Inni muzycy polscyStanisławowi Lemowi tych klika dźwięków...

Dyskusje o muzykach, dla których nie zostały otwarte osobne fora.

Moderatorzy: monsoon, fantomasz, radek tymecki


Autor tematu
anonim006
Konto zawieszone
Posty: 829
Rejestracja: 01 kwie 2004, 16:46
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Stanisławowi Lemowi tych klika dźwięków...

Post #29975 autor: anonim006 » 28 kwie 2006, 18:24

W tym roku odszedł od nas Stanisław Lem. Ktoś może mieć mieszane uczucia względem jego wypowiedzi, czy felietonów (zwłaszcza ostatnich), ale chyba niewielu zdobędzie się na zakwestionowanie jego pięknie quasi-filozofujących opowieści.

Do jednej z moich ulubionych, spod jego ręki, należy "Powrót z gwiazd". Dlaczego? Lekkim piórem uzmysławia nam, że tak naprawdę niewiele trzeba, by poczuć się wyalienowanym względem otaczającego świata. Lecz nie będę rozwijał tu tego wątku...

Niedawno, i zupełnie przypadkowo (gdyż mam kilka przeprowadzek w roku), odnalazłem dzięki znajomej jeden ze starszych moich utworów (z 1999 roku, z albumu "Apsychastenia"). A pomiędzy tymi skromnymi nutami jest... Stanisław Lem. Pozostał w książkach, jak widać - w muzyce, niech pozostanie w naszej pamięci.

Wszystkich chętnych zapraszam do ściągnięcia sobie utworu w całości z http://www.anadyomene-records.com z działu mp3 download.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST

Autor tematu
anonim006
Konto zawieszone
Posty: 829
Rejestracja: 01 kwie 2004, 16:46
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31868 autor: anonim006 » 08 cze 2006, 20:45

A gdyby ktoś był zainteresowany, to pod tym samym adresem

http://www.anadyomene-records.com

w Download MP3, udało mi się udostępnić album "Apsychastenia" (z 1999 roku).

Zapraszam!

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

phaedra
Habitué
Posty: 4027
Rejestracja: 10 wrz 2005, 19:19
Lokalizacja: Toruń
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Wiek: 44
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #31877 autor: phaedra » 08 cze 2006, 22:20

Trochę off-topicznie, ale coś koło tego : zakończono już prawie edycję CES, za chwile bedzie Bob Moog, a może trzecia edycja byłaby dla Stanisława Lema ? Co tym sadzicie ?

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #31878 autor: fantomasz » 08 cze 2006, 22:26

phaedra pisze:Trochę off-topicznie, ale coś koło tego : zakończono już prawie edycję CES, za chwile bedzie Bob Moog, a może trzecia edycja byłaby dla Stanisława Lema ? Co tym sadzicie ?

Zaufaj kierownictwu, zaufaj :wink: .
Będzie czas, to ogłosimy temat. Zreszta temat już jest. Ale cicho sza...
f.
Kraftolog f.
--
Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


BOOKOVSKY
Stary wyga
Posty: 376
Rejestracja: 16 sie 2004, 23:54
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #31880 autor: BOOKOVSKY » 08 cze 2006, 22:49

BrunetteModels pisze:A gdyby ktoś był zainteresowany, to pod tym samym adresem

http://www.anadyomene-records.com

w Download MP3, udało mi się udostępnić album "Apsychastenia" (z 1999 roku).

Zapraszam!


Kochany, no doskonałe to jest!!!!!! Właśnie słucham i podziwiam. Doprawdy, świetna elektronika. I nawet wyszedł Ci [autocenzura] berlin w jednym z numerów, ale pewnie przez pomyłkę, bo przecież wiem, że Cię "nie ciągnie". ;)

Ale nie martw się, ja ostatnio robiłem numer i na końcu zauważyłem, że brzmi, jak cover DJ-a Bobo. :) Więc nie jest źle.

Tymczasem powracam do słuchania omawianego albumu.
Właśnie chyba ciemnymi zaułkami dopie*dala jakaś mroczna mnisia procesja. :)
_______________________________________
MUSIC NON STOP. TECHNO-POP.
http://republika.pl/technopop/

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


BOOKOVSKY
Stary wyga
Posty: 376
Rejestracja: 16 sie 2004, 23:54
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #31881 autor: BOOKOVSKY » 08 cze 2006, 23:02

A przepraszam, okazuje się, że tego berlina jest tam jednak więcej. Czyżby jednak nie przypadek? ;)

No nic, płyta naprawdę robi wrażenie.
_______________________________________

MUSIC NON STOP. TECHNO-POP.

http://republika.pl/technopop/

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
anonim006
Konto zawieszone
Posty: 829
Rejestracja: 01 kwie 2004, 16:46
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31912 autor: anonim006 » 09 cze 2006, 13:54

BOOKOVSKY pisze:A przepraszam, okazuje się, że tego berlina jest tam jednak więcej. Czyżby jednak nie przypadek? ;) [...]


Dziękuję za miłe słowa!

Wiesz, tak naprawdę chyba każdy, kto robi elektronikę, gdzieś tam (to w genach? ;-)) ociera się o echa Berlina. Świadomie, bądź nie... A siedem lat temu, to otrzeć mogłem się tym bardziej. Nawet, jeśli tylko podświadomie.

"Ło, matko!" chce się krzyknąć, jak dziś się tego posłucha. Szumy, trzaski, wręcz organiczna realizacja [ale wyraźnie słyszalny szum w "Ola u Lema... ", to specjalnie dodana ścieżka z nagraniem padającego deszczu]. Czasem jest tak, na przykład, że niby ślad jednej barwy, a grany kilkunastoma generatorami.

Kiedyś przeczytałem, że to "minimalizm z małą ilością śladów w aranżacji" (czy jakoś tak). Hi, hi, gdyby recenzent widział owe aranżacje... :o

Dzisiaj już się inaczej pracuje.

Ale to tak a'propos i zupełnie mniejsza z tym... ;-)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5846
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31914 autor: Belmondo » 09 cze 2006, 14:22

BrunetteModels pisze:
"Ło, matko!" chce się krzyknąć, jak dziś się tego posłucha. Szumy, trzaski, wręcz organiczna realizacja


Jak dla mnie bomba. Nieliczni z szumow i trzaskow potrafia zrobic muzyke.

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Konrad.Kucz
Habitué
Posty: 2205
Rejestracja: 08 paź 2005, 17:10
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31917 autor: Konrad.Kucz » 09 cze 2006, 14:36

Wiesz ze zawsze bylem wielbicielem twojej muzyki. Takze to nagranie jest fajne. Tylko czemu Lema zwolniles? Moze mi sie wydaje?

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
anonim006
Konto zawieszone
Posty: 829
Rejestracja: 01 kwie 2004, 16:46
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31927 autor: anonim006 » 09 cze 2006, 15:49

Konrad.Kucz pisze:[...] Tylko czemu Lema zwolniles? Moze mi sie wydaje?


Z "Lemem" to cała historia była. Kto ciekaw, niech siądzie, gawęda będzie... ;-)

Onegdaj, komputer PC (no, Atari ST, to nie komputer, to Atari ;-)), był dla mnie, jak dziś dla polskich polityków zdrowy rozsądek. Nie dysponowałem opcją "kopiuj / wklej - robimy aranżację", ha, ha.

A że chciało się chłopczykowi muzykę robić, to brał, co mu pod rękę wskoczyło, a ku temu się nadawało. Najpierw usłyszałem ciekawy wywiad z Lemem w Programie III Polskiego Radia (gdy wówczas ta rozgłośnia nie przypominała jeszcze szaf grających pierwsze TOP-50). Wywiad nagrałem na kasetę magnetofonową. Później, dla archiwizacji, skopiowałem to na CD-R Audio, używając stacjonarnej nagrywarki.

Kilka wypowiedzi stamtąd mi się bardzo spodobało (a chodzi raczej o brzmienie i melodyjność, niźli treść). No, to dawaj na minidyskietkę i... montaż. Tym samym, rodzaj próbki już miałem. Ale z tym, co w głowie mi zagrało, nie było już tak fajnie (a jeszcze gorzej było, jak odpalałem instrumenty w MIDI, gdzieniegdzie dogrywając łapką).

No, to Lem z powrotem powędrował na kasetę do decka, który miał dorobioną przeze mnie regulację obrotów.

Słuchajcie, ten utwór, jest nagrany w czasie rzeczywistym, mniej więcej w takim układzie: Atari ST steruje poprzez MIDI syntezatorami, co nieco dogrywam ręką, a Lema "wypuszczam" paluchem, wciskając "PLAY" w magnetofonie, używając przy tym wkrętaka do regulacji prędkości. :roll: Tak, Konradzie, Stanisław Lem mówi wolniej, niż normalnie.

A całość idzie przez mikser własnej roboty, który jest dodatkowym generatorem (szumu białego, hi, hi) i jest zgrywana na stacjonarną nagrywarkę audio (każdy błąd we "wpasowaniu Lema", kosztował mnie miejsce na względnie drogich wówczas nośnikach i nie mógł być zmazany).

I dobrze, że nie muszę opowiadać, jak nagrywałem zupełnie pierwsze utwory swego życia. :D ;-) A Wy tu się nabijacie z łatwych programów. Toż to wybawienie :!: :D :o ;-)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5846
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31928 autor: Belmondo » 09 cze 2006, 15:57

BrunetteModels pisze:I dobrze, że nie muszę opowiadać, jak nagrywałem zupełnie pierwsze utwory swego życia. :D ;-)


A ja bardzo chetnie bym poczytal :mrgreen:

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Konrad.Kucz
Habitué
Posty: 2205
Rejestracja: 08 paź 2005, 17:10
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31930 autor: Konrad.Kucz » 09 cze 2006, 16:23

Wszyscy tak nagrywali. Ja nagrywalem na deck'a, potem odpalalem nagrane i obok magnetofonu stawialem drugi magnetofon ktorym nagrywalem sesje i tak dalej i tak dalej.
W miedzyczasie dogrywalem recznie z CASIa jakies dzwieki + jakas plyta choralna z adaptera. Wszystko nagrywalo sie na kasete magnertofonowa w szumach.

A nagrala mi sie kiedys moja mama w trakcie takiej sesji - "konradku! obiad na stole" :lol:

To byly czasy! :wink:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
anonim006
Konto zawieszone
Posty: 829
Rejestracja: 01 kwie 2004, 16:46
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31933 autor: anonim006 » 09 cze 2006, 17:01

Konrad.Kucz pisze:Wszyscy tak nagrywali. Ja nagrywalem na deck'a, potem odpalalem nagrane i obok magnetofonu stawialem drugi magnetofon ktorym nagrywalem sesje i tak dalej i tak dalej. [...]


Znam do dziś muzyka, który tak nagrywa, z jedną różnicą, iż zamiast magnetofonów, używa stacjonarnych nagrywarek audio. W każdym następnym "przebiegu" dodaje po prostu odgrywane przez siebie rzeczy, domiksowując je w czasie rzeczywistym. Chyba nie zdradzę wielkiej tajemnicy, jeśli rzeknę, że to Organizator MPM Ambient. :oops: A jego płyty są bardzo dobre! Starożytni mawiali, że "ograniczenie stwarza mistrza".

Tak, to najpopularniejsza metoda realizacji z czasów, gdy nie było komputerów. Ba, nie było nawet łatwego dostępu do wielośladów.

Ja nie mam nagrania z "chodź na obiad", ale mam babcię z "może zadzwonić po psychiatrę?". :D Wówczas próbowałem sił wokalnych. ;-)

Pierwsze podkłady (dziś byśmy powiedzieli "loopy beatowe"), robiłem sobie, odtwarzając w zwolnionym tempie jakieś nagranie, które miało np. same bębny z basem i nagrywałem raz za razem na drugi magnetofon, również pracujący na zwolnionej prędkości. Odkryłem bowiem, że zwalnianie niweluje "trzask", czy "przeskok" miejsca łączenia. Nierzadko przecież mechanizm "pauzy" w deckach był głośny.

Co ja się nakombinowałem z dogrywaniem mikrofonów do układu z takimi dwoma magnetofonami <olaboga>! No, bo jak bez porządnego miksera, nagrać na taśmę jedno źródło liniowe, jednocześnie z mikrofonem?

Wcześnie zainteresowałem się zatem elektroniką jako taką, a niniejszym przepraszam za wszystkie dziury powypalane w zasłonach, dywanach i na biurku. Tak, to moja lutownica i próby budowania sprzętu studyjnego. :oops: A dla tych, co nie mogą pamiętać: za siermiężnej komuny, to nawet znaczki pocztowe nie miały kleju (nie miały, bo go nie było; był tylko ocet i denaturat).

Pamiętam do dziś, jak przy jednym takim "przebiegu" (odtwarzanie podkładu z jednego magnetofonu nagrywanego na inny), mamy z kolegą podpięte dodatkowo dwa mikrofony i pod jednym jest przystawiony BUDZIK, którego tykanie naśladuje hi-haty i ja dodatkowo trę o włosie szczoteczki do zębów (dla klimatu), a przy drugim mikrofonie - kolega trze grzebieniem o kant taboretu. I mamy już taaaakie przeszkadzajki! :shock: ;-)

A prawdziwe cuda realizacyjne zaczęły się, gdy brat mojego kolegi z podstawówki, kupił sobie magnetofon czterościeżkowy, a owego brata szybko wzięli do wojska. ;-) Wówczas z kolegą nawet dostaliśmy nagrodę na dyskotece w podstawówce za opracowanie muzyczne (nagrodą była... kaseta magnetofonowa. Wówczas rarytas, jakich mało!). A laski, które do tego tańczyły, bardzo nam się podobały! ;-)

Ale to już jest inna opowieść...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5846
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31938 autor: Belmondo » 09 cze 2006, 17:41

[quote="BrunetteModels"][/quote]

Ja poprosze o jeszcze. Przeczytalem jednym tchem !

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Konrad.Kucz
Habitué
Posty: 2205
Rejestracja: 08 paź 2005, 17:10
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31939 autor: Konrad.Kucz » 09 cze 2006, 17:51

A ja dwoma tchami.

A wiec gadaj synu, gadaj :!: :shock: :D

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
anonim006
Konto zawieszone
Posty: 829
Rejestracja: 01 kwie 2004, 16:46
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31941 autor: anonim006 » 09 cze 2006, 18:25

Kiedyś zziajany, z językiem do pasa, podbiega do nas na podwórku kolega z krzykiem:

"Organki rzucili!" ;-)

No więc pędem do pawilonu z artykułami papierniczymi ("panie, tu jest kiosk Ruchu, ja tu mięso mam!" - kto nie przeżył, nie uwierzy ;-)), patrzę - zabawkowe "pianinka elektronowe".

Sensacja! Powrót do domu z prędkością światła. Gdzie jest młotek :?: Rozbijam świnkę - skarbonkę, zbiegam na półpiętro do babci kolegi, pożyczam trochę brakującej kasy, obiecując przy tym, że "na święta wyniosę jej śmieci" i do kolejki! Za komuny nie można było niczego kupić, bo owego niczego nie było, a jak już było, to za co najmniej dwugodzinnym staniem w kolejce.

No i miałem po dwóch godzinach, z utratą świnki - skarbonki, z obietnicą zostania śmieciarzem, wymarzoną namiastkę syntezatora! Dumne, czerwone pianinko elektryczne z jedną, jedyną gałką: potencjometrem głośności (który nie był mi potrzebny, bo i tak grałem na maksa).

Pozostał jednak wielki problem: z założenia producenta, instrument miał zasilanie bateryjne (na tzw. baterię płaską). A spróbowalibyście kupić baterię w ówczesnych czasach! Szybciej chyba dało się nabyć bombę od znudzonego pilnowaniem magazynu broni w jednostce radzieckiej - Saszy. A jak już dostało się wymarzone baterie, które "wylewały się już u producenta", pianinko z braku dostatecznego napięcia, fałszowało, jak pewien znany polityk, śpiewający Mazurka Dąbrowskiego.

No nic, należało jakoś sobie radzić. Wymontowałem zasilacz z magnetofonu (przy okazji będąc porządnie kopniętym, co usprawiedliwia wszelkie moje poczynania w przyszłości). ;-) Po przeróbkach, okazało się, że niesabilizowany układ zasilania, o ile nie wpływał już na zawodzące dźwięki instrumentu, o tyle powodował wyraźnie słyszalny przydźwięk z sieci.

Gdy wszystko już opanowałem i "pianinko" działało jak należy, przystąpiłem do nagrania. Nie chciałem robić tego przez mikrofon, więc zapragnąłem poszukać miejsca w instrumencie, z którego mogłem sobie "pociągnąć sygnał liniowy". No, i pociągnąłem, jednocześnie skutecznie uszkadzając magnetofon nagrywający. ;-) Naprawa w ZURCIE (ZURT - zakład urządzeń radiowo - telewizyjnych) trwała dwa miesiące (wymiana diody - czekali na części).

Po jego naprawie, zawołałem na "sesję nagraniową" kolegę. On zobaczył całą "instalację", wzruszył ramionami i rzekł, jak prawdziwy profesjonalista:

"Fiu, organki mają tylko dwie oktawy? Ja tam nie gram." ;-)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Konrad.Kucz
Habitué
Posty: 2205
Rejestracja: 08 paź 2005, 17:10
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31942 autor: Konrad.Kucz » 09 cze 2006, 18:52

Mnie babcia kupila jakies CASIO juz nie pamietam jaki mialo symbol. Bardzo wczesne, analogowe. Nawet czasem ladnie brzmialo. Te presetowe rytmy, te akompaniamenty, to wszystko niepowtarzalne :lol:
Ale naprawde pierwszym instrumentem ktory kupilem (za mature) to ROLAND &JUNO 2.
Nie uwierzycie - stalem w kolejce!

W Warszawie otwarto wlasnie sklep na ul. Kruczej. Doslownie tlumy! Tlumy! I ci wystraszeni sprzedawcy ktorzy wogole nie wiedzieli co z tym sprzetem robic. Wogole nie znali sie na tym. To byl 86 rok :D

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Belmondo
Habitué
Posty: 5846
Rejestracja: 10 maja 2004, 12:59
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #31949 autor: Belmondo » 09 cze 2006, 20:59

A to ja Wam opowiem zaslyszana historyjke o Kapitanie Nemo, ale nie o tym z forum, ale tym prawdziwym. Historyjka przeszla przez co najmniej dwie pary rak, ale podobno jest prawdziwa.
To byly pozne lata 80-te (chyba). Kapitan Nemo wlasnie wrocil z dlugich wojazy zagranicznych ze swiezo zakupionym nowym syntezatorem wartym jakies straszne pieniadze. Nie bylo drugiego takiego syntezatora w calym ukladzie warszawskim, po prostu full wypas jak na tamte czasy. Kapitan trafil prosto do studia (chyba polskiego radia) na jakis wystep, w ktorym zainstalowal ten swoj sprzet za namowa swojego kolegi, ale nie chcial go w ogole zostawiac bez opieki. Akurat wtedy ustawiano tez jakies oswietlenie na scenie i poproszono wszystkich artystow zeby poszli na kawe na druga strone ulicy, bo to ustawianie oswietlenia troche potrwa i bez sensu jest siedziec w studiu. Nemo po dluzszych namowach poszedl ze znajomymi. Siedza tak sobie na kawie i nagle przybiega jakas asystentka ze studia, i krzyczy, ze cale oswietlenie spadlo :lol:. Wszyscy w smiech, potem chwila ciszy, wszyscy zrywaja sie, leca do studia, patrza, a cale oswietlenie z sufitu spadlo centralnie na nowy, full wypas sprzet Nemo :lol: :lol: :lol:. I w ten sposob zakonczyla sie przygoda Nemo z jakas funkiel nowka technologia zza zelaznej bramy :D.

Pozdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Stefan
Habitué
Posty: 1750
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:23
Lokalizacja: Katowice
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #31981 autor: Stefan » 10 cze 2006, 7:50

No widzę że tu kącik weteranów powstaje... Brunette, Twoje opowieści pasują jak ulał do moich wspomnień. A organki pewnie były z czerwoną obudową co nie ? (bo były tez ruskie, o przepraszam- radziecke, szare) :D
Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Stefan
Habitué
Posty: 1750
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:23
Lokalizacja: Katowice
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #31982 autor: Stefan » 10 cze 2006, 7:57

Acha, jeszcze jedno (wątek Fantomasza :wink: ). Zwinęliśmy nawet z jakiejś budowy gumowego pachołka drogowego żeby było jak Kraftwerk, he he he.
Biedni są nie ci, którzy mają mało, ale ci, którzy potrzebują wiele.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Inni muzycy polscy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia