Jean Michel JarreOxygene 14-20

Moderatorzy: monsoon, fantomasz, radek tymecki


PM7
Beton
Posty: 925
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Online

Re: Oxygene 14-20

Post #113924 autor: PM7 » 09 gru 2016, 12:41

Ostatni post z poprzedniej strony:

Skydancer pisze:Co prawda JMJ tworzyl i zaslynal wlasnie od czego? Od muzyki o prostej zrozumianej tresci w nowoczesnej wowczas kosmicznej formie. Rdzeniem jego muzyki byla jednak tresc czyli melodyka. Z tego zaslynal. No i harmonia tez stala na fajnym poziomie jesli by ja rownac z dzisiejsza muzyka rozrywkowa popy i inne disco pola. Dlatego jesli on teraz rezygnuje z tego wszystkiego idac w kierunku minimalistycznym to jest to po prostu nie do zrozumienia i jest to dla mnie obraza dla pierwszego oxy nazywac tak tę nowa plyte.


Owszem. Pierwszy Oxygene, nie byłby w połowie tak dobry, gdyby nie zaskakujące modulacje (w sensie harmonicznym), a w Oxygene 3 tego środka nie ma w ogóle! W pod tym względem JMJ upodobnił się do swoich amatorskich naśladowców oraz "wannabe artists" z najpodlejszych dzielnic, przeważnie USA.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 996
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113925 autor: jman » 09 gru 2016, 13:14

mogło nastąpić niemal całkowite zerwanie z muzyczną tradycją i wiedzą zdobywaną w tej materii przez ludzkość, śmiało można powiedzieć że przez tysiące lat.


I to jest istota różnicy między nami:

Dla Ciebie zerwanie z tradycją jest objawem kryzysu muzyki tworzonej teraz wyłącznie przez "młotów" i "wannabe artists", dla mnie - otwarciem zupełnie nowych pól ekspresji.

Dla Ciebie ważne jest zachowanie klasycznej struktury, harmonii, dla mnie - nie ma to znaczenia.

Dla Ciebie ważne jest to jak szybko można zrobić dany numer, dla mnie - nie ma to znaczenia.

Dla Ciebie minimal to co najwyżej ćwierć-muzyka, dla mnie - fascynująca sztuka.

Dla Ciebie wszystko dziś obraca się wokół kasy i marketingu i jest z zasady gorsze niż dawniej (nie doczekałem się pozytywnych współczesnych przykkładów), dla mnie - nie wszystko.

I na koniec: dlaczego Museum Of Modern Art zaprosiło Kraftwerk? Odpowiedź PM7 będzie taka: "Skok na kasę, a jeśli tego nie rozumiesz, to jesteś naiwny".

Nie dogadamy się i pora zakończyć dyskusję. Ale przynajmniej dzięki za jakiś poziom (vide ostatnio pojawiające się persony typu vous_24)

Pozdrawiam,
Krzysiek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 925
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Online

Post #113927 autor: PM7 » 09 gru 2016, 16:16

jman pisze:
mogło nastąpić niemal całkowite zerwanie z muzyczną tradycją i wiedzą zdobywaną w tej materii przez ludzkość, śmiało można powiedzieć że przez tysiące lat.


I to jest istota różnicy między nami:

Dla Ciebie zerwanie z tradycją jest objawem kryzysu muzyki tworzonej teraz wyłącznie przez "młotów" i "wannabe artists", dla mnie - otwarciem zupełnie nowych pól ekspresji.


Może być otwarciem, często jednak jest samoograniczeniem. Jak umiesz zrobić wszystko, to możesz wybrać co będziesz robił. Jak umiesz bardzo niewiele, to jesteś tym faktem ograniczony i twórcą muzyki są Twoje ograniczenia, a nie wyobraźnia i wola. Znajomość tradycji muzycznej, kształtuje i uwrażliwia, natomiast w przypadku techno, rave czy trip hopu, expresja jest bardzo ograniczona i z góry ukierunkowana na wąski zakres.
Niektorym utworom trance udaje się lekko z tego wyłamać, ale to rzadkość. Większość to flaki z olejem na jedno kopyto.

jman pisze:Dla Ciebie ważne jest zachowanie klasycznej struktury, harmonii, dla mnie - nie ma to znaczenia.

W gatunkach które wymieniłeś, na ogół one są zachowane, tylko zubożone. Nie jestem aż takim ortodoksem, żeby wymagać zachowywania zasad harmonii klasycznej- w wielu formach nie jest to istotne, np. w piosence z Titanica.

jman pisze:Dla Ciebie ważne jest to jak szybko można zrobić dany numer, dla mnie - nie ma to znaczenia.

Nie rozumiem zarzutu. Natomiast po tym ile ktoś potrzebuje czasu na zrobienie czegoś, można ocenić biegłość. Zgodzę się jednak że czas realizacji przejawia związku z jakością dzieła, choć bywa że jest to skorelowane. Symfonie np. często powstawały szybciej niż trwają przerwy wydaniach płyt przez zespołów.

jman pisze:Dla Ciebie minimal to co najwyżej ćwierć-muzyka, dla mnie - fascynująca sztuka.

Może dlatego, że nie słyszałem dobrego minimalu.

jman pisze:Dla Ciebie wszystko dziś obraca się wokół kasy i marketingu i jest z zasady gorsze niż dawniej (nie doczekałem się pozytywnych współczesnych przykkładów), dla mnie - nie wszystko.

1. Gdzie mam ich szukać?
2. Po co szukać nowych rzeczy, skoro stare dobre rzeczy są dostępne w nadmiarze i znacznie łatwiej je znaleźć?

jman pisze:I na koniec: dlaczego Museum Of Modern Art zaprosiło Kraftwerk? Odpowiedź PM7 będzie taka: "Skok na kasę, a jeśli tego nie rozumiesz, to jesteś naiwny".


Moja odpowiedź jest taka że nie wiem dlaczego. Ja zerkniesz parę postów wcześniej, to stwierdziłem tam, że Kraftwerk zrobił ciekawe przedstawienie w swoim czasie. Porównałbym to do "4.33" Cage'a. Za pierwszym razem efekt jest świetny, ale ile można?
Poza tym część tekstów Kraftwerku jest ciekawa.

I tak, uważam że spora część sztuki współczesnej to czysta spekulacja giełdowa, ale odnoszę to głównie do malarstwa, instalacji, i rzeźb.

jman pisze:Nie dogadamy się i pora zakończyć dyskusję. Ale przynajmniej dzięki za jakiś poziom (vide ostatnio pojawiające się persony typu vous_24)

Pozdrawiam,
Krzysiek
[/quote]

Zacznij grać.
Pozdrawiam.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 471
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113928 autor: Sublime » 09 gru 2016, 17:21

PM7 pisze:Znajomość tradycji muzycznej, kształtuje i uwrażliwia, natomiast w przypadku techno, rave czy trip hopu, expresja jest bardzo ograniczona i z góry ukierunkowana na wąski zakres.


Mam dziwne przeświadczenie, że akurat przez ten fragment przenika spora dawka pewnego stereotypu, któremu sam uległem, gdy byłem jeszcze malutkim chłopczykiem. O ile faktycznie w rave'ie nie można się ukazać w dość oryginalny sposób, tak techno przeżywało niedawno swoją drugą młodość - i w nowych formach, szczególnie przy ambientowej stylistyce, potrafi zaskoczyć.

A odnoszenie się w jakiś naprawdę wyraźny sposób do tradycji muzycznych w takich gatunkach elektroniki jak ww. jest dla mnie zupełnie bezzasadne. To jak, jak gdyby zaprezentować dany gatunek filmowy w architekturze. Jedno nie wiąże się w jakikolwiek sposób z drugim.

Skydancer pisze:Dla mnie np. ta plyta jest beznadziejna z kilku powodow. Wezcie sobie obojetnie jaki koncert skrzypcowy Vivaldiego. I uslyszycie tam wiecej harmonii i melodii niz na calym Oxy 3. Wiec w ujeciu klasycznie rozumianej muzyki ten album to nieslychane dno. Co prawda JMJ tworzyl i zaslynal wlasnie od czego? Od muzyki o prostej zrozumianej tresci w nowoczesnej wowczas kosmicznej formie. Rdzeniem jego muzyki byla jednak tresc czyli melodyka. Z tego zaslynal.

(...)

Dlatego jesli on teraz rezygnuje z tego wszystkiego idac w kierunku minimalistycznym to jest to po prostu nie do zrozumienia i jest to dla mnie obraza dla pierwszego oxy nazywac tak tę nowa plyte. Mogl sobie to nazwac geometry of love 2 i by nie bylo problemu.


Jak dla mnie nazwanie tego odpadu GOLem 2 byłoby też obrazą dla tej chilloutowej płyty. I dla Francisa Rimberta. :hi:

Nie chciałbym jednak popadać w takie absurdy, że zaczynamy w jakikolwiek sposób porównywać koncerty Vivaldiego do przypadkowych muzycznych wynaturzeń Jarre'a. Ta płyta jest po prostu beznadziejna i nie szukajmy prób udowodnienia tej tezy sięgając tak daleko wstecz.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 925
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Online

Post #113929 autor: PM7 » 09 gru 2016, 17:39

Pisząc o tradycji, miałem na myśli możliwe sposoby wykorzystywania elementów dzieła muzycznego wg. teorii muzyki. One w każdym utworze istnieją, tylko że w części gatunków zmiany w ramach tych elementów składowych są wykorzystywane jako środek ekspresji, a w części nie są.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


NIEBYT1978
Nowicjusz
Posty: 16
Rejestracja: 03 gru 2016, 9:14
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113931 autor: NIEBYT1978 » 09 gru 2016, 18:03

jman pisze:
mogło nastąpić niemal całkowite zerwanie z muzyczną tradycją i wiedzą zdobywaną w tej materii przez ludzkość, śmiało można powiedzieć że przez tysiące lat.


I to jest istota różnicy między nami:

Dla Ciebie zerwanie z tradycją jest objawem kryzysu muzyki tworzonej teraz wyłącznie przez "młotów" i "wannabe artists", dla mnie - otwarciem zupełnie nowych pól ekspresji.

Dla Ciebie ważne jest zachowanie klasycznej struktury, harmonii, dla mnie - nie ma to znaczenia.

Dla Ciebie ważne jest to jak szybko można zrobić dany numer, dla mnie - nie ma to znaczenia.

Dla Ciebie minimal to co najwyżej ćwierć-muzyka, dla mnie - fascynująca sztuka.

Dla Ciebie wszystko dziś obraca się wokół kasy i marketingu i jest z zasady gorsze niż dawniej (nie doczekałem się pozytywnych współczesnych przykkładów), dla mnie - nie wszystko.

I na koniec: dlaczego Museum Of Modern Art zaprosiło Kraftwerk? Odpowiedź PM7 będzie taka: "Skok na kasę, a jeśli tego nie rozumiesz, to jesteś naiwny".

Nie dogadamy się i pora zakończyć dyskusję. Ale przynajmniej dzięki za jakiś poziom (vide ostatnio pojawiające się persony typu vous_24)

Pozdrawiam,
Krzysiek


Panowie, jasnym test, że amputacja klasycznych struktur utworu w muzyce prowadzi w świat mniej wymagającego instrumentarium.
To pozwala komponować bez znajomości purytańskiego warsztatu i wykształcenia muzycznego, co nie zmienia faktu że często takie zjawiska radzą sobie nadzwyczaj dobrze.

Osobiście jednak jestem zwolennikiem ewolucji a nie rewolucji.
Ostatnio zmieniony 10 gru 2016, 8:34 przez NIEBYT1978, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Equinoxe1983
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 04 gru 2016, 18:59
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113938 autor: Equinoxe1983 » 10 gru 2016, 11:08

- - - Witam - kolejne wpisy... a tytuł tematu przewodniego brzmi: "Oxygene 14-20" - więc - jak mawia P. Grzegorz Braun - czas wyciągnąć jakieś wnioski - czy ten szyld coś znaczy? - czy nic, zgoła....
Póki co ciekawa dyskusja, ale o wszystkim innym niż o tymże Albumie..... bo jeszcze nie przeczytałem ani Analizy poszczególnych "kawałków", ani o chęci próby rozpoznania przez tut. Znawców - rozpoznania syntezatorów, użytych w poszczególnych fragmentach utworów na płycie.
Bardzo proszę tych, którym po jednym? dwóch? wysłuchaniach znudził się nowy album, o jego zwrot do mnie - przekażę chętnie tym, którzy czują klimat płyty, ale nie stać ich na zakup - tym bardziej winyla czy boxu 3xCD, 3xCD ...
Ewakuacja stąd :-)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 471
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113939 autor: Sublime » 10 gru 2016, 11:36

Na szczęście świat nie jest na tyle czarno-biały, by w poszczególnych tematach ucinać ciekawe dyskusje tylko dlatego, że są pewnego rodzaju rozwinięciem tematu. Przymusu czytania nie ma, jeszcze. :hi:

A tak wracając do płytki... to co tu analizować. Próby analizowania tak błahej płyty można śmiało uznać za celową prowokację lub co najwyżej interesujący wytwór czyjejś wyobraźni. To tak, jakby analizować "Teo und Tea" utwór po utworze. A przecież jest tam co analizować, jak dobrze wiemy...

Płyty mogą bronić tylko i wyłącznie wciąż zapaleni fani Francuza - co wydaje się dość oczywiste. Szkoda tylko, że robią to często w sposób totalnie kompromitujący czy całkowicie ograniczony, oczekując setek wyjaśnień i setek dowodów na coś, czego nie ma. Już widzę redaktorów portalu Nowamuzyka.pl czy Pitchfork, który rozkładają tę płytkę na czynniki pierwsze. :wink:

Na Interii ostatnio pojawiła się recenzja "Oxygene 3" pod jakże trafnym tytułem "Niepotrzebna powtórka". Wszystkim zapaleńcom JMJ polecam przede wszystkim sam jej początek.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Skydancer
Niedoświadczony
Posty: 39
Rejestracja: 07 kwie 2007, 11:08
Lokalizacja: Polska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113940 autor: Skydancer » 10 gru 2016, 16:32

Sublime- no ta recenzja na interii dostała chyba 5 na 10. Ja i tak bym tyle nie dał :p
Equinoxe1983- analiza utwór po utworze ? Haha. Co ja tu mam analizowac. Dobra sprobujmy. O leci jakis podkład w tle chyba jakis pad. Pol minuty pozniej tak dalej leci. Minuta pozniej ooo uwaga pojawił sie jakis dzwięk! Tak mozna by polowe tej plyty ocenic. Jedna wielka pustynia albo krater jak kto woli.
Inna ciekawostka jaka zauwazylem. Utwor otwierajacy pierwsza częsc Electronica konczy sie dzwiękami harfy laserowej. Tutaj podobny zabieg na koncu oxy 14. Roznica? Tamten utwor z electroniki byl naprawde dobry mial jakies stopniowane napiecie i cos sie dzialo. A tu jest wielka pustka. A poza tym co ma to brzmienie wspolnego z oxy ? Nic. Ono nalezalo do rendez-vous. Popatrzcie w oxy 7 Jarre wprowadza nowa barwe na harfie ale inna niz rendezvous -Oryginalna ktora jest tylko na oxy. I przez to przynalezy do niej. A branie starych barw z innych plyt i wdrazanie tego jako nowy oxygene to dla mnie bezsens. Kiedys tak nie robił.
Paul M
Mój profil z moimi kompozycjami - https://soundcloud.com/user-111038119

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 471
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113941 autor: Sublime » 10 gru 2016, 18:08

Jarre łapie się już naprawdę starych trików - ta harfa w Oxy 14 jest tak bardzo na siłę, że jedynym powodem, dla którego została użyta jest możliwość bardziej efektownego zagrania tego utworu na koncercie. Innych powodów nie ma.

Recenzent z Interii dał 5/10, ja dałbym 3/10. :hi:
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
blecho
Niedoświadczony
Posty: 28
Rejestracja: 09 sie 2015, 16:34
Lokalizacja: Białystok
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113942 autor: blecho » 10 gru 2016, 18:16

Ciekawe czy gdyby w 1950 czy 1960 roku wyszła ta płyta (oxy 14-20) to czy byłaby hitem? Napewno byłaby przełomem i zaskoczeniem i nowatorstwem ale czy w głowe wbijałyby się te melodie typu oxygene 4 albo te legendarne efekty/dzwięki jak w oxygene 1, że do dziś (np w katowicach) używa się ich w planetarium i po 40 latach nadal brzmią zaskakująco jakbym dopiero co odkrywał kosmos, podróże międzyplanetarne i tą technologię którą ludzkość dała...? raczej nie
Nie wiem czy to wina tego że tyle już wymyślono przez te dziesięciolecia, że ciężko jeszcze kogoś zaskoczyć nowatorstwem ale...nawet przy użyciu dzisiejszych dobrze znanych technik/dźwięków dałoby się chyba stworzyć coś co nas i tak zaskoczy i w głowę "się wryje".....

Oxygene 3 to płyta średnia, poprostu średnia. I mówię to ja, obrońca Elektroniki, gdzie takie kawałki albo urywki kawałków jak Close Your Eyes, The Architect, Heart of noise ubóstwiam.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 925
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Online

Post #113943 autor: PM7 » 10 gru 2016, 19:28

Oryginalny Oxygene był nie tylko nowością (aranżacyjną). Jego aranżacja (dobór barw) była znacznie spójniejsza i był też po prostu lepiej skomponowany.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Skydancer
Niedoświadczony
Posty: 39
Rejestracja: 07 kwie 2007, 11:08
Lokalizacja: Polska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113944 autor: Skydancer » 10 gru 2016, 20:38

Jakby ktoś mi dał tę płytę nie mówiąc, że to JMJ to rzeczywiście mógłbym powiedzieć, że jest to płyta średnia. Z jednym wpadającym kawałkiem w ucho (Oxy17), którego melodię można zapamiętać. I z resztą nastrojową muzyką kosmiczną. Jednak wiedząc, że to JMJ to moja ocena jest bardziej surowa, ponieważ człowiek naturalnie porównuje.
Jeszcze jedno odczucie. Jakby mi ktoś puścił Oxy18 i nie mówił czyje to, to bym odpowiedział, że to jakiś kawałek Mike Oldfielda z okresu Tres Lunas/Light&Shade, który nie trafił na płyty. Ten kawałek mi totalnie do JMJ nie pasuje. A tym bardziej do świata Oxygene. No i ten "azjatycki flet" pod koniec Oxy 20. To też nie jest świat Oxygene.
Paul M

Mój profil z moimi kompozycjami - https://soundcloud.com/user-111038119

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 996
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113945 autor: jman » 11 gru 2016, 0:13

Oryginalny Oxygene był nie tylko nowością (aranżacyjną). Jego aranżacja (dobór barw) była znacznie spójniejsza i był też po prostu lepiej skomponowany.


Tu zgoda. Kiedy słucha się pierwszego Oxygene różnica w jakości samych kompozycji i harmonii jest porażająca. To samo jest przy Equinoxe 2-3, które uważam za jedno z jego szczytowych osiągnięć.

I teraz zestawmy to z "Beautiful Agony" czy "Rely on Me". Banał zastosowanych progresji jest tu dojmujący. Podobnie Oxygene 20 - tak chwalone jako "piękne". Dla mnie to zestaw absolutnie sztampowych akordów uznawanych po prostu za słodkie. Piękne to było "Ron's Piece".

Mimo to cieszę się, że JMJ spróbował. Są na tej płycie momenty i mi to w zupełności wystarcza, niczego więcej się nie spodziewałem. Lubię, że w Oxy 15 trochę poeksperymentował. Lubię właśnie takiego JMJ i dawno już takiego nie dostałem. JMJ to zawsze był zarówno "London Kid" jak i "Tokyo Kid". Ja zdecydowanie wybieram "Tokyo Kid".

Pozdrawiam,
Krzysiek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Anthares
Stary wyga
Posty: 223
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:00
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113946 autor: Anthares » 11 gru 2016, 22:37

Witam!

Rzadko tutaj pisuję, ponieważ bardziej interesuje mnie projekt CES, gdzie miałem radość uczestniczyć w jego pierwszej części.
Sublime, wydaje mi się, że na forum ze swoim odmiennym zdaniem wjeżdżasz jak buldożer :-). Im bardziej jesteś "atakowany" tym bardziej radykalizuje Ci się zdanie o nowej płycie Jarre'a. Tak na złość? :-). Na szczęście poziom dyskusji nie sięgnął bruku. Kiedyś napisałem na forum DM, że jakaś płyta mi się mniej podoba - dostałem dużą garść wyzwisk, gdzieś indziej inni fani innego zespołu pisali, że spalą mi chatę :-). Tu jest spoko :-)).
Słuchałem już kilka razy płyty O3. Album nie powalił mnie na kolana, nie zbierałem szczęki z ziemi, ale uważam, że jest solidna, choć czuć, że mastering robiony był z zegarkiem w ręku. Byłem na koncercie w Łodzi - widać nadal cieszy się muzyką :-). Brzmienia są naprawdę dobre. Kiedyś miałem styczność grać na sporej ilości analogów i mając skalę porównawczą twierdze, że np. użyty nowy syntezator programowy Animoog firmy Moog na iPada daje radę. Używam go od dwóch lat i jestem w szoku, że z tego urządzonka można wycisnąć takie brzmienia i daje taką wielką możliwość kreatywności.
Na pewno płyta brzmiała by cieplej, jakby nagrywana była na starym szpulowcu z dodatkiem wzmacniaczy lampowych, a nie na Abletonie Live i Macbooku Pro :-). Ale to już nie te czasy, poza tym Jarre napisał, że chciał sworzyć Tlen, jakby teraz wyglądał.
Nie ma co porównywać Jarre'a, Kraftwerku itd. Cieszę się, że jest tak ciekawa i solidna róźnorodność w muzyce związaniem z syntezatorami, jak Vangelis, Kraftwerk, Jarre, TD, Daft Punk, How to Destroy Angels, Nigel Stanford itd...
Reasumując - płyta jest solidna, godna poprzednim odsłonom Oxygene. Dla mnie płyta ta muzycznie opowiada o niszczeniu przez nomen omen nowoczesną technologię i człowieka planetę Ziemię.
I jeszcze jedno - życzę wszystkim i sobie także cieszenia się w taki sposób muzyką, jak to robi Jarre'a w wieku 68 lat. Mam nadzieję, że koło siedemdziesiątki jeszcze będę dobrze słyszał ;-).
Pozdrawiam
Jacek Wiśniewski - Anthares
https://web.facebook.com/sondsaar.electronicsounds
https://www.soundsaarmusicstudio.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 471
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113947 autor: Sublime » 11 gru 2016, 23:58

Anthares pisze:Witam!

Rzadko tutaj pisuję, ponieważ bardziej interesuje mnie projekt CES, gdzie miałem radość uczestniczyć w jego pierwszej części.
Sublime, wydaje mi się, że na forum ze swoim odmiennym zdaniem wjeżdżasz jak buldożer :-). Im bardziej jesteś "atakowany" tym bardziej radykalizuje Ci się zdanie o nowej płycie Jarre'a. Tak na złość? :-). Na szczęście poziom dyskusji nie sięgnął bruku. Kiedyś napisałem na forum DM, że jakaś płyta mi się mniej podoba - dostałem dużą garść wyzwisk, gdzieś indziej inni fani innego zespołu pisali, że spalą mi chatę :-). Tu jest spoko :-)).


Mylne wrażenie, ale po prostu irytuje mnie takie wyrażanie się o "takiej" muzyce. Szczególnie, że tyle muzyki ucieka nam niezauważenie. Ostatnio już wolałem się zachwycać "Direct" Vangelisa, poznawać całkiem porządny "Departed Glories" Biosphere czy rozbierać na czynniki pierwsze "Love Streams" Tima Heckera. Najnowsza produkcja JMJ nie wytrzymuje nawet połowy mocy porównania tych dwóch ostatnich płyt do niej samej.

Co do DM, to tak swoją drogą, ale chyba dzisiaj fani DM nie są już na szczęście tak zakręceni jak dawniej. No chyba, że to kwestia tego, na jakie forum się trafi. :wink:

Słuchałem już kilka razy płyty O3. Album nie powalił mnie na kolana, nie zbierałem szczęki z ziemi, ale uważam, że jest solidna, choć czuć, że mastering robiony był z zegarkiem w ręku. Byłem na koncercie w Łodzi - widać nadal cieszy się muzyką :-). Brzmienia są naprawdę dobre. Kiedyś miałem styczność grać na sporej ilości analogów i mając skalę porównawczą twierdze, że np. użyty nowy syntezator programowy Animoog firmy Moog na iPada daje radę. Używam go od dwóch lat i jestem w szoku, że z tego urządzonka można wycisnąć takie brzmienia i daje taką wielką możliwość kreatywności.
Na pewno płyta brzmiała by cieplej, jakby nagrywana była na starym szpulowcu z dodatkiem wzmacniaczy lampowych, a nie na Abletonie Live i Macbooku Pro :-). Ale to już nie te czasy, poza tym Jarre napisał, że chciał sworzyć Tlen, jakby teraz wyglądał.
Nie ma co porównywać Jarre'a, Kraftwerku itd. Cieszę się, że jest tak ciekawa i solidna róźnorodność w muzyce związaniem z syntezatorami, jak Vangelis, Kraftwerk, Jarre, TD, Daft Punk, How to Destroy Angels, Nigel Stanford itd...
Reasumując - płyta jest solidna, godna poprzednim odsłonom Oxygene. Dla mnie płyta ta muzycznie opowiada o niszczeniu przez nomen omen nowoczesną technologię i człowieka planetę Ziemię.
I jeszcze jedno - życzę wszystkim i sobie także cieszenia się w taki sposób muzyką, jak to robi Jarre'a w wieku 68 lat. Mam nadzieję, że koło siedemdziesiątki jeszcze będę dobrze słyszał ;-).


Ja już właściwie wolałbym, by Jarre nie chciał próbować po raz kolejny dostosowywać się do obecnych trendów. Ani chillout nie był przełomowy, ani "nowinki" w stylu T&T nie były przełomowe, ani quasi-ambient w stylu nowej produkcji Francuza nie jest przełomowy. Zresztą dzisiejszy Oxygene przeszedłby zupełnie bez echa pojawiającego się gdziekolwiek - takiego ambientowego grania jest na pęczki.

A same próby obrony JMJ coraz bardziej przypominają mi sytuację występującą w tekście pewnego znanego piosenkarza:

Niech zażywa główka siwa spokojnych pieleszy,
po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy.


:hi:
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

EMO
Stary wyga
Posty: 301
Rejestracja: 03 paź 2008, 14:16
Lokalizacja: Chodzież
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 49
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113948 autor: EMO » 12 gru 2016, 14:14

Skydancer pisze:Sublime- no ta recenzja na interii dostała chyba 5 na 10. Ja i tak bym tyle nie dał :p
Equinoxe1983- analiza utwór po utworze ? Haha. Co ja tu mam analizowac. Dobra sprobujmy. O leci jakis podkład w tle chyba jakis pad. Pol minuty pozniej tak dalej leci. Minuta pozniej ooo uwaga pojawił sie jakis dzwięk! Tak mozna by polowe tej plyty ocenic. Jedna wielka pustynia albo krater jak kto woli.
Inna ciekawostka jaka zauwazylem. Utwor otwierajacy pierwsza częsc Electronica konczy sie dzwiękami harfy laserowej. Tutaj podobny zabieg na koncu oxy 14. Roznica? Tamten utwor z electroniki byl naprawde dobry mial jakies stopniowane napiecie i cos sie dzialo. A tu jest wielka pustka. A poza tym co ma to brzmienie wspolnego z oxy ? Nic. Ono nalezalo do rendez-vous. Popatrzcie w oxy 7 Jarre wprowadza nowa barwe na harfie ale inna niz rendezvous -Oryginalna ktora jest tylko na oxy. I przez to przynalezy do niej. A branie starych barw z innych plyt i wdrazanie tego jako nowy oxygene to dla mnie bezsens. Kiedys tak nie robił.

Skydancer > posluchałem Twoich kawałków z linku przy poście i ...chyba sobie jaja robisz taką krytyczną oceną OXY 3
pitek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


piotrasz
Zaawansowany
Posty: 136
Rejestracja: 11 sie 2005, 1:24
Lokalizacja: W-wa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113949 autor: piotrasz » 12 gru 2016, 14:24

Czytam już od dłuższego czasu recenzje tej Oxy3 i mam mocno mieszane odczucia. W końcu sam kupiłem i przesłuchałem kilkakrotnie płytę. Nasunęło mi się pytanie, od odpowiedzi na które uzależniam swoją ocenę:

Czy mam prawo wymagać od JMJ, jeśli decyduje się na wydanie czegoś, co już samą swoją nazwą wyraźnie coś sugeruje, utrzymania poziomu pierwowzoru?

Jeśli tak, ocenę w skali od 1-5 postawiłbym 2. Jeśli nie, niewiele więcej, bo jedynie 3.

Z całej płyty zaciekawiły mnie tylko 2 kawałki, raczej wiadomo jakie. Wszystkie części jednak nijak do siebie pasują. Gdym miał jednym zdaniem podsumować swoje wrażenie, to jest ono takie, że na powielonym, "oxygenowym" tle pojawią się dźwięki, które przysparzają czasem o ciarki na plecach (niestety te mniej przyjemne), albo przywodzą na myśl "Upiora w operze".

Pewnie nigdy nie zainteresowałbym się tą płytą, gdyby nie ciągły (nie ukrywam coraz mniejszy) sentyment do JMJ. Lekki zawód więc pozostaje, choć właściwie tylko dlatego, że nie spodziewałem się niczego szczególnego. Mimo to miałem jak zawsze cichą nadzieję, że tym razem mnie czymś pozytywnym zaskoczy. Nic takiego się nie stało, kolejna płyta JMJ do kolekcji. Kto wie czy nie moja ostatnia...
Ostatnio zmieniony 12 gru 2016, 14:41 przez piotrasz, łącznie zmieniany 1 raz.
"lepsze jest wrogiem dobrego"

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Anthares
Stary wyga
Posty: 223
Rejestracja: 03 wrz 2005, 11:00
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Tak
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113950 autor: Anthares » 12 gru 2016, 14:40

Sublime pisze:
Mylne wrażenie, ale po prostu irytuje mnie takie wyrażanie się o "takiej" muzyce. Szczególnie, że tyle muzyki ucieka nam niezauważenie. Ostatnio już wolałem się zachwycać "Direct" Vangelisa, poznawać całkiem porządny "Departed Glories" Biosphere czy rozbierać na czynniki pierwsze "Love Streams" Tima Heckera. Najnowsza produkcja JMJ nie wytrzymuje nawet połowy mocy porównania tych dwóch ostatnich płyt do niej samej.


Wiem i zdaję sobie sprawe, że umyka nam dużo muzyki. Dla mnie Jarre był wstępem do poszukiwania innych klimatów związanych z syntezatorami i nie tylko, a od kiedy mam Spotify, to co tydzień zaznajamiam się conajmniej z kilkoma nowymi artystami, zespołami i ich muzyką, także mam ogląd w te klimaty. I nie przeszukania mi w tym O3, aby podróżować po innych dyskografiach :) . Poza tym popieram polskich artystów i ostatnio kupiłem od jednego el-muzyka, którego tu nazwy zespołu nie przytoczę, bo wisi mi autograf na płycie (zapomniał) :)
A polecam Tobie najnowszą płytę Vangelisa "Rosetta". Mnie się bardzo podoba. Jak jeszcze przeczytałem z nim wywiad, gdzie pisze, że w zasadzie utwory nagrywa spod palca, na bieżąco, i ponadto często je w ogóle nie poprawia to byłem w lekkim szoku :shock:

Sublime pisze:Co do DM, to tak swoją drogą, ale chyba dzisiaj fani DM nie są już na szczęście tak zakręceni jak dawniej. No chyba, że to kwestia tego, na jakie forum się trafi.


Byś się zdziwił, że jeszcze są tak nakręceni fani :D BTW chciałem z żoną w przyszłym roku pojechać na koncert DM, ale bilety są strasznie drogie, a najtańsze podobno już są sprzedane :(

Sublime pisze:Ja już właściwie wolałbym, by Jarre nie chciał próbować po raz kolejny dostosowywać się do obecnych trendów. Ani chillout nie był przełomowy, ani "nowinki" w stylu T&T nie były przełomowe, ani quasi-ambient w stylu nowej produkcji Francuza nie jest przełomowy. Zresztą dzisiejszy Oxygene przeszedłby zupełnie bez echa pojawiającego się gdziekolwiek - takiego ambientowego grania jest na pęczki.
(...)
:hi:

OK, może masz rację. Powiem Ci jednak z innej strony. Może on często nie dostosowywuje się, ale szuka. Chyba nie powiesz mi, że O3 to ma w sobie nowe trendy.
Taka moja dygresja. I tu powiem coś smutnego, że muzyka elektroniczna, piszę o tej klasycznej i jej nurtach pochodnych komercyjnie już umarła. Jest już tylko dla pasjonatów. No niestety młodzież nie garnie się do tego typu klimatów. Tak, jak piszesz milionów płyt by się nie sprzedało, nawet gdyby internetu nie było. Może ktoś ją jeszcze kiedyś wskrzesi.
Wracając. T&T to było przegięcie :evil: . Gdyby jednak nie szukał nowych obszarów, nie byłoby mojej ulubionej płyty "Zoolook". Nie byłoby też "Metamorphoses"...
Pozdrawiam
Jacek Wiśniewski - Anthares
https://web.facebook.com/sondsaar.electronicsounds
https://www.soundsaarmusicstudio.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

EMO
Stary wyga
Posty: 301
Rejestracja: 03 paź 2008, 14:16
Lokalizacja: Chodzież
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 49
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #113951 autor: EMO » 12 gru 2016, 15:09

Jarre na OXY 3 zaserwował nam - kilka brzmień, których nigdy wcześniej nie było. I w tym jest na prawdę dobry.Każda jego kolejna plyta miała taki smaczek- nietuzinkową barwę czy to Lead.Bass,Pad czy FX.Nie wiem dlaczego parę postów wyżej, co niektórzy czepiali się wykorzystaniu fabrycznych presetów. Jezeli preset jest świetny to dlaczego go nie użyć? Czy ktoś w latach 80 u.w. czepiał sie, ze w co drugim kawałku,np. POP- brzmialo piano z Yamahy DX7?
pitek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


McBekon
Nowicjusz
Posty: 15
Rejestracja: 05 wrz 2016, 1:08
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113952 autor: McBekon » 12 gru 2016, 19:50

W Teo & Tea użył całych fragmentów wbudowanych fabrycznie, to coś innego niż użycie tego samego dźwięku. To tak jakbyś zrobił utwór z fabrycznych sampli w E-Jayu i nazwał to swoją muzyką.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Jean Michel Jarre”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: PM7 i 3 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia