Ogłoszenie
Studio Nagrań zostało przebudowane i uruchomione w oparciu o najnowsze dostępne skrypty phpBB. W procesie konwersji z dotychczasowej wersji ("by Przemo") mogły wystąpić drobne błędy. W przypadku dostrzeżenia jakichkolwiek nieprawidłowości proszę informować Administrację.

RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 537
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Re: Czego teraz słuchacie

Post #114464 autor: Depeche Gristle » 10 paź 2017, 13:04

Ostatni post z poprzedniej strony:

Coil - Backwards, 2015;
******
Style: new wave, rock industrialny, rock eksperymentalny, rock psychodeliczny, rock elektroniczny, noise, dark wave, cold wave, neofolk, drone, ambient, electropop, krautrock, musique concrète, gospel, house, rock symfoniczny
Obrazek

Nazar - Kosmos, 1997;
******
Style: house, electropop, soul, funk, synthpop, cold wave, drum and bass,
jungle, minimal, techno, jazz, future pop, eurodance, folk, hip hop

Obrazek

Lao Che - Prąd Stały / Prąd Zmienny, 2010;
******
Style: nowa fala, cold wave, synthpop, synthrock, future pop, postpunk,
noise, experimental, jazz, rock elektroniczny, rock psychodeliczny, jungle, dark wave

Obrazek

Job Karma - Punkt, 2010;
******
Style: rock industrialny, rock eksperymentalny, cold wave, synthpop, noise,
krautrock, drone, musique concrète, ambient, future pop, minimal, electro, rock psychodeliczny, dark wave, new wave

Obrazek


Backwards - album legendarnej eksperymentalnej formacji Coil, wydany 9 października 2015 roku, będący kompilacją materiału nagranego w latach 1992-95, następnie masterowanego i mixowanego w studiu Trenta Reznora Nothing w Nowym Orleanie w 1996 roku. Materiał ten nie doczekał się jednak oficjalnego wydania za życia muzyków Coil; część ukazała się w formie bootlegów, część znalazła miejsce na regularnych albumach Coil - The Ape of Naples i The New Backwards.
Materiał w formie albumu Backwards został oficjalnie wydany za sprawą producenta związanego z Coil Danny'ego Hyde'a wiele lat po śmierci obu muzyków formacji, Petera Christophersona i Jhonna Balance'a. Danny Hyde tłumaczył, iż wydawnictwo jest uzupełnieniem dla albumów Musick to Play in the Dark Vol. 1 i Musick to Play in the Dark Vol. 2: "Album ten jest istotnym powiązaniem między "LSD" i późniejszą serią Musik To Play In The Dark. Jest to znaczące połączenie, potrzebne do zrozumienia całej podróży."
Album rozpoczyna krótkie Intro wypełnione łamanymi i zapętlonymi dźwiękami syntezatora, które poprzedzają kompozycję tytułową Backwards, w której wokal Jhonna Balance'a przypominający stylem Genesisa P- Orridge'a jest bliski obłędu, muzycznie zaś utwór jest kolaboracją gitarowych zgrzytów, industrialnych hałasów i chłodnej elektroniki w posępnym i transowym rytmie.
Amber Rain z pełnym pasji wokalem Jhonna Balance'a, składa się ze spokojnej fortepianowej melodii wkomponowanej w muzykę tła, na którą składają się eksperymentalne dźwięki wstecznych taśm w stylu Cluster, industrialne szumy i stukoty oraz odległa psychodeliczna klawiszowa ilustracja. Utwór kończy eksperymentalne interlude w stylu Cluster drugiej połowy lat 70 z wsamplowanymi odgłosami natury.
Fire Of The Green Dragon z szeptanym wokalem, który przechodzi w deklamacje, jest kompozycją łączącą klasyczny rock industrialny z muzyką eksperymentalną; słychać tu wpływy wczesnego Cluster i Nine Inch Nails.
Be Careful What You Wish For oparty jest na dźwiękach eksperymentalnej elektroniki oraz przyśpieszonych do maksimum prędkości taśm i automatów perkusyjnych. Klimat psychodelii podkreśla fakt, że piosenka jest w całości obłąkańczo wywrzeszczana, minusem utworu jest fakt, iż jest jednak lekko przekombinowany.
W eksperymentalnym Nature Is A Language - The Test słychać echa twórczości Cabaret Voltaire; wokal Balance'a jest częściowo przetworzony i niekiedy zwielokrotniony poprzez echa i sample dialogów, utwór pulsuje jednostajnym beatem automatu perkusyjnego i psychodelicznym syntezatorowym pulsem, zaś niepokoju dodają jazgotliwe, przypominające gitarowe riffy przeciągłe partie klawiszy.
Heaven's Blade jest pełną emocji melodeklamacją opartą początkowo na eksperymentalnej elektronice, która przechodzi w klasycznie współczesny house'owo-electropopowy beat z chłodną elektroniką i pulsem w tle oraz partiami smyczkowymi.
W CopaCaballa Jhonn Balance daje mistrzowski popis wokalny; od przepełnionego emocjami śpiewu, po niskie deklamacje w stylu Nicka Cave'a, wszystko na tle chłodnej elektroniki pomieszanej z industrialnymi dźwiękami oraz powolną acz transową sekcją rytmiczną, przypominającą klimaty z albumu Depeche Mode - Exciter.
Psychodeliczna kompozycja Paint Me As A Dead Soul oparta jest na eksperymentalnej elektronice w klimacie eksperymentalnej muzyki konkretnej przełomu lat 60 i 70, z industrialnymi dźwiękami, cichymi partiami fortepianu, brzmieniem instrumentów dętych i elektrycznej wiolonczeli oraz depresyjnymi narracjami; utwór dość mocno budzi skojarzenia z twórczością The Legendary Pink Dots.
AYOR (It's In My Blood) to numer, który podkręcany jest przez szybki beat i warkotliwy urywany bas stanowiącymi fundamentem melodii składającej się z kanonady przemysłowych odgłosów i wsamplowanego krzyku, zaś Jhonn Balance wrzeszczy i zawodzi tu w stylu Genesisa P- Orridge'a.
A Cold Cell w formie pieśni religijnej, to pewnie najpiękniejszy, ale i najsmutniejszy moment płyty. Wokal Balance'a nabiera wymiaru sakralnego, przesyconego niebywałym smutkiem potęgowanym przez depresyjną, melancholijną i chłodną melodię. Piosenkę kończą dźwięki pochodzące gdzieś z ulicy, przy której stoi hala fabryczna.
Album kończy przepiękna neofolkowa kompozycja z wpływami muzyki celtyckiej, Fire Of The Mind, przy akompaniamencie pianina i brudnych industrialnych hałasów, z przenikliwym wokalem Jhonna Balance'a przechodzącym czasami w deklamacje.


Kosmos - czwarty album Nazara, wydany w 1997 roku. Tym razem wokalista Nazar Al-Khouri wraz z zespołem o mocno przemeblowanym składzie po raz pierwszy postanowił przedłożyć warstwę rytmiczną ponad warstwę muzyczną, liryczną oraz klimat, nawiązując współpracę ze znanymi polskimi wykonawcami muzyki dance, Pawłem Ładą i Mariuszem Rogowskim, znanym zresztą jako lider polskiej gwiazdy eurodance, grupy United. Charakterystyczne dla Nazara klimaty melancholii i nostalgii oczywiście są, jednakże pełnią one rolę drugoplanową. Rolę dominującą przejmuje rytm, o zdecydowanie tanecznym charakterze, jaki na poprzednich płytach Nazara pełnił rolę drugoplanową, ustępując miejsca klimatom melancholii i nostalgii.
Początek albumu wcale jednak nie zapowiada wielkiej zmiany w stylistyce Nazara, bowiem otwierająca album kompozycja Po Drodze Z Nieba nie różni się od melancholijno-nostalgicznych ballad z poprzednich albumów; utwór przypomina nieco podobne dokonania Pet Shop Boys o soulowym zabarwieniu i z dodatkiem latynoskiej gitary, jednakże kompozycja zostaje rozciągnięta do niemal dziesięciu minut, zaś druga część nieoczekiwanie przyśpiesza i przeobraża się w taneczny remix piosenki z szybką house'ową sekcją rytmiczną i elementami flamenco - połączenie to w drugiej połowie lat 90 było niezwykle popularne i powszechne wśród wykonawców dance.
Trąf-Trąf jest już ewidentnym przykładem zwrotu Nazara w kierunku sceny dance i house. Autorem numeru jest wspomniany Mariusz Rogowski, zaś za inspirację posłużyły dyskotekowe hity lat 90 na bazie wyliczanek, których królem był nieżyjący już dziś włoski artysta dance Mo-Do, którego przeboje-wyliczanki Eins-Zwei-Polizei i Super Gut królowały na europejskich parkietach. Nazar wespół z Rogowskim wzięli na warsztat popularną polską wyliczankę "Trąf-Trąf-Misia-Bela..." wkomponowując ją w transowy i megataneczny house'owy rytm, przy którym nogi same rwą się do tańca. Numeru nie powstydziłyby się największe europejskie potęgi eurodance i dance lat 90, nie dziwi więc fakt, że Trąf-Trąf stał się przebojem polskich dyskotek, stacji radiowych i dance'owych list przebojów.
Chwilę wytchnienia od tanecznych klimatów gwarantuje ciepła i pogodna piosenka Wyspa Dzieci w funkowo-soulowych barwach przypominających nieco klimaty z poprzednich albumów Nazara, tylko znacznie bardziej pogodnych.
Lunatyk (To Ja), drugi z wielkich przebojów albumu, jest połączeniem house'owej rytmiki z brzmieniem soulowo-jazzowo-funkowym i silną sekcją basową. Utwór przypomina też podobne dokonania Pet Shop Boys z lat 90.
Przejście Czasu, w całości autorstwa J. Lewandowskiej, jest najbardziej klimatycznym utworem, w którym słychać silne wpływy ballad z poprzednich albumów Nazara. Utwór brzmieniowo utrzymany jest w stylistyce lat 80, w formie synthpopowej ballady z ciężkim acz powolnym uderzeniem automatu perkusyjnego.
Brzmienia lat 80, wręcz future-popowe w stylu Kraftwerk dominują w kompozycji Słońca W Nas, z jungle'ową sekcją rytmiczną, która w drugiej części utworu zmienia się w mega-szybki rytm house'owy ocierający się wręcz o niemiecki styl rave.
Bez Słów (Płyniesz W Moich Żyłach) to numer w stylu amerykańskiego i brytyjskiego acid-house z początku lat 90, z wpływami europejskiego eurodance; sekcja liryczno-wokalna ogranicza się tu jedynie do tytułowej frazy.
Tak jak z powodzeniem Nazar wziął na swoich poprzednich płytach Extazee! i @[kata.LOG] klasyki muzyki disco - Don't Go z repertuaru Yazoo, Celebration z repertuaru Kool And The Gang oraz I've Seen This Face z repertuaru Grace Jones - tak tym razem z powodzeniem wziął na warsztat kultowy przebój disco lat 70 That's The Way (I Like It) z repertuaru KC and the Sunshine Band, w mocno acid-house'owej aranżacji przypominającej nieco stylem Cabaret Voltaire z albumu Body And Soul.
Feel So Good ('Cause I Believe), to soulowo-funkowo-house'owy schemat przypominający dokonania Pet Shop Boys lat 90 znany już z utworu Lunatyk (To Ja), z kolei Surgiendo Del Cielo jest hiszpańskojęzyczną wersją utworu Po Drodze Z Nieba, muzycznie identyczną jak wersja polska.
That's The Way (I Like It) (Lemon Mix), klasyk muzyki disco zaprezentowany został tu w wersji rave i drum and bass łączącej klimaty Scootera i wczesnego The Prodigy. Pewnie oryginalni członkowie kultowego zespołu disco KC and the Sunshine Band wykonujący ten przebój w latach 70, gdyby usłyszeli wtedy tą wersję, zapewne doznaliby niemałego szoku.
Kończący album numer Kosmolunatyk, jest de facto wersją techno utworu Lunatyk (To Ja). Utwór pędzi w nieprawdopodobnie morderczym rytmie bliskim klimatowi niemieckiego nurtu rave. Słychać tu też sample mocnych riffów gitarowych, zaś sekcję wokalną ograniczono do frazy tytułowej.
Mimo szczytu popularności Nazara i ogromnego sukcesu komercyjnego albumu Kosmos oraz pochodzących z niego singli - Trąf-Trąf, Lunatyk (To Ja) i Po Drodze Z Nieba - album okazał się ostatnim w dyskografii Nazara, zaś sam artysta dość nagle i nieoczekiwanie zniknął ze sceny muzycznej, rezygnując z dalszej kariery - jak po latach wyjaśniał w jednym z nielicznych wywiadów, po prostu spełnił swoje młodzieńcze marzenia by zostać gwiazdą muzyki.
Nazar Al Khouri, krótko po wydaniu albumu Kosmos, zrezygnował całkowicie z kariery muzycznej oraz z życia publicznego, rezygnując również z udzielania wszelkich wywiadów, przeniósł się do branży reklamowej, gdzie do dziś osiąga spektakularne sukcesy, na miarę tych muzycznych sprzed 20 lat.


Prąd Stały / Prąd Zmienny - czwarty album formacji Lao Che wydany 1 marca 2010 roku, na którym grupa po raz kolejny udowodniła, że nie da się jej zaszufladkować do konkretnego nurtu ani gatunku. Każda z kolejnych płyt Lao Che różniła się bowiem diametralnie od pozostałych; każda też poruszała konkretny temat. Tym razem jednak mamy do czynienia z największym zwrotem w dotychczasowej twórczości zespołu, który zrezygnował z koncepcyjności albumu, stawiając na 12 niezależnych od siebie piosenek - ułożonych jednak w przewidzianej chronologii - często z bezpośrednimi tekstami ocierającymi się o sarkazm czy wręcz groteskę, jednakże największą niespodzianką jest odejście od gitarowych riffów i brzmień, na rzecz retro-elektroniki łączonej ze stylem polskiej nowej fali.
Album otwiera psychodeliczny utwór Historia Stworzenia Świata z jazzowym wstępem, który przechodzi w eksperymentalną elektronikę z future-popowymi akcentami. Ocierające się o kabaretową groteskę partie śpiewane, traktujące o spiskowej teorii dziejów historii świata, oparte są na ponurej deklamacji.
Niepozostawiający złudzeń Krzywousty, będący groteskowym dialogiem głupiego z głupim, jest kolaboracją synthpopu o zabarwieniu od zimnej fali po future pop z polską nową falą i punkiem. Także soczysty beat automatu perkusyjnego łączy się z uderzeniami żywych bębnów.
Magistrze Pigularzu, pomijając prześmiewczy tekst, jest połączeniem chłodnych elektronicznych pulsów z elementami future-popu i nowej fali; utwór jest łudząco podobny do twórczości Kafel z okresu kiedy występowała tam Katarzyna Nosowska; szczególnie słychać to w warstwie wokalnej przypominającej ówczesny styl Andrzeja Kwinto z Kafel.
Utwór Czas z apokaliptycznym tekstem, jest połączeniem synthpopu o sekcji rytmicznej automatu perkusyjnego rodem z Ultravox (utwór Mr. X) i chłodnym, future-popowym brzmieniu w stylu Kraftwerk i The Human League z elementami polskiej nowej fali z wyrazistym basem. Pod koniec utwór nabiera wyraźnie zabarwienia słodko-gorzkiego, poprzez pojawienie się żywej sekcji perkusyjnej i brudnych riffów gitar. Piosenka jest singlem promującym album oraz pochodzącym z niego wielkim przebojem.
Życie Jest Jak Tramwaj z tekstowym nawiązaniem do "Mistrza i Małgorzaty" jest klasycznym przykładem electro-punka; nie brakuje tu jednak eksperymentalnej elektroniki czy odniesień do brzmień Kraftwerk.
Utwór Dłonie jest dobitnym przykładem zimnofalowej kompozycji w klimatach polskiej nowej fali lat 80, w którym słychać brzmieniowe echa twórczości Siekiery, Aya RL, Kombi i Klinczu.
Kryminał jest zespoleniem jungle'owej rytmiki z future-popowym brzmieniem syntezatorów nieco w duchu Sof Cell. Groteskowy tekst śpiewany jest zimnym, wyrafinowanym krzykiem.
Tytułowy oraz singlowy Prąd Stały / Prąd Zmienny, z przesłaniem miłości do wszystkich, i Urodziła Mnie Ciotka są zderzeniem punka z pogodnym synthpopem. Tu również nie brakuje eksperymentalnej elektroniki i sampli.
Wielki Kryzys jest połączeniem piosenki w stylu nowej fali z brzmieniem Kraftwerk i szybkim pulsem automatu perkusyjnego. Pod koniec numer nabiera zdecydowanie punkowego wymiaru.
Przepiękna psychodeliczna ballada z przejmującym wokalem, Sam O'tnosc, w stylistyce neofolkowej z elementami orientalnymi gitary i futurystycznymi motywami klawiszy, przypomina dokonania Coil i The Legendary Pink Dots.
Album kończy Zima Stulecia w duchu chłodnego, ale pogodnego future-popu w stylu Franka Kimono; kompozycja, choć pogodna, będąca jednak groźnym i pesymistycznym ostrzeżeniem, że "wybiła ostatnia kilowatogodzina".
Album Prąd Stały / Prąd Zmienny otrzymał ciepłe i przychylne opinie krytyków i odbiorców; okazał się jak dotąd najlepszym krążkiem w dorobku Lao Che. Album również bardzo dobrze się sprzedał, docierając do 5 miejsca na krajowym rynku muzycznym, przyniósł zespołowi dwa wielkie singlowe przeboje radiowe - Czas i Prąd Stały / Prąd Zmienny (4 miejsce), także wysoko notowana - na 14 pozycji - była Zima Stulecia.


Punkt - album kultowej wrocławskiej formacji industrialnej Job Karma, nagrywany w latach 2008 - 2009, a wydany wiosną 2010 roku.
Głównym motywem przewodnim Maćka Fretta i Aureliusza Pisarzewskiego tworzących zespół, jest wykorzystywanie dźwięków industrialnych jako punktu wyjścia w wolności twórczej, w poszukiwaniach i eksperymentach dźwiękowych z przemysłowym hałasem i brzmieniem analogowych syntezatorów czy generatorów, czego ewidentnym wyrazem jest album Punkt składający się z ośmiu osobnych punktów odniesienia, tworzących de facto jedną spójną całość.
Punkt 1: RAF w duchu schyłkowego Cabaret Voltaire i solowej twórczości Richarda H. Kirka, składa się z chłodnego analogowego tła z delikatnymi klawiszowymi zagrywkami otoczonymi industrialnymi oraz futurystycznymi kaskadami dźwiękowymi i wsamplowanymi dialogami.
Punkt 2: Brain's Processing jest już znacznie bardziej eksperymentalny; utwór zawiera industrialny puls oraz sekcję rytmiczną stworzoną przez industrialne stukoty. Wśród dialogów oraz szeregu przemysłowych i eksperymentalnych dźwięków ukrywa się trzymająca w napięciu melodia. Kompozycja utrzymana jest w klimacie twórczości Throbbing Gristle.
Punkt 3: Hydroxizinum City 2, eksperymentalny, utrzymany w duchu krautrocka, drone i musique concrète numer składa się z kolażu przetworzonych akustycznych dźwięków, które nakładają się na drone'owe tło niskich dźwięków syntezatora, odległej chłodnej melodii i cichych zagrywek pianina. Przez cały czas kompozycji towarzyszy powolny i posępny rytm cichego werbla. Utwór osadzony jest w klimatach twórczości Pink Floyd końca lat 60, Tangerine Dream z okresu "Pink Years", Neu!, Faust czy The Legendary Pink Dots.
Punkt 4: Hel - po sporej porcji eksperymentalizmu - ten numer zaskakuje całkowitą przystępnością i całkiem popowym charakterem; utwór jest w klimacie synthpopu lat 80 z elementami industrialu, cold wave i dark wawe; słychać tu odniesienia do twórczości Depeche Mode, Nine Inch Nails, Cabaret Voltaire czy The Art. Of Noise. Utwór zaskakuje również brudnymi riffami przesterowanych gitar. Nieodłącznym elementem są tu również dialogi.
Punkt 5: You Are The Key jest kontynuacją synthpopowej opcji z gitarowymi riffami z poprzedniego punktu, tylko w znacznie szybszym tempie i z o wiele bardziej uwydatnionymi szczegółami industrialnymi, w postaci przemysłowych uderzeń i dźwiękowych kanonad. Gitarowe riffy są tu bardziej odległe, zaś utwór nabiera stylu new wave.
Punkt 6: Gustav's Dream jest spokojną kompozycją łączącą ambient z future-popowymi motywami klawiszy. Utwór budzi bliskie skojarzenia z twórczością Cluster z albumów Sowiesoso, Grosses Wasser i Curiosum.
Punkt 7: TerrorVizja rozpoczyna się miksturą dźwiękową składającą się z przetworzonego bulgotania wody i przetworzonych dźwięków przemysłowych na tle psychodelicznego syntezatorowego pulsu; owa mikstura powoli ustępuje miejsca depresyjno-psychodelicznym, analogowym ilustracjom, których tło uzupełniają przemysłowe hałasy, industrialny puls, elektroniczne eksperymenty i tworzący transową sekcję rytmiczną odległy stukot automatu perkusyjnego, przypominającego odgłos stukotu kół pociągu z utworu Kraftwerk - Trans-Europe Express . Utwór jest jednak bliski klimatom wczesnych performance'ów Throbbing Gristle z last 1975-80.
Punkt 8: Brontë, kończący album utwór, jest muzyczną podróżą w czasie, od krautrockowych klimatów wczesnego Ash Ra Tempel, po przestrzenne klimaty rodem z twórczości Jeana Michela Jarre'a; kompozycja tworzy nieustannie prowadzone przez perkusyjny syk psychodeliczno-drone'owe, organowo-syntezatorowe tło, w którym słychać zniekształcone głosy ludzkie - płacz dziecka, wrzaski dzieci, dialogi - na które z czasem nakładają się odległe future-popowe zagrywki klawiszowe w stylu Kraftwerk. Kompozycję wieńczy mocno eksperymentalno-minimalistyczna końcówka z industrialnym zgrzytem zakończonym dramatycznym pęknięciem niszczonego sprzętu i zwielokrotnionym echem.
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 537
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114473 autor: Depeche Gristle » 18 paź 2017, 0:23

The Communards - Red, 1987;
*****
Style: new wave, synthpop, cold wave, soul, future pop, electro funk, rock symfoniczny, neofolk, rock elektroniczny, jazz
Obrazek

Cluster - Grosses Wasser, 1979;
******
Style: krautrock, rock industrialny, cold wave, synthpop, rock elektroniczny,
rock eksperymentalny, dark wave, ambient, musique concrète, neofolk, noise, future pop, funk, euro disco, minimal, rock psychodeliczny

Obrazek

The Beloved - Single File, 1997;
*****
Style: new wave, synthpop, electro pop, house, cold wave, trip-hop, synth rock, rock symfoniczny
Obrazek

Administratorr Electro - Ziemowit, 2016;
******
Style: nowa fala, synthpop, cold wave, future pop, industrial, electro pop,
synth rock, dark wave, rock elektroniczny, rock psychodeliczny, ebm

Obrazek


Red - wydany w październiku drugi album studyjny brytyjskiej formacji The Communards założonej w 1985 przez byłych muzyków związanych z Bronski Beat, Jimmy’ego Somerville’a i Richarda Colesa.
The Communards w szybkim tempie osiągnął światowy sukces komercyjny na miarę Bronski Beat, wydając przeróbkę klasyku disco Don’t Leave Me This Way z repertuaru Thelmy Houston oraz w 1986 roku debiutując przebojowym albumem Communards, na którym zespół połączył synthpopowy styl Bronski Beat z soulem i jazzem oraz licznymi partiami smyczkowymi i dętymi, co w erze zmierzchu synthpopu było strzałem w dziesiątkę, przynosząc albumowi miano światowego przeboju, nic zatem dziwnego, że muzycy powtórzyli ten schemat również na swoim drugim albumie Red, choć jest tu trochę więcej synthpopowego brzmienia w stylu Bronski Beat względem pierwszego albumu, co słychać już w otwierającym album utworze, który stał się wielkim przebojem zespołu - Tomorrow, w którym nie brakuje wcale orkiestrowych akcentów. Ponadto oparte na synthpopowym brzmieniu i stylu znanym z twórczości Bronski Beat są, przypominający nieco pogodne, synthpopowe oblicze OMD T.M.T.♥.T.B.M.G., pulsujący, future-popowy Victims oraz sprawdzony już wcześniej schemat z przeróbką klasyku disco Never Can Say Goodbye z repertuaru Glorii Gaynor, w formie tanecznego synthpopu połączonego z soulem; numer stał się światowym przebojem do tego stopnia, że do dziś jest bardziej kojarzony z The Communards, niż z Glorią Gaynor.
Na albumie nie brakuje klimatu czarnego soulu w stylu pierwszej połowy lat 70 z dominacją partii fortepianowych i mocnymi elementami orkiestrowymi, czego przykładem jest Matter of Opinion oraz bardziej refleksyjne kompozycje soulowe w stylu lat 70, instrumentowane fortepianowo - C Minor z symfonicznymi smyczkami oraz For a Friend dedykowany zmarłemu na AIDS w 1987 roku brytyjskiemu lewicowemu, walczącemu o prawa gejów, politykowi Markowi Ashtonowi, zaprzyjaźnionemu z muzykami The Communards, którego pamięci zespół dedykował również cały album.
Zespół nie pozostaje wyłącznie w klimatach synthpopu i soulu, czego przykładem są takie utwory jak oparty o partie fortepianowo-symfoniczne Lovers and Friends, Hold On Tight będący połączeniem soulu i electro-funku w stylu wczesnej solowej twórczości Michaela Jacksona oraz najlepszy moment płyty - If I Could Tell You - kojarzący się z twórczością Coil neofolkowy utwór o zabarwieniu celtyckim, z tekstem opartym na poezji angielskiego pisarza Wystana Hugh Audena, kompozycja jest połączeniem zimnych syntezatorowych brzmień z symfonicznymi partiami wiolonczeli.
Podobnie jak pierwszy album Communards, również Red stał się wielkim przebojem dochodząc do 4 miejsca UK Albums Chart i 93 miejsca amerykańskiego Billboardu w 1987 roku.
Album promowany był światową trasą koncertową, której efektem był album live, wydany w 1988 roku Storm Paris, po wydaniu którego - mimo szczytu popularności - historia zatoczyła koło; tym razem to nie Jimmy Somerville, tylko Richard Coles poczuł nagle duchowe powołanie; postanowił odejść z The Communards, kończąc tym samym jej działalność, zrezygnował całkowicie z kariery muzycznej zostając księdzem, udzielając się jeszcze jako muzyczny krytyk i felietonista w pismach Times Literary Supplement i The Catholic Herald, Jimmy Somerville natomiast udanie kontynuował karierę muzyczną solo.


Grosses Wasser - nagrany i wydany w 1979 roku album formacji Cluster, która po dwóch albumach wydanych jako trio z Brianem Eno - Cluster & Eno i After The Heat - powróciła do formy duetu Hans-Joachim Roedelius - Dieter Moebius. Formacja przeniosła się do Hamburga i studia nagraniowego Paragon Studio, będącego własnością byłego muzyka Tangerine Dream Petera Baumanna, który został także producentem albumu.
Płytę otwiera utwór Avanti z mocnym industrialnym pulsem sekwencera, przestrzennymi i chwytliwymi zagrywkami klawiszy, psychodelicznymi zapętleniami w stylu z pierwszego albumu Harmonii - Musik Von Harmonia (1973); w tle przewijają się partie fortepianu, zagrywki gitary akustycznej i psychodeliczne organowe pejzaże. Utwór przypomina wczesne dokonania Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire, wpłynął też na twórczość wielu syntezatorowo-punkowych formacji, takich jak Psyche, Suicide czy Skinny Puppy.
Prothese jest niezwykle rzadkim w przypadku Cluster utworem wokalnym. Wokale to przede wszystkim szybkie deklamacje, zaś numer oparty jest na pulsującej funkowej rytmice wręcz w stylu euro disco; w muzyce dominuje jednak potężne brzmienie lekko rozstrojonego fortepianu połączonego z licznymi brudnymi riffami gitarowymi oraz industrialnym pulsem i szeregiem eksperymentów dźwiękowych w tle. Kompozycja jest niesamowicie hipnotyzująca, która kończy się zupełnie nieoczekiwanie.
Isodea oparta jest na analogowych klawiszowych motywach w stylu wczesnego Jeana Michela Jarre'a bądź futurystycznych syntezatorowych melodii w stylu Raymonda Scotta, Bruce'a Haacka czy Perrey and Kingsley z lat 50 i 60, współgrających z zagrywkami gitary. Nie brak tu eksperymentów dźwiękowych czy awangardowych zagrywek na flecie; brak jest natomiast sekcji rytmicznej, ale utwór wcale jej nie potrzebuje.
Breitengrad 20 opiera się na transowo-industrialnym pulsie sekwencera tworzącym wraz z cichymi perkusjonaliami sekcję rytmiczną oraz na melodii składającej się z podniosłych partii pianina a'la Chopin i brudnych riffów gitarowych, które czasami nabierają większej zadziorności. Utwór jest niesamowicie transowy.
Manchmal, to klawiszowe zagrywki nieco w barokowym stylu wczesnego Vangelisa, uzupełnione o delikatne partie akustycznej gitary na tle odległych i delikatnych syntezatorowych smyków.
Tytułowy Grosses Wasser jest blisko 19-minutową wielowątkową suitą, na którą składa się kilka luźno połączonych ze sobą niezależnych od siebie (za wyjątkiem wątku początkowego i końcowego) wątków, poczynając od rozpoczynających kompozycję ciężkich partii fortepianowych, na które powoli nasuwa się odległa przestrzeń eksperymentalnej elektroniki z licznymi przetworzonymi elektronicznie akustycznymi dźwiękami i szumami, które powoli wypierają partie fortepianowe zastąpione bardzo niskim brzmieniem syntezatora, co przypomina nieco klimaty z albumu Cabaret Voltaire - Johnny Yesno; kiedy chaos osiąga apogeum, nagle ustępuje miejsca wibrującemu niskiemu dźwiękowi syntezatora z analogową partią psychodelicznych zagrywek klawiszy w stylu muzyki elektronicznej lat 60, ten motyw z kolei dramatycznie kończy neofolkowy szamański rytm perkusji z dzwonami i elektronicznymi eksperymentami, na których tle pojawiają się motywy klawiszowe i gitarowe riffy, a nawet future-popowe zagrywki klawiszy, przeciągłe partie skrzypiec elektrycznych czy saksofonu uzupełnione o eksperymentalne motywy syntezatora i perkusjonalia, tworząc rodzaj plemiennej muzyki Indian. Następnie utwór przechodzi w wątek kojarzący z wczesną twórczością Cabaret Voltaire i Throbbing Gristle z niskimi syntezatorowymi przestrzeniami i odległymi syntezatorowymi pętlami z nieustającym przetworzonym tykaniem zegara, syntetycznymi efektami dźwiękowymi oraz pojawiającą się partią skrzypcową; na ten wątek, subtelnie go wyciszając, nasuwają się partie fortepianowe uzupełnione z czasem o zagrywki akustycznej gitary, upodabniając kompozycję do melancholijnych nastrojów z utworów wczesnego Kraftwerk - Heimatklänge i Morgenspaziergang, kończąc kompozycję niemal tak jak się ona rozpoczęła.



Single File - kompilacja największych przebojów z lat 1989-96 brytyjskiej formacji synthpopowej The Beloved, powstałej w połowie lat 80 w Cambridge, która na przełomie lat 80 i 90, obok Cabaret Voltaire, jako jedna z pierwszych łączyła styl Acid House z popem, była też, obok Pet Shop Boys, jedną z najważniejszych brytyjskich grup łączących synthpop z muzyką taneczną; album Single File jest podsumowaniem twórczości grupy z jej najlepszych lat, począwszy od łączących acid house z popem przebojów The Sun Rising, Your Love Takes Me Higher, Satellite, Outerspace Girl, który stał się wielkim radiowym hitem w 1993 roku, Ease The Pressure i It's Alright Now. Chociaż The Beloved to mistrzowie szybkich i tanecznych numerów, w ich twórczości nie brak jest miejsca na klimaty nastrojowe, jak w przypadku Time After Time przypominającego spokojne electropopowe numery z albumu OMD - Sugar Tax, pierwszego wielkiego przeboju The Beloved Hello łączącego synthpop z modną potem w latach 90 trip-hopową rytmiką i gitarowymi riffami, ambientowa, nastrojowa ballada, trochę w klimatach OMD z albumów Sugar Tax i Liberator z dodatkiem akustycznej gitary You've Got Me Thinking oraz przepiękna symfoniczna ballada z niesamowitą partią smyczkową i trip-hopowym rytmem Deliver Me.
Wszystko to jednak przyćmiewa największy przebój The Beloved, Sweet Harmony; synthpopowy numer przypominający stylem Pet Shop Boys, stał się synonimem grupy; numer był notowany na 1 miejscach światowych list przebojów w 1992 roku, chyba nie ma stacji radiowej, która nie grałaby tego standardu, wykorzystywanego też w setkach reklam i programach TV. Nawet jeżeli ktoś nie kojarzy nazwy The Beloved, doskonale zna Sweet Harmony, którego światowym sukcesem grupa postawiła sobie poprzeczkę tak wysoko, że nie była - mimo nagrania w 1996 roku przebojowej płyty X - w stanie nagrać niczego, co równie skutecznie podbiłoby światowe listy przebojów. Mało tego, Sweet Harmony, choć jest naprawdę świetnym utworem, wydaje się przysłaniać pozostałą, niezwykle wartościową przecież twórczość grupy. Sweet Harmony, podobnie jak przebój A-ha - Take On Me, został w zasadzie zajechany przez stacje radiowe, tylko, że A-ha potrafili stworzyć potem jeszcze kilka światowych przebojów (choć już nie na miarę Take On Me), zaś The Beloved nie był już w stanie się wybić.
Kompilację uzupełnia premierowy remix The Sun Rising (Mark's Deep House Mix), poza wzmocnionym beatem nie różniący się muzycznie zbyt wiele od wersji podstawowej, za to jest rozciągnięty do niemal 12 minut.


Ziemowit - drugi album formacji Administratorr Electro kierowanej przez wokalistę, gitarzystę i klawiszowca Bartosza Marmola, znanego głównie w kręgach rocka alternatywnego z formacji Administratorr grającej gitarowego indie-rocka. Administratorr Electro jest syntezatorowym obliczem Administratorra, ze zmodyfikowanym składem, który, oprócz lidera i wokalisty Bartosza Marmola, uzupełnili Paweł Kowalski i Marek Veith. Formacja powstała w 2013 roku, rok później debiutowała ciepło przyjętym albumem Sławnikowice – Zgorzelec 17:10, toteż wiele emocji budziła także premiera drugiego albumu zespołu, Ziemowit, która miała miejsce 7 października 2016.
O ile Sławnikowice – Zgorzelec 17:10 jest bardziej syntezatorowym wcieleniem Administratorra, to Ziemowit jest już bardziej poszukiwaniem własnej, odrębnej tożsamości muzycznej Administratorra Electro, w którym zespół obiera kurs na retro-elektronikę w stylu lat 80 i bardziej przestrzenne klimaty.
Otwierający album utwór Łokieć brzmieniowo jeszcze przypomina klimaty ze Sławnikowice – Zgorzelec 17:10, jednak słychać tu w tle future-popowy motyw klawiszy.
Wyraźną zmianę oferuje energiczny Fan z ironicznym tekstem poruszającym aspekty z życia współczesnego artysty i celebryty. Co najważniejsze, kompozycja jest już wyraźnie synthpopowa, łącząca zimnofalową elektronikę z szybką i nowoczesną rytmiką, tworząc electro clashową kompozycję. Co warte podkreślenia, zespół rezygnuje również z gitar - nie jeden zresztą raz na tym albumie. I co ważne, również z korzyścią dla brzmienia.
Jeżeli Fan kogoś zaskoczył zimnofalowym brzmieniem i electro clashowym obliczem, to kolejny numer Taś Taś jest ogromnym przeskokiem w brzmienie future-pop z początku lat 80 rodem z wczesnego Depeche Mode, Yazoo, The Human League i Kraftwerk. Kompozycja jest zdecydowanym odcięciem się od indie-rockowego stylu znanego z Administratorra. Mimo na pozór infantylnego tytułu, piosenka jest słodko-gorzkim powrotem do wspomnień czy wręcz próbą rozliczenia się z przeszłością.
Taś Taś część 2, wbrew tytułowi, nie jest kontynuacją poprzedniego numeru; to ponura kompozycja z ciężką i chłodną elektroniką oraz dusznym industrialnym klimatem przypominającym dokonania Cabaret Volaire z wczesnych lat 80.
Promujący album singiel Złoty Pociąg o głośnym marketingowo tytule, za sprawą słynnej na całym świecie historii Złotego Pociągu z Gór Sowich, to najbardziej znana piosenka i największy przebój zespołu, rzecz jasna tekst nie porusza tematu słynnego mitu 65 kilometra; utwór genialnie za to łączy ejtisowy syntezatorowy puls z delikatną solówką gitary akustycznej oraz pesymizm z optymizmem w tekście, a do tego niesamowicie chwytliwy refren daje efekt przypominający dokonania Depeche Mode; kompozycja w szczególności przypomina utwór Precious.
La Vagina de la Muerte z erotycznym podtekstem przypomina nieco klimaty Yello, gdzie elektronika podsycana jest latynoskim chwytem gitary akustycznej; druga część utworu jest industrialna.
Piekło? o niezwykle chłodnym brzmieniu, transowym pulsie i z niezwykle odległym brzmieniem gitary akustycznej, przypomina połączone ze sobą style Clan of Xymox i Wolfsheim.
Sama Się Przytulaj o quasi-pretensjonalnym tekście zawiera psychodeliczny wstęp w stylu Pink Floyd z organowym tłem i zagrywkami gitary akustycznej, kompozycja powoli buduje nastrój, od wspomnianego niepokojącego wstępu, poprzez stopniowe podkręcenie prędkości do formy electropopu z domieszką psychodeli lat 60 i future-popu.
W Telewizji jest jednym z niewielu momentów nawiązujących klimatem do albumu Sławnikowice – Zgorzelec 17:10, ale także do polskiej nowej fali przełomu lat 80 i 90, z wyrazistym gitarowym chwytem i mocną sekcją basu. Również w klimacie polskiej nowej fali, jednak w bardziej synthpopowym wydaniu, z szybkim rytmem ejtisowego automatu perkusyjnego i brzmieniem gitary o funkowym zabarwieniu jest numer Zbudujemy Bazę.
Czekamy Na Cud z pulsującą chłodną elektroniką w stylu lat 90 i domieszką akustycznej gitary przypomina kolaborację brzmień New Order, The Beloved i Cabaret Voltaire z przełomu lat 80 i 90.
Album kończy Kropka Nad "Z", melancholijny synthpopowy numer przypominający klimatem dokonania De/Vision.
Album Ziemowit został równie ciepło przyjęty, co jego poprzednik, jednak jest znacznie bardziej dojrzalszy względem Sławnikowice – Zgorzelec 17:10, przynosząc Administratorrowi Electro nie tylko pełnowartościowe przeboje, takie jak Fan, Złoty Pociąg czy Piekło?; album jest znacznie bardziej wszechstronny klimatycznie i brzmieniowo, zmierzający w schemat, jaki potrafi oddać na swoich albumach Depeche Mode, co na polskim rynku muzycznym udaje się bardzo niewielu wykonawcom.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 537
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114483 autor: Depeche Gristle » 23 paź 2017, 23:35

The Beloved - Happiness, 1990;
*****
Style: new wave, synthpop, house, electro pop, synthrock, electrofunk,
soul, funk, cold wave

Obrazek

Peter Hope Richard H. Kirk - Hoodoo Talk, 1986;
******
Style: new wave, rock industrialny, synthpop, cold wave, dark wave, rock elektroniczny, rock gotycki, experimental, noise, electro-blues, future pop, funk, ebm
Obrazek

MG - MG, 2015;
******
Style: [color=#4040FF]industrial, cold wave, experimemtal, noise, future pop, synthpop, minimal, electro, ambient, rock elektroniczny, rock psychodeliczny, krautrock, new wave[/color]
Obrazek


Happiness - drugi album studyjny brytyjskiej formacji The Beloved, wydany w 1990 roku, który okazał się przełomem w twórczości grupy, bowiem debiutancki album The Beloved - Where It Is - prezentujący styl synthpop/new wave, wydany w 1987 roku, w czasie, kiedy synthpop mocno stracił na znaczeniu, przyniósł grupie komercyjne niepowodzenie, toteż The Beloved zredukował się do formy duetu Jon Marsh - Steve Waddington, zaś obaj muzycy skierowali swoje muzyczne zainteresowania na przybyły do Wlk. Brytanii z USA nurt Acid House, który na przełomie lat 80 i 90 zyskał ogromną popularność. The Beloved razem z Cabaret Voltaire, niezależnie od siebie, stali się pionierami łączenia acid house'u z popem.
Na początek albumu otrzymujemy jednak ciepły synthrockowy numer Hello, łączący synthpop nieco w stylu utworu Depeche Mode Dangerous (strona B singla Personal Jesus, 1989), z postpunkowymi i glamrockowymi riffami oraz funkowymi zagrywkami gitary. Kompozycja okazała się pierwszym wielkim hitem The Beloved.
Wspomniany mariaż acid house'u z popem pojawia się wraz z następnym utworem - Your Love Takes Me Higher - w zabójczym tempie i z tanecznym rytmem; utwór łączy styl acid house z synthpopem zabarwionym nieco klimatem New Order, tworząc przebojowy numer, który stał się inspiracją dla twórczości Pet Shop Boys w latach 90.
Od stylistyki z Your Love Takes Me Higher nie uciekają też Scarlet Beautiful (byłaby zapewne przebojem, gdyby ukazała się na singlu) i Up, Up and Away; nieco lżejszy wymiar, aczkolwiek również synthpopowo-acid house'owy ma piosenka I Love You More, przypominająca taneczne klimaty z albumów OMD - Sugar Tax (1991) i Liberator (1993), z kolei The Sun Rising jest już wyraźnie acid house'owym numerem do złudzenia przypominającym klimatem dokonania Cabaret Voltaire z albumu Groovy, Laidback and Nasty; nawet wokal Jona Marsha przypomina tu nieco Stephena Mallindera, a warto pamiętać, że Groovy, Laidback and Nasty i Happiness powstawały niezależnie od siebie w tym samym czasie, co jest nietypowym przykładem konwergencji w muzyce.
Jednakże album Happiness w odróżnieniu od zdominowanego przez acid house Groovy, Laidback and Nasty, ma też bardziej nastrojowe oblicze, które, oprócz wspomnianego Hello, reprezentują takie piosenki, jak chociażby numer w postaci spokojnego, ciepłego electro-popu z domieszką funku Time After Time w nastrojowych klimatach jakie potem ukazały się na wspomnianych albumach OMD - Sugar Tax i Liberator.
Don't You Worry łączy klimaty funku i soulu z melancholijnym electro-popem, co upodabnia utwór do dokonań Pet Shop Boys zapoczątkowanych na albumie Behaviour (1990). Klasycznie electro-funkową kompozycją z trip-hopową rytmiką jest Wake Up Soon, gdzie udanie połączono klimat sielanki z melancholią.
Całość kończy ciepły electro-popowy numer Found z new wave'owymi solówkami gitary i klimatem mocno w New Orderowskim stylu.
Album Happiness okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym The Beloved, docierając na 14 pozycję UK Albums Chart, album był też notowany na 154 miejscu US Billboard 200 w 1990 roku. Single pochodzące z Happiness stały się przebojami notowanymi na Top 40 UK singles; odpowiednio The Sun Rising dotarł do 26 miejsca, Hello do 19, Your Love Takes Me Higher do 39, zaś Time After Time otarł się o listę, docierając do 46 miejsca, aczkolwiek numer ten stał się wielkim przebojem w Europie poza Wyspami Brytyjskimi.
Ponadto album Happiness został wyróżniony klasyfikacją na 48 miejscu listy "Best Dance Albums of All Time" w 1996 roku, opublikowaną przez brytyjskie pismo muzyczne Mixmag.


Hoodoo Talk - album frontmana Cabaret Voltaire Richarda H. Kirka nagrany wspólnie z brytyjskim bardem Peterem Hope'em w 1986 roku, który był dla Kirka wyjątkowo pracowitym rokiem, bowiem muzyk brał udział w sesji nagraniowej do albumu Code, swojego macierzystego zespołu, ponadto wydał dwa albumy solowe - Black Jesus Voice i Ugly Spirit oraz nagrał we współpracy z Peterem Hope'em wspomniany album Hoodoo Talk, który jest odzwierciedleniem bardziej mrocznego, industrialnego, wręcz gotyckiego oblicza artysty.
Album Hoodoo Talk rozpoczyna półminutowe Intro, w całości wypełnione przemysłowym hałasem i psychodelicznymi dźwiękami odtwarzanych wstecznie taśm, które poprzedzają utwór Numb Skull będący kolaboracją rocka industrialnego w klimacie znanym z albumu Cabaret Voltaire - The Covenant, The Sword and the Arm of the Lord, z mocnymi blues-rockowymi riffami gitarowymi w stylu Can i szorstkim wokalem Petera Hope'a.
N.O. jest ciężkim numerem rocka industrialnego, wypełnionym odgłosami pracy maszyn fabrycznych i powolnym industrialnym pulsem współgrającym z ciężkim i powolnym beatem sekcji rytmicznej. Szorstki śpiew Petera Hope'a przechodzi niekiedy w deklamacje. W tle słychać klawiszowe klimaty z albumów Cabaret Voltaire - Micro-Phonies i The Covenant, The Sword and the Arm of the Lord.
Cop Out jest kolaboracją synthpopu i cold wave z odległymi new wave'owymi solówkami gitary i krzykliwymi, szorstkimi wokalami Petera Hope'a; w podobnym tonie, aczkolwiek bardziej w klasycznym rytmie funky jest numer Surgeons; oprócz new wave'owego riffu, pojawiają się tu funkowe zagrywki gitary oraz japońskie motywy klawiszy i tradycyjny industrialny puls. Wokal Hope'a przypomina tu stylem Dietera Meiera z Yello.
50 Tears jest najlepszym momentem albumu przypominającym klimat rodem z satanistycznego sabatu, z mroczną, eksperymentalną elektroniką, niskim brzmieniem syntezatora, odległymi hałasami i prawie brakiem sekcji rytmicznej. Mroczne zawodzenie Hope'a podparte niekiedy przetworzonym satanistycznym głosem wprost z piekła, uwypukla klimat grozy. Utwór śmiało mógłby posłużyć za ścieżkę dźwiękową do horroru.
Leather Hands jest najbliższy twórczości Cabaret Voltaire; konkretnie jest połączeniem synthpopu, cold wave, industrialu, funku i future popu w klimatach z albumu The Covenant, The Sword and the Arm of the Lord. W utworze pojawia się też przetworzony przez vocoder wokal Richarda H. Kirka.
Króciutki 50 Tears (Reprise) jest bardziej eksperymentalną konkluzją do 50 Tears, kończącą winylową część albumu.
Sugar Can You Feel The Drums? o dość brudnym i surowym brzmieniu przypomina dokonania The Art Of Noise; wokal Petera Hope'a przechodzi tu od typowo blues'owego po melodeklamacje przypominające rap.
Upbeat jest kompozycją łączącą synthpop z industrialem i zimnofalowym brzmieniem z niezwykle odległymi krótkimi riffami gitary w tle; słychać tu echa przyszłych dokonań Nine Inch Nails, Front 242, Sinny Puppy czy Front Line Assembly. Mocną pozycją jest również bluesowy wokal Petera Hope'a.
Album uzupełniają dwa remixy Leather Hands - wydłużony 12" Mix i Crash Mix z noise'owym wstępem.


MG - drugi solowy album frontmana Depeche Mode Martina L. Gore'a, wydany pod szyldem MG.
Martin Gore, który jest twórcą niemal całego materiału Depeche Mode na przestrzeni ponad 35 lat, nie za często decydował się na wydawanie solowych albumów - jeżeli już, wykorzystywał do tego przerwy w sesjach nagraniowych i trasach koncertowych Depeche Mode, a tych w latach 1981-87 praktycznie nie było. Dopiero po trasie promującej album Music For The Masses w latach 1987-88 zespół zrobił sobie nieco dłuższą przerwę, którą - oprócz ówczesnego klawiszowca zespołu Alana Wildera - na nagranie solowego materiału wykorzystał Martin Gore, w postaci krótkiego EP Counterfeit z coverami piosenek jego ulubionych wykonawców, które ukazało się w 1989 roku. Wydawnictwo to nie jest pełne, można go uznać raczej za solowy epizod Martina, który pełnoprawny solowy album wydał dopiero 14 lat później, a było nim wydawnictwo Counterfeit² oparte na tym samym schemacie coverów piosenek ulubionych wykonawców Martina, z tym że tym razem był to już pełnoprawny album nagrany w 2003 roku, długo po zakończeniu trasy koncertowej promującej album Exciter, kiedy zespół zrobił sobie dłuższą przerwę - na tyle długą, że nawet wokalista Depeche Mode Dave Gahan zadebiutował solowym albumem Paper Monsters.
Potem, w 2011 roku, przed sesją nagraniową do Delta Machine, Martin wraz byłym liderem Depeche Mode z początków działalności grupy Vince'em Clarke'em, nagrali pod szyldem VCMG album Ssss, który był artystyczną porażką i kompletnym nieporozumieniem. Jednak Martin, zafascynowany futuryzmem, jeszcze w latach 80 nosił się z zamiarem wydania solowego albumu z instrumentalną muzyką elektroniczną i ilustracyjną. Okazja do jego nagrania pojawiła się wraz z końcem trasy promującej album Delta Machine. Materiał powstawał między marcem 2014, a lutym 2015 w prywatnym studiu Martina L. Gore'a w kalifornijskim Santa Barbara. Premiera albumu nastąpiła 24 kwietnia 2015.
Album zawiera 16 instrumentalnych miniatur w duchu eksperymentalnej elektroniki lat 70, twórczości Richarda H. Kirka i Cabaret Voltaire oraz future-popu lat 80. I w żadnym wypadku nie może być tu mowy o powielaniu tępej techno-łupanki z płyty VCMG - Ssss, czego doświadczyć można już w numerze otwierającym album Pinking, gdzie na futurystyczne motywy klawiszy powoli nachodzi przestrzenne tło rodem z klimatów z albumu Kraftwerk - Radio-Activity.
Swanning przypomina dokonania wczesnego Cabaret Voltaire, gdzie industrialny zgrzyt uzupełniają chłodne i futurystyczne przestrzenie klawiszy oraz eksperymenty dźwiękowe. Również echa wczesnej twórczości Cabaret Voltaire i Richarda H. Kirka słychać w eksperymentalno-industrialnym Exalt, wypełnionym kaskadą przetworzonych przemysłowych brzmień, przetworzonych dźwięków maszyn czy środków transportu, na które nakładają się chłodne przestrzenie klawiszy.
Elk przypomina futurystyczno-ambientowe klimaty płyt Cluster z drugiej połowy lat 70. To jedyna kompozycja albumu gdzie użyto gitary, która zresztą i tak jest mocno przytłumiona i odległa.
Elektro-minimalistyczny Brink z niezwykle transową rytmiką automatu perkusyjnego, industrialnym pulsem i licznymi zgrzytami jest jednym z niewielu momentów zahaczających o klimat techno, jednak w doskonałym awangardowym wydaniu.
Chłodny i ambientowy Europa Hymn przypomina klimaty z instrumentalnych kompozycji Depeche Mode - Easy Tiger, Lovetheme, Zenstation czy Spacewalker. To najbardziej przystępna kompozycja albumu, toteż nie dziwi fakt, że jest to również singiel promujący album.
Creeper, to przede wszystkim charakterystyczny mechaniczny puls zaczerpnięty z industrialnego oblicza Cluster, połączony z psychodelicznymi eksperymentami syntezatora i metalicznym chłodem w stylu wczesnego Cabaret Voltaire.
Spiral z rwaną rytmiką, z bliższymi, jak i odleglejszymi partiami klawiszy, syntetycznymi pulsami, zgrzytami i futurystycznymi brzmieniami przypomina industrialno-zimnofalowe dokonania Wranglera, zespołu byłego wokalisty Cabaret Voltaire Stephena Mallindera, którego zimnofalowe wpływy słychać również w Stealth, choć w bardziej industrialno-synthpopowej formie.
Hum to przenikające się wzajemnie eksperymentalne pulsy i wibracje, na które z czasem nakładają się syntezatorowe przestrzenie przypominające twórczość Tangerine Dream z drugiej połowy lat 70.
Islet jest kolaboracją prostych analogowych futurystycznych melodii w stylu lat 70 na tle eksperymentalnych szumów, które cichną w trakcie trwania utworu.
Minimalistyczny Crowly z transowym beatem automatu perkusyjnego, chrobotliwym pulsem sekwencera i futurystycznymi przestrzeniami klawiszy, do złudzenia przypomina wczesne dokonania The Human League.
Trysting, to z kolei minimalistyczna Kraftwerkowa sekwencja klawiszy, która przeciąga się w nieskończoność na tle industrialnych hałasów i urywanych, futurystycznych syntezatorowych zagrywek klawiszy. Utwór kończy króciutkie minimalistyczne intelude.
Southerly po części przypomina wczesne dokonania Borisa Blanka z Yello, po części klimaty Jeana Michela Jarre'a; utwór utrzymuje się na jednostajnym i miarowym uderzeniu automatu perkusyjnego, przechodząc od ambientu, przez future-pop, podniosły rock elektroniczny w stylu filmowego soundtracku, na industrialu kończąc.
Featherlight z delikatnym pulsem sekcji rytmicznej jest połączeniem synthpopu, w którym słychać brzmieniowe echa współczesnego Depeche Mode z chłodnymi klawiszowymi pejzażami.
Kończący album Blade, to ejtisowa future-popowa melodia w stylu wczesnego The Human League, oparta na eksperymentalnej elektronice w tle, przetworzonym syntetycznie szumie fal oraz leniwym i posępnym rytmie archaicznego automatu perkusyjnego.
I chociaż albumowi MG niezwykle daleko jest do przebojowości Depeche Mode - i przebojowości w ogóle - mimo mocno eksperymentalnego charakteru, album odniósł duży sukces komercyjny, plasując się na 1 miejscu Top Dance/Electronic Albums amerykańskiego Billboardu, 7 miejscu niemieckiego Offizielle Top 100, 7 miejscu brytyjskiego UK Independent Albums czy 27 miejscu Independent Albums amerykańskiego Billboardu.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 372
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #114501 autor: Sublime » 27 paź 2017, 20:02

Przepraszam, ale recenzja MG jest po prostu absurdalna. Wydaje mi się, że te rzekome inspiracje Cabaret Voltaire, Yello czy The Human League to już coś więcej niż nadużycie. Szczególnie, że Gore od lat wspomina o inspiracjach minimalem.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 537
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114505 autor: Depeche Gristle » 01 lis 2017, 0:55

Yello - Toy, 2016;
******
Style: neue deutsche welle, synthpop, electro pop, cold wave, funk, future pop, experimental, jazz, bossa nova, ambient, industrial, neofolk, minimal, electro, electro-blues
Obrazek

Neu! - Neu! 75, 1975;
******
Style: krautrock, rock eksperymentalny, rock psychodeliczny, rock elektroniczny, dark wave, cold wave, ambient, musique concrète, art rock, punk rock, future pop
Obrazek


Toy - trzynasty album szwajcarskiej formacji Yello, wydany 30 września 2016 roku, na który trzeba było czekać przeszło siedem długich lat, gdzie w międzyczasie Dieter Meier i Boris Blank zajmowali się swoimi solowymi projektami. Obaj muzycy nie ryzykowali zbytnio angażowania się w rewolucyjne zmiany, kontynuując i rozwijając raczej koncepcję z trzech poprzednich albumów grupy, częściowo jednak powrócili do analogowego brzmienia retro, o czym świadczy już krótkie, minutowe, future-popowe wprowadzenie Frautonium Intro w stylu retro-elektroniki z przełomu lat 70 i 80, jednakże już następny pełnowymiarowy numer płyty, promujący album singiel Limbo, wypełniony głębokim wokalem/deklamacją Dietera Meiera, w której wyraźnie słychać ducha Leonarda Cohena, jest dość charakterystycznym dla współczesnego Yello połączeniem transującego electro z domieszką industrialu z jazzem i funkiem.
30'000 Days kontynuuje obrany poprzednio schemat z klimatem z ostatnich płyt Yello; tym razem jest to kompozycja łącząca melancholijną i niepokojącą elektronikę dość typową dla Borisa Blanka, z jazzem i domieszką funkowych zagrywek gitary.
Cold Flame utrzymany jest w klimacie transowego electro z elementami funku znanego już z albumów Motion Picture i The Eye. W utworze gościnne śpiewa dysponująca jazzowym wokalem, pochodząca z Mali piosenkarka Malia, z którą w duecie Boris Blank nagrał w 2014 roku album Convergence, tutaj zaś dodatkowo wsparł wokalistkę w chórkach.
W trip-hopowym Kiss the Cloud gościnnie wokalu użyczyła chińska wokalistka Fifi Rong, której rozleniwiony wokal przypominający stylem Julee Cruise, jak i ambientowe przestrzenie przypominają klimaty zaczerpnięte z Twin Peaks.
Jednym z mocniejszych momentów albumu jest instrumentalny utwór Pacific AM, utrzymany w charakterystyce pełnego napięcia filmowego soundtracku z charakterystyczną dla Yello niezwykle chłodną ambientową przestrzenią, ciepłym latynoskim chwytem gitary oraz transowo-ciężkim i rwanym, folkowym rytmem bębnów; tu i ówdzie pojawiają się motywy orientalne - bliskowschodnie i hinduskie.
Starlight Scene jest ciepłą kompozycją synthpopową z future-popowymi motywami klawiszy, country'owymi chwytami gitary w stylu Chrisa Rea Jeremy'ego Baera oraz damsko-męskim wokalnym duetem Dietera Meiera z Malią, w którym oboje wokalistów idealnie się uzupełnia.
Malia rolę pierwszego wokalu pełni również w synthpopowym numerze będącym w klimacie rodem z Motion Picture, Give You the World.
Zdecydowanie wyróżniającym się utworem na płycie jest Give You the World, utrzymany w klimacie synthpopu z elementami industrialu, future-popu, a nawet psychodelicznymi motywami organowymi; całość dopełnia pełna ekspresji głęboka melodeklamacja w stylu Leonarda Cohena Dietera Meiera, wspieranego wokalnie w chórkach przez Malię.
W Dialectical Kid w stylu electro bliskiemu klimatom z The Eye, nie po raz pierwszy pojawia się damsko-męski duet wokalny; częściowo przetworzona deklamacja Dietera Meiera stanowi strofę, zaś refren w mocno jazzowym stylu, chóralnie śpiewa współpracująca już wielokrotnie wcześniej z Yello wokalistka Heidi Happy.
Świetnie uzupełniający się damsko-męski duet wokalny Meier-Fifi Rong pojawia się w kompozycji Dark Side, utrzymanej w rytmice bossa novy z melancholijną i niepokojącą przestrzenią, zimnofalowymi i future-popowymi motywami klawiszy, rwanymi smyczkami, zagrywkami basu a nawet pojawiającymi się na chwile hawajskimi chwytami gitary czy syntezatorowym pulsem w stylu Tangerine Dream z albumu Phaedra.
Synthpopowy Blue Biscuit stanowi ciekawe połączenie industrialnego pulsu z ciepłym flamenco i latynoskim chwytem gitary uzupełnianej o delikatne bluesowe zagrywki gitarowe w tle; ciepło łączy się tu z chłodem klawiszowych przestrzeni na tle odgłosów burzy. To jedyny utwór albumu, na którym rolę pierwszego wokalisty wziął na siebie Boris Blank ze swoim niezwykle ciepłym, acz sennym i leniwym wokalem.
Najbardziej eksperymentalnym momentem albumu jest instrumentalna kompozycja Magma, stanowiąca dźwiękowe kolaże - pianina, gitarowego riffu, saksofonu czy pojedynczych przetworzonych i nagle urywających się słów - na tle chłodnego ambientu, który z czasem przechodzi w industrialny puls, gdzie na chwile pojawiają się szamańskie partie perkusji, w marę cichnięcia której utwór powoli powraca do ambientowej formy.
Album kończy motyw, który go otwierał - Frautonium - w rozbudowanej formie przejść od future-popu, przez nisko grane dźwięki syntezatora wymieszane z analogowym zgrzytem, który przechodzi w przestrzenne klimaty rodem z Jeana Michela Jaerre'a, zastąpione z kolei przez syntezatorowy puls, który ustępuje miejsca future-popowemu motywowi rozpoczynającemu utwór, ponownie przechodzący w niskie dźwięki syntezatora wymieszane z syntetycznym zgrzytem; całość finalizuje krótka 8-bitowa melodia rodem z futurystycznych gierek na Commodore 64 i Atari.
Jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z ukazaniem się albumu Toy, była pierwsza w historii Yello trasa koncertowa promująca album. Co prawda w przeszłości Yello dawało krótkie, zwykle 15 minutowe występy, jednak po raz pierwszy formacja zagrała pełnowymiarowy koncert, otwierając zupełnie nowy etap w swojej twórczości, który rozpoczął się w dniach 26-30 września 2016 roku czterema koncertami w berlińskim klubie Kraftwerk, na które wszystkie bilety rozeszły się jeszcze w przedsprzedaży. Ponadto albumem Toy, będący prawdziwą legendą Yello udowodnili, że wciąż jeszcze liczą się na rynku muzycznym, bowiem krążek notowany był na listach przebojów, docierając do pierwszego miejsca w rodzimej Szwajcarii czy drugiego miejsca w Niemczech.


Neu! '75 - trzeci album wpływowej niemieckiej krautrockowej formacji Neu!, nagrywany między grudniem 1974, a styczniem 1975, na którym wyraźnie udzieliły się podziały w wizjach muzycznych obu frontmanów Neu! - Klausa Dingera i Michaela Rothera, który zresztą zaangażowany był już wtedy we współpracę z muzykami Cluster, z którymi współtworzył krautrockową supergrupę Harmonia.
Album Neu! '75 jest zatem odzwierciedleniem dwóch różnych wizji muzycznych - bardziej ambientowych Michaela Rothera wypełniających stronę A albumu i rockowo-agresywnych Klausa Dingera inspirowanych twórczością m.in. The Stooges i The Velvet Underground wypełniających stronę B. Ponadto do współpracy nad nagraniem albumu zaangażowano dodatkowych muzyków sesyjnych - Thomasa Dingera i Hansa Lampe, zaś nad całością czuwał legendarny geniusz inżynierii dźwiękowej Conny Plank.
Album otwiera się podobnymi klimatami jak dwa poprzednie, bowiem kompozycja Isi jest oparta na bardzo podobnym schemacie jak otwierające dwa poprzednie albumy utwory Für Immer i Hallogallo, z charakterystycznym dla Klausa Dingera energicznym i transowym stylem gry na perkusji zwanym "motorik", ciepłymi zagrywkami gitary i partią elektrycznego pianina Michaela Rothera, z tym, że Isi wyraźnie odróżnia się od Für Immer i Hallogallo zimnofalowymi, wręcz future-popowymi przestrzeniami syntezatora.
Seeland jest spokojną, ambientową kompozycją o równie spokojnym, acz transowym rytmie; ambientowe, syntezatorowo-organowe przestrzenie współgrające z nieprzerwaną wysoką basową zagrywką i niskim warczącym - pojawiającym się i znikającym - brzmieniem syntezatora wypełniane są ciepłą solówką gitary. Utwór kończy eksperymentalne interlude odtwarzanej wstecznie przytłumionej melodii, słyszalnej na tle ulewnego deszczu i grzmotów piorunów, które subtelnie przechodzą w przyjemne dźwięki morskich fal uderzających o brzeg w następnym utworze - Leb’ wohl, opartym na delikatnej fortepianowej muzyce, cichych, psychodelicznych organowych przestrzeniach i głośnym tykaniu zegara ściennego, stanowiącego swoistą sekcję rytmiczną. W utworze pojawia się niezwykle depresyjny wokal Michaela Rothera, który przechodzi w senne deklamacje.
Wizję Klausa Dingera otwiera agresywny i punkowy numer Hero, z typowo punkowymi wokalami Klausa Dingera i równie punkowymi solówkami gitary; kompozycję w tle wypełnia jednak delikatna syntezatorowa przestrzeń. Utwór zawiera eksperymentalno-ambientowe interlude z przetworzonymi szumami na tle śpiewu ptaków.
E-Musik jest powrotem do schematów z Für Immer, Hallogallo i przede wszystkim Isi; utwór oparty jest na transowym rytmie motorik, nieco agresywniejszym niż w Isi, za to poddanym elektronicznemu przetworzeniu; rytm współgra z basowym pulsem i klawiszowymi motywami. Utwór bliski jest dokonaniom Harmonii, takim jak Dino czy Veterano. Także i tu pojawia się eksperymentalne interlude w postaci przetworzonych szumów, spowolnionego głosu, przytłumionych motywów fortepianu z Leb’ wohl i odtwarzanej wstecznie taśmy.
Album kończy punkrockowy After Eight w klimacie niemal identycznym jak Hero, może nawet z bardziej agresywnymi solówkami gitar i sekcją rytmiczną, punkowym wokalem Klausa Dingera i subtelnymi klawiszowymi przestrzeniami oraz zagrywkami w tle.
Album Neu! '75, zgodnie z oczekiwaniami nie przyniósł zespołowi sukcesu komercyjnego, co gorsza, rozbieżne wizje muzyczne i trudny charakter Klausa Dingera (był uzależniony od twardych narkotyków), sprawiły, że Neu! ostatecznie po nagraniu albumu został rozwiązany, O ile album Neu! '75 nie został doceniony przez publikę, o tyle został doceniony przez gigantów ówczesnego rocka, takich jak Iggy Pop i David Bowie, który nagrał inspirowany utworem Hero swój szlagier Heroes; zresztą obaj wspomniani muzycy nawiązali współpracę z Michaelem Rotherem oraz Hansem-Joachimem Roedeliusem i Dieterem Moebiusem. Ponadto album wpłynął na twórczość OMD (utwór Seeland) oraz na całą brytyjską scenę punkową z Sex Pistols włącznie, zaś wśród współczesnych muzyków, miał silny wpływ na twórczość m.in. Radiohead.
Album Neu! '75 do dziś jest jednym z najbardziej kultowych albumów w historii rocka.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 537
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #114518 autor: Depeche Gristle » 06 lis 2017, 23:25

Thomas Dolby - Astronauts & Heretics, 1992;
*****
Style: new wave, synthpop, electropop, postpunk, rock elektroniczny, cold wave, soul, electro funk, folk, country, future pop
Obrazek

Tubylcy Betonu - Wielki Ogień, 1993;
*****
Style: nowa fala, electropop, synthpop, electro funk, rock elektroniczny,
trip-hop, neofolk, ambient, cold wave, hip hop, postpunk, dark wave, jazz, blues, house

Obrazek


Astronauts & Heretics - czwarty album studyjny Thomasa Dolby'ego, który ukazał się 3 listopada 1992 roku.
Thomas Dolby, obok Gary'ego Numana, Jona Foxxa i Fada Gadgeta, był jednym z brytyjskich samotnych strzelców synthpopu - chłopaków z syntezatorem lat 80.
Początek lat 90 przyniósł falę popularności grunge, acid house i eurodance. O ile zespoły synthpopowe z lat 80, takie jak Depeche Mode, OMD, New Order, Pet Shop Boys, Yello, Cabaret Voltaire czy The Beloved na początku lat 90 radziły sobie całkiem dobrze w konkurencji z grunge'em i eurodance, to już wspomniani "samotni strzelcy" synthpopu, tacy jak Gary Numan, Frank Tovey (Fad Gadget) czy John Foxx nie potrafili odnaleźć się w muzycznej rzeczywistości lat 90, toteż Thomas Dolby stanął przed nie lada wyzwaniem, jakie postawiły przed nim początki lat 90, w efekcie czego zaprosił do współpracy nad swoim nowym albumem Astronauts & Heretics wielu znanych muzyków, w tym Eddiego Van Halena, Jerry'ego Garcię i Boba Weira z Grateful Dead oraz Ofrę Haza.
Mimo iż w początkach lat 90 brzmienia i styl lat 80 były gremialnie odrzucane, Thomas Dolby podjął ryzyko nagrywając album w stylistyce lat 80, co słychać jest już w pierwszym numerze płyty I Love You Goodbye, będącym też singlem promującym album. Utwór jest połączeniem new wave, synthpopu, soulu i celtyckiego folkloru w partiach smyczkowych. Również następny utwór Cruel w nieco kołyszącym stylu odwołuje się do klimatu elektroniki i popu lat 80, zaś Thomas Dolby tworzy tu ciekawy duet wokalny z Eddi Reader.
Przebojowy singlowy numer Silk Pyjamas jest połączeniem stylu synthpopu lat 80 z knajpowym country w sekcji smyczkowej, partiach fortepianowych i solówkach gitary.
I Live in a Suitcase jest podróżą do głębokich lat 80 i klimatów synthpopu, zimnej fali i future popu.
Eastern Bloc (Europa and the Pirate Twins Part II) jest z kolei w postpunkowym klimacie lat 80; zwracają uwagę chwytliwe solówki gitarowe Eddiego Van Halena, nie brakuje też syntezatorowych dźwięków w stylu Kraftwerk.
Przebojowy singiel Close But No Cigar jest połączeniem klasycznego synthpopu lat 80 z glam rockowymi solówkami i riffami gitary Eddiego Van Halena.
That's Why People Fall in Love jest electro-funkową kompozycją w stylu lat 80 z chwytliwym motywem klawiszy i wokalnym udziałem Ofry Haza w chórkach.
Neon Sisters jest ukierunkowana w bardziej neoprogresywne rejony lat 80 - w klimaty między Grateful Dead, Pink Floyd i Killing Joke.
Album kończy soulowa ballada Beauty of a Dream z mocną partią fortepianową.
Można przypuszczać, że gdyby album Astronauts & Heretics został wydany gdzieś w drugiej połowie lat 80, zważywszy na ogromny potencjał komercyjny większości zawartych na nim utworów, zapewne stałby się światowym przebojem; tymczasem w dobie popularności grunge'u i eurodance, album - poza Wlk. Brytanią, gdzie zdobył spore uznanie - przeszedł praktycznie bez echa; sam Thomas Dolby częściowo winą za taki stan rzeczy obarczył wytwórnię Giant Records, która, jego zdaniem, nie przeprowadziła znaczącej kampanii promującej album. Tak czy inaczej Thomas Dolby, podobnie jak jego muzyczni koledzy - Gary Numan, John Foxx czy Frank Tovey - nie udźwignął presji początków lat 90, na długo zrezygnował z kariery muzycznej, zaś na jego kolejny album trzeba było czekać aż 19 lat.


Wielki Ogień - debiutancki - i jedyny - album studyjny formacji Tubylcy Betonu, powstałej na fali punk rocka i FMR Jarocin w połowie lat 80. Z czasem muzyka zespołu zaczęła przybierać bardziej wygładzone i popowe formy, stopniowo eliminując brzmienia gitarowe na rzecz brzmień klawiszy.
W 1992 roku grupa wydała kasetę Acid Party z coverami przebojów z lat 80, zaś jej debiut płytowy przypadł na 1993 rok, w czasie, kiedy popularni w latach 80 polscy wykonawcy synthpopowi, tacy jak Kombi, Aya RL, Kapitan Nemo, Pada Dance czy Klincz dawno zawiesili działalność, zaś ich niszy nikt w tym okresie nie wypełnił; w tamtym czasie polski rynek muzyczny zalała faworyzowana przez radio i TV fala post-grunge'u z jednej strony i niepotrzebująca żadnej promocji fala tandety disco polo z drugiej strony.
Mimo, iż na Zachodzie obok grunge'u, rozwinęła się ciesząca się popularnością scena euro-dance, ponadto także ciągle popularni byli wykonawcy synthpopowi z lat 80, którzy dostosowali swój repertuar do wymogów lat 90, na polskim rynku muzycznym niszę taneczną wypełniły zespoły disco polo, praktycznie nie istniała scena dance na wzór zachodni. Jednakże polscy odbiorcy muzyki również potrzebowali wykonawcy grającego muzykę taneczną, nie będącego jednocześnie wykonawcą disco polo, czego symptomem były sukcesy Nazara, ówczesnego Top One czy Jamrose. Była to jednak kropla w morzu; jako taka, scena dance w Polsce się jeszcze nie ukształtowała, a co gorsza dla niej, radio i TV często dyskredytowały wówczas rodzącą się scenę dance, uparcie promując post-grunge. Jedynymi z tych, którzy podjęli rękawice i na przekór stacjom radiowym oraz telewizji, byli Tubylcy Betonu, którzy już w tym okresie opierali swoją muzykę głównie na klawiszach, zaś gitary stanowiły tam rolę drugo i trzecioplanową. Zespół zadebiutował w 1993 roku albumem Wielki Ogień, za którego produkcję i brzmienie odpowiedzialny był Igor Czerniawski, klawiszowiec i frontman Aya RL.
Album otwiera niespełna minutowa introdukcja w stylu Dead Can Dance Piga Ngoma o folkowym charakterze orientalnych tańców i śpiewów, które potem pojawiały się także na albumach Aya RL - widać Igor Czerniawski traktował ten album jako poligon doświadczalny dla własnej działalności pod szyldem Aya Rl.
Tytułowy Wielki Ogień to nowoczesny, energiczny electro-popowy numer z elementami funku, jakiego dotąd na polskim rynku nie było. W podobnej, choć nieco wolniejszej i z solówkami gitarowymi, koncepcji jest You've Got It.
Prawdziwym przebojem okazał się numer Ye, Ye, Ye, będący połączeniem synthpopu i trip-hopu z chwytliwym riffem gitary i rapowanym tekstem; całość bardzo przypomina dokonania Depeche Mode lat 90. Utwór stał się przebojem radiowym i telewizyjnej Muzycznej Jedynki, na przekór faworyzowanym wykonawcom post-grunge'owym.
Fascynacje twórczością Depeche Mode słychać w utworze Talk łączącym trip-hopową rytmikę z chłodną elektroniką, solówkami gitar, partiami fortepianowymi, a nawet jazzowymi partiami saksofonu.
Mocno taneczny charakter z wpływami house'u ma synthpopowa kompozycja Mięso z postpunkowym refrenem.
Aya to oczywiście wielki hołd dla Aya RL i podróż do lat 80; numer łączy synthpop z postpunkiem, zaś sekcję rytmiczną stanowią sample sekcji rytmicznej utworu Aya RL Nie Zostawię.
Electro-funkowy utwór Idziemy łączy taneczną rytmikę z funkowymi zagrywkami gitary; słychać tu silne wpływy Kraftwerk, zaś tekst piosenki jest rapowany.
W For Nights opartym na ciężkim i powolnym rytmie, chłodnej elektronice i bluesowych zagrywkach gitary, znowu odzywają się echa twórczości Depeche Mode lat 90; w utworze pojawiają się także dłuższe solówki gitarowe.
Zimnofalowy Red Lights z długimi solówkami gitar, mocną sekcją basową i rwaną sekcją rytmiczną, przypomina dokonania Killing Joke, The Cure czy gitarowe oblicze New Order lat 80; utwór kończy krótkie interlude z ludowymi afrykańskimi śpiewami i tańcami.
Instrumentalny neofolkowy Urban Jungle przypomina troszkę późniejsze dokonania Aya RL z albumu Nomadeus; utwór łączy ospały i ciężki rytm z ambientem i przetworzonymi dźwiękami natury i odgłosami przemysłowymi.
Album uzupełniają remixy nagrane w legendarnym studio Abbey w Londynie - Ye, Ye, Ye (Abbey Mix), Wielki Ogień (Abbey Mix) i Talk (Abbey Mix) w bardziej utanecznionych wersjach oraz instrumentalne wersje Wielki Ogień i Talk.
Mimo, iż album Wielki Ogień osiągnął sukces komercyjny, a piosenka Ye, Ye, Ye stała się wielkim przebojem, Tubylcy Betonu nie nagrali już więcej żadnego albumu kończąc działalność pod tym szyldem, niemniej muzycy udowodnili, że można było na polskim gruncie wczesnych lat 90 nagrać album z muzyką opartą na syntezatorach i - mimo przeciwności - odnieść z nim sukces komercyjny, co dało pozytywny impuls dla innych zespołów z nurtu electro na polskiej scenie.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia