RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

suncover
Stary wyga
Posty: 240
Rejestracja: 30 sty 2009, 17:15
Lokalizacja: Polska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #95893 autor: suncover » 28 sty 2012, 0:03

Ostatni post z poprzedniej strony:

Geronimo pisze:
suncover pisze:
Geronimo pisze:
Warto naprawdę sięgnąć po tę piękną produkcję.



Faktycznie warto, jestem właśnie po przesłuchaniu próbek z YT. Chyba trzeba też poszperać w koprodukcjach E.W. Zresztą marka ECM mówi sama za siebie.


Suncover, znam całą solową dyskografię Eberharda.Również wszystkie płyty z J.Garbarkiem.Słucham tego mniej więcej od 1993 roku.Tu należą się podziękowania pewnemu sprzedawcy w sklepie muzycznym w ZG ( nie było przecież jeszcze internetu),który znając mój gust polecił mi pierwszą płytę Webera "Colours of Chloe".Od tej pory trwa moja fascynacja tym wykonawcą.Chyba jego nagrania solowe ,sygnowane jego nazwiskiem są najciekawsze.



Mnie tylko nazwisko Eberharda Webera było znane, właśnie ze współpracy z Garbarkiem.
Skoro trochę zeszliśmy z elektroniki i polecamy sobie jazzowe klimaty, spróbuj napocząć, o ile nie jeszcze nie miałeś przyjemności albumy Terje Rypdala, gitarzysty, który także pracował z Garbarkiem. Na rozgrzewkę polecam płytę Waves.

Obrazek

Dziś przy pracy weny dodawały mi bootlegi Oldfielda, w tym koncert z Katowic.
Pozdrawiam :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST

RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #95894 autor: RadioactiveTangerine » 28 sty 2012, 2:01

Kilka losowych i lubianych przeze mnie kawałków Iron Maiden (do 1990 włącznie). Czasem potrzebuję dawki agresji, której mi elektronika nie zapewnia. No i zawsze to odmiana ;)
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #95896 autor: esflores » 28 sty 2012, 11:55

@Geronimo
Kradnę Hillage na bloga ;)))

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #95899 autor: Geronimo » 28 sty 2012, 16:09

w porządku esfloresie, zgadzam się.Podaj tylko autora proszę. :smile:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #95900 autor: esflores » 28 sty 2012, 16:29

To podstawa, dzięki ;))

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #95901 autor: Geronimo » 28 sty 2012, 17:19

Suncover, pewnie na razie posłucham Terje Rypdala z netu,bo na kupowanie płyt niestety nie mam kasy.A podejrzewam już po tej Twojej rekomendacji-tu w tym miejscu,przy okazji E.Webera i J.Garbarka-że będzie mi się podobał.Słyszałem jedną jego płytę z Garbarkiem,ale z pewnością solowe są nieco inne.Ostatnio brakuje mi jednak czasu nawet na słuchanie płyt, które już zgromadziłem.Doba musiałaby mieć 48 godzin,a ja musiałbym mieć czas prawie wyłącznie na słuchanie.A i tak jest wiele jeszcze dobrej muzyki,której nie odkryłem,a którą Ty np. możesz znać od dawna.

Dziś w odtwarzaczu CD:

Steve Roach&Mark Seelig&Byron Metcalf - Nada Terma


Obrazek




I spojrzałem w Twoje oczy
na dnie jasnego poranka ujrzałem obłoki
Czy zamierzasz opuścić mój dom?
wśród mgieł widzę jeszcze mrok
Zbudujmy świątynię Ducha by nasz wzrok
padał poza horyzont małych nieporozumień
To moja propozycja
Chcesz?Podam Ci koronę naszych zwycięstw
z uśmiechem na ustach wypracowanych
Będziemy się wspierać w drodze,
na której nie będzie można zaczerpnąć kubka wody
A jednak nie będziemy spragnieni
Życiem prawdziwym i słowem nakarmieni


Atmosferę tej płyty zdominowały bębny Metcalfa i powtarzane jak mantra pustynne motywy Steve'a Roacha, zaś charakterystyczny głos M.Seeliga staje się tutaj kolejnym z instrumentów.Ta muzyka niesie w sobie Ducha przypominającego jakieś piękne bliskowschodnie świątynie z licznymi zdobieniami i freskami.My podziwiamy i przyoblekamy się w to Tchnienie,by dać się w końcu w całości porwać w Przestrzeń.
Ostatnio zmieniony 28 sty 2012, 17:21 przez Geronimo, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #95902 autor: RadioactiveTangerine » 28 sty 2012, 18:31

Sięgnąłem po Vangelisa (w końcu! ;)). Zaczynam od samego początku, od Sex Power. Takie to dziwaczne nieco (dopiero się zaczęło). Ale miło się tego słucha. Czuć orientalne brzmienie, delikatne i wyrafinowane.
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 582
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96042 autor: Depeche Gristle » 01 lut 2012, 0:36

Tangerine Dream - Force Majeure, 1979;
******
Obrazek


Force Majeure - Po dość chłodnym przyjęciu albumu Cyclone (1978) przez część fanów i krytyków (poniekąd mniejszą, za to głośniejszą część), rozczarowany Steve Jolliffe opuszcza zespół ponownie koncentrując się na karierze solowej, w tym czasie Tangerine Dream przeżywał trudny okres, który ciągnął się za nimi już od 1976 roku, który spowodowany był konfliktem z Peterem Baumannem. Tangerine Dream w składzie Edgar Froese, Chris Franke, Klaus Krieger oraz Edgar Meyer pod wpływem krytyki, i - być może - w obawie o dalsze losy zespołu postanawiają porzucić poszukiwania nowych wyzwań wracając do kompozycji czysto instrumentalnych. Album Force Majeure jest w dużym stopniu powrotem do twórczości sprzed Cyclone, a nawet do czasów "Pink Years". Krążek składa się z trzech kompozycji, w których romantyzm i surrealizm mieszają i przenikają się wzajemnie. Album rozpoczyna progresywna i rozbudowana 19-minutowa wielowątkowa suita tytułowa Force Majeure, której wydłużony wstęp jest niemal powrotem do klimatów z czasów "Pink Years", z czasem rolę główną przejmuje przeciągła solówka syntezatora gitarowego, która również po czasie ustępuje miejsca pulsującym sekwencerom, a utwór wyraźnie nabiera tempa współgrającego szybkim tempem perkusji niekiedy wręcz funkującej.
Utwór Cloudburst Flight, to krótki "zaledwie" 8-minutowy kawałek nie tak rozbudowany, jak tytułowa suita, jednakże i tu nie brakuje przenikających i uzupełniających się wzajemnie dźwięków syntezatorów, gitar i perkusji, zresztą kawałek ten kończy się dość efektowną giarową solówką. Płytę zamyka 15-minutowy Thru Metamorphic Rocks - lużny utwór łączący szybkie sekwencerowe pulsacje z gitarowymi solówkami; kawałek ten został również wykorzystany w skróconej wersji w albumie Thief (1981). Album Force Majeure jest mistrzowskim połączeniem muzyki syntezatorowej z instrumentami czysto akustycznymi (gitara, wiolonczela, piano), a do tego majsterszykiem inżynierii dźwiękowej i stereofonii, który musi budzić szacunek zwłaszcza, że powstawał przed erą MIDI. Sam album został dosyć ciepło przyjęty zarówno przez fanów, jak i krytykę. Dla najbardziej ortodoksyjnych fanów Mandarynek jest to ostatni z "wielkich" albumów grupy.
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96081 autor: Geronimo » 03 lut 2012, 13:40

B.Metcalf&S.Roach - Shaman's Heart II - The Healing Journey


Obrazek


To kontynuacja części pierwszej jeśli chodzi o bębny Metcalfa-prawie identyczne rytmy.Słychać w dalekim horyzoncie ambientalne tła Steve'a Roacha i jego transową grę na didgeridoo.Piękna płyta.Chyba jeszcze ciekawsza od części pierwszej

Do nieskończonego Światła kieruję swoje westchnienia
idę w ciemności zbierając gwiazdy do kapelusza
I tak uchwycę się Blasku
choćby z Duszy zakurzonej pochodził
Ostatnio zmieniony 03 lut 2012, 13:41 przez Geronimo, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #96106 autor: RadioactiveTangerine » 04 lut 2012, 23:16

TD - Rubycon.
http://pacisfear.blogspot.com/2012/02/r ... y-tam.html nudy pisane na podczas słuchania. Troszkę ruszyłem wyobraźnię. :) Trochę za długie aby wrzucać tutaj, stąd podaję linka do posta.
Ostatnio zmieniony 04 lut 2012, 23:16 przez RadioactiveTangerine, łącznie zmieniany 1 raz.
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


leonus
Niedoświadczony
Posty: 36
Rejestracja: 28 lis 2007, 17:59
Lokalizacja: gdynia
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96156 autor: leonus » 06 lut 2012, 17:15

właśnie wsłuchuję się w epkę ARCANE"Glow".Powiem krótko-kapitalna elberlinka.
Aha,nie sugerujcie się czasami nagrań na jego stronie(2min),bo w rzeczywistości te 3 utworki są po 6 i 7 minut.
Ale muza najwyższych lotów.Sam też odlatuję-POLECAM!!!!!!
p.s.ponawiam pytanie do fanów elmuzyki-kto ma w swoich zbiorach płytę JULIAN BISHOP"Alchemy"???????

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96168 autor: Geronimo » 07 lut 2012, 13:25

Steve Roach - Back to Life


Obrazek




Właśnie słucham drugi krążek.Kompozycja "Mist of Perception" wypełnia cały drugi dysk.Jest to muzyka niczym malarstwo impresjonistów.Barwne plamy w różnych odcieniach o różnym nasyceniu kolorem tworzą kształty jak z wczesnego poranka,gdy słońce jeszcze za horyzontem,a jasność majaczy w błękitach i szarościach.Kształty te często coś znajomego nam przypominają.Wzrasta wówczas intensywność myśli-czy to może człowiek jaki ,czy zwierzę ? Może da się porozmawiać ? Gdy kształtne przedmioty zamieniają się w plamy na powrót nasz mózg wraca to stanu Śnienia.
Ostatnio zmieniony 07 lut 2012, 13:29 przez Geronimo, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 582
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96181 autor: Depeche Gristle » 07 lut 2012, 22:25

Aya RL - Aya RL ("niebieska"), 1989;
*****
Style: new wave, industrial, synthpop
Obrazek


Aya RL "niebieska" - Po dość niespodziewanym sukcesie debiutanckiego albumu Aya RL (1985) i jego ciepłym przyjęciu przez krytykę, do USA wyjeżdża gitarzysta zespołu Jarek Lach, zaś Kukiz i Czerniawski postanawiają kontynuować pracę nad nowym materiałem, jednakże muzycy niezadowoleni z uzyskanych efektów, zarzucają pracę nad nową płytą angażując się w nieudany projekt AYA, którego efektem było zaledwie kilka utworów - najbardziej znany, to "Ażeby", nagrany pod szyldem Brygady Miłości. Ostatecznie Aya RL wraca do produkcji swojego nowego albumu we wrześniu 1987 roku; miejsce Lacha zajmuje stary znajomy Igora Czerniawskiego z okresu studiów na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie Adam Romanowski. Nowy album ukauje się cztery lata po "czerwonej" - w 1989 roku. Tym razem muzyka Aya RL nabiera o wiele bardziej industrialnego klimatu, bardzo rzadkiego wśród polskich wykonawców. Album jest dosyć bliski stylom psycho-industrialnym wczesnego Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire, a w szczególności kultowemu albumowi Red Mecca tego drugiego, co słychać w warstwie muzycznej utworów takich, jak Sabotaż, Słoneczko - Piosenka z Okładki, Fiji (Where is Fiji?), Za Chlebem oraz instrumentalnego Waltera Pamięci Rapsod Żałobny, dedykowanego Walterowi Chełstowskiemu - przyjacielowi grupy i jej nieoficjalnemu członkowi. Teksty w utworach, podobnie jak w debiucie, również często dotykają tematów politycznych, chociaż nie brakuje i romantyzmu, czego dowodem jest przepiękna piosenka Jak ze Szkła i Stali (trochę w klimacie "Skóry") czy Prinsie Serce - utwór zupełnie różny od pozostałych, będący parodią cukierowych tekstów i wokalu Prince'a, muzycznie zaś jest połączeniem stylów funk i garage. Wyróżnia się również kawałek Ten Człowiek z Teczką - utwór w klimatach Kraftwerk i Chłodnej brytyjskiej nowej fali, który łączy się eksperymentalnym Interlude z utworem Za Chlebem. Mimo swojego zróżnicowania i nowatorstwa "niebieska" nie odnosi sukcesu "czerwonej", mimo wszystko dziś Aya RL "niebieska" ma status albumu kultowego; krążek jest przykładem rzadkiego wśród polskich wykonawców albumu prezenującego muzykę spod znaku new wave i industrial.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


DeLong
Habitué
Posty: 1171
Rejestracja: 01 paź 2006, 9:23
Lokalizacja: Dokąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96244 autor: DeLong » 11 lut 2012, 15:59

James Johnson - Odyssey

Obrazek

Z cyklu "Podróże" (Journeys). Można odpłynąć...
No hay caminos, hay que caminar...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #96245 autor: RadioactiveTangerine » 11 lut 2012, 17:43

Męczyłem się z "Irrlicht" na wieży ale dałem sobie spokój. Teraz się skończyło na ipodzie "Crises" Oldfielda. O, "kryzysowy" album na "kryzysowe" czasy dla mnie. ;)
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

alpha1
Stary wyga
Posty: 273
Rejestracja: 03 mar 2009, 15:36
Lokalizacja: Głogów
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96252 autor: alpha1 » 11 lut 2012, 23:42

Nie gniewaj się RadioactiveTangerine ale uczepiłeś się tego "Szulca" jak rzep psiego ogonka :wink: Wałkujesz to non toper , więc nic dziwnego że Ci się znudziła. Tak jakby innej świetnej elektroniki już nie było ... Nie koniecznie sekwencyjnej. Pamiętaj że świat nie kręci się wyłącznie wokół Berlina. Pozdrawiam i życzę wytrwałości :handup:
alpha1

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 582
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96292 autor: Depeche Gristle » 15 lut 2012, 1:26

Yello -You Gotta Say Yes To Another Excess , 1983;
*****
Style: neue deutsche welle, synthpop, house, darkwave, postpunk, experimental, folk
Obrazek


The Doors - L.A. Woman, 1971;
******
Style: rock psychodeliczny, blues-rock, jazz-rock, concrete music, ambient
Obrazek


Nine Inch Nails - Pretty Hate Machine, 1989;
*****
Style: synth-rock, darkwave, industrial, EBM, synthpop
Obrazek


Kombi - The Singles, 1993;
*****
Style: blues-rock, disco, funk, new age, electronic, synthpop, new wave, new romantic
Obrazek


You Gotta Say Yes To Another Excess - trzeci album szwajcarskiego tria Yello utrzymany podobnie, jak dwa wcześniejsze krążki w klimacie synthpop z domieszką awangardy i eksperymentalizmu, aczkolwiek słychać tu już o wiele większą dojrzałość w muzyce zespołu, szczególnie w takich utworach, jak I Love You, Lost Again i Pumping Velvet, to chłodne synthpopowe kawałki, które przyniosły zespołowi sukces komercyjny. W podobnym klimacie są utrzymane Heavy Whispers, Smile on You i jedyny utwór na krążku śpiewany przez Borisa Blanka Swing - wszystkie one mają względnie przystępny piosenkowy charakter; w kawałkach tych słychać echa postpunka. Album ma też drugie oblicze - awangardowe czy wręcz eksperymentalne; utwory Crash Dance i vocoderowy No More Words są w klimacie wczesnego house z mocnymi wpływami Kraftwerk. Utwór Great Mission stanowi jedną całość z tytułowym You Gotta Say Yes to Another Excess, jest to swoisty raport z wyprawy do amazońskiej dżungli opatrzony świetną recytacją Dietera Meiera. Album zamyka instrumenalny Salut Mayoumba - połączenie mrocznej i chłodnej elektroniki z klimatami afrykańskimi i orienalnymi. Krążek ten, podobnie jak dwa poprzednie zawiera sporo eksperymentów z samplami - w utworze Pumping Velvet pojawia się nawet odgłos... świni - typowo punkowy żarcik, płyta jest również kapiltalna jeżeli chodzi o wrażenia stereofoniczne i inżynierię dźwiękową. Album You Gotta Say Yes To Another Excess jest ostatnim wydanym przez Yello w trzyosobowym składzie z Carlosem Peronem - założycielem zespołu, który w 1984 roku postanowił skoncentrować się na karierze solowej.


L.A. Woman, to ostatni album The Doors z udziałem Jima Morrisona nagrywany na jesieni 1970 roku. Jim był wówczas mocno wyczerpany zarówno serią procesów sądowych, jak i kulejącym związkiem ze swoją dziewczyną Pamelą Courson, do tego dochodziło kiepskie zdrowie nadwyrężone przez alkohol i narkotyki zażywane niemal bez przerwy. No i jeszcze pogłębiający się konflikt Jima z pozostałymi muzykami The Doors. Jakby tego wszystkiego było mało, z dalszej współpracy z The Doors zrezygnował dotychczasowy producent grupy Paul Rothchild, którego miejsce awaryjnie zajął Bruce Botnick. I jakby na przeciw tym niedogodnościom Jim - w odróżnieniu od poprzednich albumów - podszedł do nagrywania niezwykle poważnie, bez spóźnień i pijaństwa, do tego z niezwykłym zaangażowaniem twórczym, jednak zaraz po nagraniu partii wokalnych Jim ostatecznie odchodzi z zespołu, i wkrótce wyjeżdża wraz z Pamelą do Paryża, by skoncentrować się na twórczości literackiej. Album L.A. Woman jest zdecydowanym powrotem do bluesowych korzeni zespołu, w dodatku materiał podany jest w nowatorskiej i nowoczesnej formie psychodelicznej, brzmiącej aktualnie i robiącej wrażenie nawet współcześnie, a przecież płyta nagrana została na przełomie lat 1970/71! Na płycie nie brakuje także odwołań do płyty Morrison Hotel i tradycyjnego amerykańskiego bluesa, czego dowodem są świetne kawałki z Hendrixowskimi solówkami Kriegera - Cars Hiss By My Window, Been Down So Long czy Crawling King Snake z repertuaru Johna Lee Hookera. Oczywiście na płycie jest nie tylko sam blues; album otwiera elektryzujący The Changeling z mocnymi i uzupełniającymi się wzajemnie pulsującym solówkami gitar i klawiszy, zaś utwór tytułowy L.A.Woman zaskakuje już samym początkiem - pulsującym, psychodelicznym basem. Równie niezwykle ciekawie brzmi L'America - niesamowite przestery i eksperymentalne brzmienie, utwór o bardzo psychodelicznym charakterze - wyraźnie słychać brzmienia z których parę lat później czerpali Cabaret Voltaire. Ciekawostką jest The Wasp (Texas Radio And The Big Beat) - kawałek z marszowym rytmem, który zespół wykonywał na koncertach jeszcze w latach 60, zaś pogodny Hyacinth House był podobno przejawem homosekualnych fascynacji Jima. Jednak najważniejszym utworem albumu (a być może i w całej dyskografii The Doors) jest utwór finałowy - Riders On The Storm - z efektami dźwiękowymi przewijającymi się przez cały utwór w postaci deszczu i burzy z piorunami - to forma wczesnego ambientu; kawałek niezwykle transowy praktycznie w całości składający się z hipnotyzujących brzmień instrumentów klawiszowych Manzarka, zaś śpiew Morrisona sprawia wrażenie zawieszonego w przestrzeni. Reedycja zawiera dwa dodatkowe utwory - fortepianową balladę Orange County Suite oraz zaśpiewaną przez Manzarka (You Need Meat)Don't Go No Further z repertuaru Williego Dixona.
Album L.A.Woman jest jednym z najbardziej kultowych krążków w historii rock'n'rolla o ponurym zabarwieniu odnoszącym się do realiów Ameryki początku lat 70 uwikłanej w wojnę wietnamską, rozczarowaniem rządami Nixona i ogólnym zepsuciem społeczeństwa. Tak czasem bywa, że różne przeciwności losu sprawiają, że powstają tak wspaniałe albumy jak L.A.Woman - to najlepszy, obok Strange Days album w dyskografii The Doors. W odróżnieniu od poprzedników - The Soft Parade i Morrison Hotel, album odniósł spory sukces komerycjny (9 miejsce na liście Billboardu), został też ciepło przyjęty przez krytykę, co ucieszyło - podobno - przebywającego w Paryżu Morrisona.


Pretty Hate Machine - debiutancki album Nine Inch Nails pod którego nazwą kryje się charyzmatyczny multiinstrumentalista i wokalista Trent Reznor, który zagrał na wszystkich instrumentach sam. Tytuł płyty jest adekwatny do jej zawartości, głównie w warstwie tekstowej i wokalnej poruszającej tematy frustracji, pretensjami do Boga, aż wreszcie do ordynarnego seksu bez miłości w finale. Wszystkie kawałki są wykrzyczane, wyjęczane, a nawet... rapowane. Muzycznie słychać tu fascynacje klasykami rocka industrialnego, przede wszystkim Throbbing Gristle, Cabaret Voltaire, Psychic TV i Skinny Puppy. Elekroniczne bity, pulsujące sekwencery i taneczna sekcja rytmiczna doskonale łączą się z samplami gitarowymi, tworząc niesamowity niekiedy efekt techno-metalu. Dość nieoczekiwanie album okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym, do dziś posiadający status kultowego. Przebojami stały się single Down in It, Head Like a Hole oraz Sin. Na pewno duży wpływ na sukces mieli producenci albumu - Keith LeBlanc, Flood, Adrian Sherwood i John Fryer - twórcy sukcesów m.in. Depeche Mode, Cabaret Voltaire czy New Order.


The Singles - składanka utworów singlowych Kombi z lat 1979-84, ułożonych chronologicznie, jest doskonałym przegądem twórczości tego popularnego w latach 80 polskiego zespołu spod znaku muzyki synth. Album można podzielić na dwie części; pierwsza - lata 1979-8, kiedy muzycy łączyli popularne w latach 70 gatunki od blues-rocka, po disco i funk. Z tego okresu pochodzą takie kawałki, jak ostre bluesrockowe Hej Rock and Roll, Hotel Twoich Snów i Wejdź Siostro, łączący w sobie klimaty disco i funk, a zarazem przebojowy Przytul Mnie - w dwóch wersjach, wokalnej i instrumentalnej, zresztą jest tu sporo utworów instrumentalnych będących z kolei połączeniem new age, ambientu i elektroniki niemal rodem z Vagelisa - wielki przebój Wspomnienia z Pleneru, Przeciąg, Taniec w słońcu i instumentalna wersja utworu Królowie życia. Na początku lat 80 na europejskie listy przebojów szturmem wdarły się postpunkowe (głównie brytyjskie) kapele new wave i new romantic pokroju Depeche Mode, The Human League, OMD i Ultravox grające synthpop, co szybko zostało podchwycone przez Kombi, i - co ważne - ciepło przyjęte przez polską publikę. Druga część składanki, to okres lat 1982-84, kiedy zespół wymienił swój sprzęt na nowoczesne syntezatory i elektryczną perkusję, pojawił się sekwencer oraz MIDI (Commodore 64). Z tego okresu pochodzą największe przboje grupy: Inwazja z Plutona, Nie ma jak szpan, Linia Zycia czy kultowe Słodkiego Miłego Zycia.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #96293 autor: RadioactiveTangerine » 15 lut 2012, 1:39

Rano - "The X Factor". Lepszy nieco niż osławiony "Fear Of The Dark", zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę. Blaze Bayley ma swój urok ale nie jest w stanie przebić Bruce'a. Mimo wszystko chciałbym usłyszeć klasyki Maidenów z jego wokalem. Ciekawe czy umiałby się drzeć jak Paul w "Iron Maiden" czy Bruce w "Aces High" :)
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 582
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96421 autor: Depeche Gristle » 21 lut 2012, 23:30

Yello - Stella, 1985;
*****
Style: neue deutsche welle, synthpop, postpunk, house, dark wave
Obrazek

Clan Of Xymox - Clan Of Xymox, 1985;
*****
Style: dark wave, gothic, new wave, synthpop
Obrazek


Stella - czwarty studyjny album Yello nagrany już bez udziału założyciela grupy Carlosa Perona. Tym razem muzycy zrezygnowali z cechującego poprzednie albumy eksperymentalizmu na rzecz bardziej popowego i przyswajalnego stylu. Album utrzymany jest w klimatach synthpop z elementami punka, tudzież gdzieniegdzie słychać wpływy muzyki latynoamerykańskiej. Na płycie pojawili się również zaproszeni przez Yello goście; oprócz stałych współpracowników - gitarzysty Chico Hablasa i Beat Ash (perkusja), w utworach Vicious Games i Angel No zaśpiewała Rush Winters. Najlepszymi kawałkami na krążku są synthpopwe Sometimes (Dr. Hirsch) i Domingo (śpiewany przez Borisa Blanka) oraz kawałki z postpuknkowym zacięciem Let Me Cry i Koladi-Ola, a także Desert Inn oraz wielkie hity Vicious Games, Desire i największy z nich house'owy Oh Yeah - jeden z najbardziej znanych przebojów Yello, który wykorzystany został również jako ścieżka dźwiękowa w filmie "Wolny Dzień" w reżyserii Ferrisa Buellera. Album uzupełniony jest o dwie chłodne instrumentalne ilustracje muzyczne - Stalakdrama i Ciel Ouvert. Album Stella jest pierwszym ogólnoświatowym komercyjnym sukcesem Yello.


Clan of Xymox - piewrszy pełnowymiarowy album holenderskiej formacji Clan of Xymox, która debiutowała w 1984 roku ep-ką Subsequent Pleasures. Grupa została zarekomendowana wytwórni 4AD przez Brendana Perry’ego z Dead Can Dance, a w 1985 roku światło dzienne ujrzał pełnowymiarowy album Clan of Xymox. Muzyka na krążku jest zdecydowanie mroczną stroną elektroniki połączonej z brzmieniami gitarowymi; słychać w niej wpływy twórczości Joy Division, The Cure, Cabaret Voltaire i Kraftwerk. Album zawiera dynamiczne, synthpopowe numery, takie jak A Day i Stranger oraz chłodne rockowo-gotyckie klimaty w utworach No Words, Stumble and Fall, No Human Can Drown czy 7th Time - jedyny kawałek zaśpiewany przez Anke Wolbert. Album jest zdecydowanie udanym debiutem ciepło przyjęty zarówno przez krytykę, jak i publiczność. Obecnie jest to klasyczna pozycja w muzyce o charakterze dark wave i rocka gotyckiego.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


RadioactiveTangerine
Habitué
Posty: 1160
Rejestracja: 17 wrz 2008, 21:11
Lokalizacja: Karczew
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 28
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #96426 autor: RadioactiveTangerine » 22 lut 2012, 0:54

Ostatnio - sporo Vangelisa. Od Ignacio aż po China. Spodobały mi się klasyki - Albedo 0.39 i Spiral. Od razu polubiłem Beauborg. To poniekąd eksperyment w stylu Irrlicht. Tu nie ma miejsca na rytm. Ważny jest dźwięk.
http://pacisfear.blogspot.com/ (recenzje, bardzo rzadko co innego)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Geronimo
Habitué
Posty: 1350
Rejestracja: 11 wrz 2004, 20:16
Lokalizacja: Zielona Góra
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #96481 autor: Geronimo » 27 lut 2012, 22:49

Alio Die - Horas Tibi Serenas


Obrazek


Trzecia część tzw.trylogii zamkowej wg mistrza Stefano.Piękna muzyka Alio Die przeistacza się tym razem w dawną muzykę dworską.Słychać również echa fascynacji stanami przyrody i wędrówki Światła.Dla koneserów.

[ Dodano: 2012-02-28, 00:53 ]
Radio Massacre International - Rain Falls in Grey



Obrazek



RMI w doskonałej formie.Ten album doskonale nadaje się na muzyczne motto zespołu.Echa fascynacji Pink Floyd.
Ostatnio zmieniony 27 lut 2012, 23:56 przez Geronimo, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia