Ogłoszenie
Studio Nagrań zostało przebudowane i uruchomione w oparciu o najnowsze dostępne skrypty phpBB. W procesie konwersji z dotychczasowej wersji ("by Przemo") mogły wystąpić drobne błędy. W przypadku dostrzeżenia jakichkolwiek nieprawidłowości proszę informować Administrację.

Jean Michel JarreOxygene 14-20

Moderatorzy: monsoon, fantomasz, radek tymecki


PM7
Beton
Posty: 868
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Re: Oxygene 14-20

Post #113899 autor: PM7 » 07 gru 2016, 17:04

Ostatni post z poprzedniej strony:

Panowie, pomijając aranżacje które są właściwie przypadkowe, brak spójności tematycznej z wcześniejszymi częściami Oxygene i ogólnie rzecz biorą stylistykę w wielu momentach typową dla zupełnie innych gatunków, włączcie tę płytę jako jeden plik i walcie po pasku przebijania chybił trafił, i posłuchajcie co się dzieje prawie zawsze, za wyjątkiem Oxygene 17... Jeżeli ktoś nie zauważył tego podczas odsłuchu, to przy takiej zabawie powinien zauważyć.
Ta płyta nie jest już nawet przykładem braku pomysłów (których przez tyle lat można było sobie pozapisywać w zeszytach setki), tylko braku czegoś jeszcze innego. Potrafię to nazwać, ale tego nie zrobię, bo część wie co mam na myśli, a część nie przyjmie do wiadomości.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST

NIEBYT1978
Nowicjusz
Posty: 16
Rejestracja: 03 gru 2016, 9:14
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113900 autor: NIEBYT1978 » 07 gru 2016, 18:36

Było więcej niż pewne, że tak zareagujecie.
Carbon Based Lifeforms po wydaniu znakomitego "Hydroponic Garden" i "Interloper" wydał kolejno "Twentythree" i "Refuge".
Albumom tym z miejsca zarzucano wtórny minimalizm, itd.
PO Interloper nic nie byłi już takie samo...

Carboni podobno nie podźwignęli się po sporym sukcesie Gardenu i Interlopera - co nie zmienia faktu, że zarówno Twentythree jak i Refuge to bardzo dobre płyty.
To samo dzieje się z Oxygene 3.

Oxygene 1976 pozostanie klasą samą w sobie - projektem ponadczasowym i bezsprzecznie fundamentem epokowym muzyki elektronicznej.
Nie mniej, przypomnijcie sobie opinie i rozliczne konwersje dyskotekowe Oxy 8 z lat 1997-2000.
Cały album 7-13 z wyjątkiem paru momentów był uznany za plastikowy i "negatywnie" taneczny :rofl:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

station55
Stary wyga
Posty: 251
Rejestracja: 19 wrz 2007, 18:56
Lokalizacja: Low Earth Orbit
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, KS, Airsculpture, Rainbow Serpent, Ruud Heij, Gert Emmens, Steve Roach, Robert Rich, Rudy Adrian, Steve Moore, Thom Brennan itd. itd.
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 45
Status: Offline

Post #113901 autor: station55 » 07 gru 2016, 18:47

Carbony to znakomity kawałek elektroniki z downtempo i niemal wszystkie krążki cenię jednakowo. Jak ktoś im coś kiedyś zarzucał to jego sprawa. Ale chłopaki z tego projektu przynajmniej mają pomysły, co w przypadku Jasia od dawna ciężko stwierdzić. Mi osobiście klimaty CBL bardzo się podobają, bo tam w każdym krążku jest pomysł. Jasia broni chyba już tylko wiek i fakt, że zrobił dla elektroniki wystarczająco dużo dobrego w dalekiej przeszłości. A Oxygene 3? Ostatnie, średniackie podrygi konającej ostrygi ? ;)
Maciej Weiss
---
gg:491639
skype: station5

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 979
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113902 autor: jman » 07 gru 2016, 19:08

Ta płyta nie jest już nawet przykładem braku pomysłów, tylko braku czegoś jeszcze innego. Potrafię to nazwać, ale tego nie zrobię, bo część wie co mam na myśli, a część nie przyjmie do wiadomości.


Braku warsztatu!

Oxygene 1976 pozostanie klasą samą w sobie - projektem ponadczasowym i bezsprzecznie fundamentem epokowym muzyki elektronicznej.


Nie przesadzajmy. Jeśli jest tak jak mówisz to dlaczego jest nieustannie pomijana we wszystkich artykułach lub rankingach (tfu!) dotyczących elektroniki? Za ponadczasowych uznawani są Kraftwerk - te proste aranżacje zupełnie się nie zestarzały, tymczasem Oxygene dziś mocno trąci myszką - nikt takich rzeczy już nie słucha oprócz fanów JMJ.

Jasiek jednak za bardzo nagrabił sobie mariażami z muzyką - co by nie powiedzieć - prostacką i żenującą.

Co do Oxy 3 - fani jak widać są podzieleni. Czekałem niecierpliwie na recenzje w dobrych serwisach muzycznych. Problem w tym, że recenzji nie ma.

Pozdrawiam,
Krzysiek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 376
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113903 autor: Sublime » 07 gru 2016, 19:22

station55 pisze:Nie ma na niej nic odkrywczego, jest za to magma nieokreślonego "plumpkania", magma w postaci analogowego tła i wtrącanych tu i ówdzie cyfrowych klinów, które mają - niby - nadać nowoczesności brzmieniu. Na niemal całej długości albumu nie ma nic charakterystycznego, wszystko wydaje się poszatkowane na odrębne rozdziały a właściwie części, które jednak za cholerę nie trzymają wszystkiego w całości, nie ma tu historii, jakiegoś scenariusza, przykładowy promo-kawałek numer 17 jest ok, ale przypomina nieco znowu słabość Jaśka do dyskotek paryskich i nie tylko. Tak to trochę wszystko pozłączane, powiedziałbym..pozlepiane na siłę, na szybko.


O właśnie to jest to, co tą płytę dość dobrze oddaje. Taka szara, bezkształtna masa bez ładu i składu.

NIEBYT1978 pisze:Carbon Based Lifeforms po wydaniu znakomitego "Hydroponic Garden" i "Interloper" wydał kolejno "Twentythree" i "Refuge".
Albumom tym z miejsca zarzucano wtórny minimalizm, itd.
PO Interloper nic nie byłi już takie samo...

Carboni podobno nie podźwignęli się po sporym sukcesie Gardenu i Interlopera - co nie zmienia faktu, że zarówno Twentythree jak i Refuge to bardzo dobre płyty.
To samo dzieje się z Oxygene 3.


CBL akurat grają tak charakterystycznie, że nawet gdyby chcieli coś jazzowego wydać, to pewnie nie zabrakłoby tam typowych dla nich konstrukcji utworów czy pewnych brzmień. :wink:

Akurat "Twentythree" faktycznie jest strasznie toporną produkcją - IMO to zmarnowana godzina nie bardzo różniących się od siebie szumów i ambientowych długich dźwięków. Z "Refuge" nie było już tak źle, ten pierwiastek filmowy dobrze robi niektórym utworom. A dynamiczny "Escape" jest jednym z bardziej wyróżniających utworów w portfolio Carbonów.

A porównanie nowych produkcji Francuza do produkcji CBL... panowie powinni w tym momencie wstać i ostentacyjnie wyjść, gdyby ta nasza dyskusja toczyła się w rzeczywistości. :hi:

Oxygene 1976 pozostanie klasą samą w sobie - projektem ponadczasowym i bezsprzecznie fundamentem epokowym muzyki elektronicznej.
Nie mniej, przypomnijcie sobie opinie i rozliczne konwersje dyskotekowe Oxy 8 z lat 1997-2000.
Cały album 7-13 z wyjątkiem paru momentów był uznany za plastikowy i "negatywnie" taneczny


No i pewnie wciąż jest tak odbierany, ale to chyba przez jakichś zupełnych muzycznych purystów. Tam był rzeczywiście i Eminent, i ARP 2500/2600, i Mellotron, i Theremin. Skoro Oxy7-13 miałby być plastikowy, to Oxy14-20 musiałby być jakąś nową odmianą plastiku, jeszcze bardziej płaską i jeszcze mniej wyrazistą.

A rzeczywiście taneczne było Calypso 1 czy The Last Rumba. Oxygene 8 to tylko dość klasyczny JMJ w transowej formie. Cięzko byłoby do tego rzeczywiście tańczyć - no chyba, że zaliczamy do tego jednostajne ruchy głową, takie jak ten - :listen:

station55 pisze:Jasia broni chyba już tylko wiek i fakt, że zrobił dla elektroniki wystarczająco dużo dobrego w dalekiej przeszłości. A Oxygene 3? Ostatnie, średniackie podrygi konającej ostrygi ? ;)


Jaśka nie broni już nic. W 2011 roku grał jeszcze całkiem wesołego dziadka znającego się na nowych nurtach elektroniki, a teraz mamy znowu się nabrać na to, jak to on znowu maluje el-barwami jak farbami i tylko mu w głowie analogowe granie? Eee tam, można to tłumaczyć tylko poprzez ewentualne wcześniejsze podejście do JMJ i jego twórczości - bo przecież fani zawsze są bardziej tolerancyjni. Co widać po tym temacie od kilku dni. ;)

jman pisze:Nie przesadzajmy. Jeśli jest tak jak mówisz to dlaczego jest nieustannie pomijana we wszystkich artykułach lub rankingach (tfu!) dotyczących elektroniki? Za ponadczasowych uznawani są Kraftwerk - te proste aranżacje zupełnie się nie zestarzały, tymczasem Oxygene dziś mocno trąci myszką - nikt takich rzeczy już nie słucha oprócz fanów JMJ.


I wielka szkoda - ale mój jedyny zarzut, jaki mógłbym kierować, to zbyt powierzchowne podejście do starej elektroniki przez takich twórców artykułów. I już nie chodzi o jakieś uwielbienie wobec muzyki takiego starego JMJ czy Schulze - ale o brak wiedzy, który wynika z takiego, a nie innego przedstawiania muzyki elektronicznej.

IMO spokojnie możemy dojść do wniosku, że cała muzyka elektroniczna lat 70' i 80' zdążyła się zestarzeć - ale co z tego ma wynikać? Czy to sprawia, że ta muzyka staje się od razu tandetną, niskich lotów i nieciekawą? Czy mamy zacząć wrzucać wszystkie płyty do kontenerów i wysyłać na wysypisko? Wiecznie inspirować się nią nie możemy - ale drobne wspominki dotyczące starszych el-produkcji z pewnością by wystarczyły. Choćby czysto informacyjnie.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


vous_24
Nowicjusz
Posty: 15
Rejestracja: 03 gru 2016, 15:08
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113904 autor: vous_24 » 07 gru 2016, 19:41

I Oxygene 3 za parę lat docenicie. Albo i nie ,


To płytka dla fanów wydana minimalistyczne i bez rozgłosu to po pierwsze. Po drugie tylko w Polsce można usłyszeć teksty typu skok na kasę lub dla kasy. Na zachodzie ludzie tak nie myślą no cóż

Artyści z wydawania płyt jakoś dużych profitów nie maja ,więcej z koncertów itp. Niektórzy z Was narzekają na ten album ze względu na brak konkretnych melodie i utworu który z mejsca wskoczył by na radiowe listy pewnie gdyby jarre tak chciał to niewierze żeby nie stworzył chwytliwego kawałka z prostą melodia ładnymi akordami.

Dla mnie na nowym albumie tylko oxy 17 psuje klimat .
Album ma Klimat który bardziej pasuje do oxy 1 6 niż 7 13
Ktoś napisał jarre ma brak warsztatu hehe .ktos tu zapomniał jaki efekt Wow jarre robił w latach 70 ( bez komputerów) i. 80.tych

Na zachdzie jakos potrafią docenić

Najlepszy album muzyki dance/elektronicznej
"Skin" Flume
"Electronica 1: The Time Machine" Jean-Michel Jarre "Epoch" Tycho "
Barbara Barbara, We Face A Shining Future"Underworld "Louie Vega Starring…XXVIII" Louie Vega

Statuetki wręczone zostaną po raz 59. na ceremonii w Los Angeles 12 lutego 2017 r.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


NIEBYT1978
Nowicjusz
Posty: 16
Rejestracja: 03 gru 2016, 9:14
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113905 autor: NIEBYT1978 » 07 gru 2016, 20:38

Sublime pisze:
station55 pisze:Akurat "Twentythree" faktycznie jest strasznie toporną produkcją - IMO to zmarnowana godzina nie bardzo różniących się od siebie szumów i ambientowych długich dźwięków. Z "Refuge" nie było już tak źle, ten pierwiastek filmowy dobrze robi niektórym utworom. A dynamiczny "Escape" jest jednym z bardziej wyróżniających utworów w portfolio Carbonów.

A porównanie nowych produkcji Francuza do produkcji CBL... panowie powinni w tym momencie wstać i ostentacyjnie wyjść, gdyby ta nasza dyskusja toczyła się w rzeczywistości. :hi:


Na Boga - nie porównuje Jarrea do CBLS. Pisałem o mechanizmie porównań.
Zbyt długo siedzę w ambiencie żeby to robić.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


NIEBYT1978
Nowicjusz
Posty: 16
Rejestracja: 03 gru 2016, 9:14
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113906 autor: NIEBYT1978 » 07 gru 2016, 20:41

NIEBYT1978 pisze:
Sublime pisze:
station55 pisze:Akurat "Twentythree" faktycznie jest strasznie toporną produkcją - IMO to zmarnowana godzina nie bardzo różniących się od siebie szumów i ambientowych długich dźwięków. Z "Refuge" nie było już tak źle, ten pierwiastek filmowy dobrze robi niektórym utworom. A dynamiczny "Escape" jest jednym z bardziej wyróżniających utworów w portfolio Carbonów.

A porównanie nowych produkcji Francuza do produkcji CBL... panowie powinni w tym momencie wstać i ostentacyjnie wyjść, gdyby ta nasza dyskusja toczyła się w rzeczywistości. :hi:


Na Boga - nie porównuje Jarrea do CBLS. Pisałem o mechanizmie porównań.
Zbyt długo siedzę w ambiencie żeby to robić.


ps.
Twentythree moim skromnym zdaniem wcale toporna nie jest.
To kosmos któremu brakuje spoiwa, nie mniej jest bardzo dobrze.
Escape to zaiste mięso dark ambientu.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 868
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113910 autor: PM7 » 07 gru 2016, 21:38

Miałem już nie pisać, ale jak się zdenerwować to ciężko się powstrzymać :D

vous_24 pisze:I Oxygene 3 za parę lat docenicie. Albo i nie ,

Bardzo wątpię.

vous_24 pisze:To płytka dla fanów wydana minimalistyczne i bez rozgłosu to po pierwsze.


No to nie trafił. Lubię Oxygene, ale tej nędzy harmonicznej z bałaganem aranżacyjnym nie da się za bardzo słuchać. Nawet jak na muzykę towarzyszącą, jest to za jednorodne i za mdłe.

vous_24 pisze:Po drugie tylko w Polsce można usłyszeć teksty typu skok na kasę lub dla kasy. Na zachodzie ludzie tak nie myślą no cóż

Zazdroszczę umiejętności czytania w myślach setek milionów ludzi. :]


vous_24 pisze:Artyści z wydawania płyt jakoś dużych profitów nie maja ,więcej z koncertów itp. Niektórzy z Was narzekają na ten album ze względu na brak konkretnych melodie

Melodii mogło by nie być (co jednak byłoby błędem z punktu widzenia zerwania nawiązań do poprzednich części), gdyby tam się coś działo harmonicznie. Nie dzieje się nic. Stary pop bywał pod tym względem ciekawszy.

vous_24 pisze:Ktoś napisał jarre ma brak warsztatu hehe .ktos tu zapomniał jaki efekt Wow jarre robił w latach 70 ( bez komputerów) i. 80.tych

Zaprogramowanie syntezatora analogowego nie ma nic wspólnego z muzyką jako taką. W latach 70tych Jarre był dobrym aranżerem elektronicznym, a przy tym dość przeciętnym kompozytorem muzyki rozrywkowej i słabym wykonawcą, ( a nawet jego aktorstwo sceniczne było tak bardzo oderwane od puszczanej/granej przez resztę zespołu muzyki, że jest to aż zastanawiające). Możesz oczywiście twierdzić inaczej, ale to tylko będzie świadczyć o tym że nie znasz się ani na kompozycji, ani na wykonawstwie.

vous_24 pisze:Na zachdzie jakos potrafią docenić


Ostatecznie trzeba jakoś reklamować swoje, często miernej jakości, wyroby.

vous_24 pisze:Najlepszy album muzyki dance/elektronicznej
"Skin" Flume
"Electronica 1: The Time Machine" Jean-Michel Jarre "Epoch" Tycho "
Barbara Barbara, We Face A Shining Future"Underworld "Louie Vega Starring…XXVIII" Louie Vega

Statuetki wręczone zostaną po raz 59. na ceremonii w Los Angeles 12 lutego 2017 r.


Spoko. Zdecydowana większość współczesnej elektroniki jest taką nędzą, że takie wybory nie dziwią.


jman pisze:Nie przesadzajmy. Jeśli jest tak jak mówisz to dlaczego jest nieustannie pomijana we wszystkich artykułach lub rankingach (tfu!) dotyczących elektroniki? Za ponadczasowych uznawani są Kraftwerk - te proste aranżacje zupełnie się nie zestarzały, tymczasem Oxygene dziś mocno trąci myszką - nikt takich rzeczy już nie słucha oprócz fanów JMJ.


Jeżeli Kraftwerk jest uznawany za lepszy niż wczesny JMJ, to tylko świadczy o postępującej barbaryzacji muzyki i jej odbiorców. Jeżeli weźmiemy dowolną praktycznie muzykę akustyczną, czy to wokalną, czy instrumentalną- skrzypcową np. to dynamika, artykulacja i barwa dźwięku odgrywają bardzo ważną rolę.
Podałem przykład skrzypiec bo jest to przy tym instrumencie szczególnie łatwe do zauważenia - dobry skrzypek potrafi wydobyć z tego instrumentu bardzo różne barwy na zawołanie i bardzo płynnie zmieniać dynamikę dźwięku, podczas gdy kiepski gra brzydko, a w najlepszym razie płasko i nierówno. W efekcie nudno, jeżeli nie nieschludnie.
Siłą Oxygene było to, że barwy syntezatorowe zostały wykorzystane w sposób analogiczny do tego jaki funkcjonował i funkcjonuje w dobrej muzyce akustycznej. Techniawa natomiast, poszła oczywiście po linii najmniejszego oporu, stąd Kraftwerkowy minimalizm i prostota dźwięków są używane nadal. Natomiast Kraftwerk niewątpliwie wgniata tę współczesną hałastrę jedną zasadniczą różnicą- te ich kompozycje jako całość mają pewną spójną formę, a nie są tylko betonem wylanym na ziemię.
Pod tym względem pokonują także Jarre'a, który nawet za dobrych lat miał problem ze stworzeniem spójnej całości. Z drugiej strony, Jarre miał trochę trudniejsze zadanie, ze względu na większe skomplikowanie swoich utworów.
W każdym razie wstawianie pierwszego Oxygene czy Equinoxe do lamusa, przy jednoczesnym uznawaniu Kraftwerku za ponadczasowy, jest w mojej opinii błędem.

jman pisze:Jasiek jednak za bardzo nagrabił sobie mariażami z muzyką - co by nie powiedzieć - prostacką i żenującą.


To się zgadza. Zamiast rozwijać własny styl, Jarre upraszczał i naśladował, aż do techno łupanki włącznie.

Żeby jednak nie było tak do końca negatywnie: Jeżeli wziąć muzykę, wytworzony wizerunek i koncerty raz i uznać wrażenie wytworzone za dokonanie artystyczne (a nie samą muzykę np.) to i Kraftwerk i JMJ w swoich czasach stworzyli wspaniałe spektakle o przyszłym rozwoju techniki, kosmosie i możliwościach człowieka. Ten spektakl, będący czymś porównywalnym np. do sztuki teatralnej, był w swoim czasie bardzo udany. I chyba najlepsze co można dziś z tym zrobić, to zapomnieć o tym co działo się w latach 90. i co robią teraz, przenieść myślami wstecz, przymknąć oko i potraktować to wszystko właśnie jak sztukę teatralną, ładną i inspirującą.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

seth
Stary wyga
Posty: 297
Rejestracja: 02 kwie 2006, 18:19
Lokalizacja: Poznań
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113911 autor: seth » 07 gru 2016, 23:00

Przesłuchałem płytę kilkukrotnie/kilkunastokrotnie i warta jest uwagi.
Na pewno jest bardziej spójna niż O 7-13 a przy tym nie jest takim bezpośrednim nawiązaniem do pierwowzoru jak O 7-13. Co ja osobiście uważam za zaletę. Nie bardzo rozumiem zarzutów że została nagrana zbyt szybko (terminy gonią), a zarazem pojawia się zarzut że JMJ wykorzystał wcześniejsze kompozycje (śmieci). Jak widać zawsze można znaleźć powód do krytyki.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 376
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113913 autor: Sublime » 08 gru 2016, 0:29

NIEBYT1978 pisze:Na Boga - nie porównuje Jarrea do CBLF. Pisałem o mechanizmie porównań.
Zbyt długo siedzę w ambiencie żeby to robić.


W takim razie ten mechanizm porównań też nie jest specjalnie trafiony - specyfika wydawania muzyki przez dżentelmenów z CBL jest zupełnie inna niż w przypadku JMJ. Nie jestem też specjalnie pewien, czy faktycznie taka krytyka spadła na Carbonów po Twentythree - to po prostu była jednorazowa ambientowa próba.

vous_24 pisze:I Oxygene 3 za parę lat docenicie. Albo i nie ,

To płytka dla fanów wydana minimalistyczne i bez rozgłosu to po pierwsze. Po drugie tylko w Polsce można usłyszeć teksty typu skok na kasę lub dla kasy. Na zachodzie ludzie tak nie myślą no cóż


Bo na zachodzie ta płytka jest kompletnie zignorowana. Tam nie ma kto po prostu powiedzieć, że to kolejny skok na kasę. :rofl:

Ktoś napisał jarre ma brak warsztatu hehe .ktos tu zapomniał jaki efekt Wow jarre robił w latach 70 ( bez komputerów) i. 80.tych


Oczywiście, że tak. Tylko, że mamy 2016 rok. Z czym do ludzi? Z zarzynaniem gitary przy Conquistador? Z niejakim panem Gervais, który z taką estetyką muzyczną mógłby równie dobrze zajmować się zarzynaniem bydła? Z remiksami utworów z nowych płyt, które pasują bardziej do podmiejskich potańcówek niż do koncertu muzyki elektronicznej. Skoro tak pięknie było te 30 lat temu, czemu JMJ tak się dobija koncertowo właśnie dzisiaj?

Najlepszy album muzyki dance/elektronicznej
"Skin" Flume
"Electronica 1: The Time Machine" Jean-Michel Jarre "Epoch" Tycho "
Barbara Barbara, We Face A Shining Future"Underworld "Louie Vega Starring…XXVIII" Louie Vega


Reszty nominacji nie słyszałem jeszcze, ale jeśli w tym gronie jest Electronica, to najprawdopodobniej gremium wybierające nagrodzone płyty w tym przypadku przed wybraniem tej propozycji chyba golnęło sobie jakąś setkę i tak wybrało na chybił trafił. A że padło na Time Machine...

seth pisze:Przesłuchałem płytę kilkukrotnie/kilkunastokrotnie i warta jest uwagi.
Na pewno jest bardziej spójna niż O 7-13 a przy tym nie jest takim bezpośrednim nawiązaniem do pierwowzoru jak O 7-13. Co ja osobiście uważam za zaletę. Nie bardzo rozumiem zarzutów że została nagrana zbyt szybko (terminy gonią), a zarazem pojawia się zarzut że JMJ wykorzystał wcześniejsze kompozycje (śmieci). Jak widać zawsze można znaleźć powód do krytyki.


Przy hipotetycznej sytuacji wydaje mi się, że jeśli chcemy szybko wysmażyć jakąś płytę, to zazwyczaj sięgamy po jakieś niedokończone tematy wymyślone wcześniej, które jeszcze do niedawna traktowaliśmy w kategoriach muzycznych śmieci. Ale oczywiście w przypadku Oxy14-20 to wykluczone. :wink:
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

seth
Stary wyga
Posty: 297
Rejestracja: 02 kwie 2006, 18:19
Lokalizacja: Poznań
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113914 autor: seth » 08 gru 2016, 9:02

Sublime pisze:Przy hipotetycznej sytuacji wydaje mi się, że jeśli chcemy szybko wysmażyć jakąś płytę, to zazwyczaj sięgamy po jakieś niedokończone tematy wymyślone wcześniej, które jeszcze do niedawna traktowaliśmy w kategoriach muzycznych śmieci. Ale oczywiście w przypadku Oxy14-20 to wykluczone. :wink:


Nie to mam na myśli - tylko to że każdy powód do krytyki jest dobry jak w/w.
Wielu wykonawców korzysta z wcześniejszych swoich prac które z takich czy inny powodów nie znalazły się na innych wydawnictwach. I nic w tym złego - wręcz przeciwnie - po czasie niewykorzystane kawałki są ponownie brane "na warsztat" i zazwyczaj wychodzi im to na dobre. Nie wiem jak jest zazwyczaj, ale raczej nie tak jak piszesz. Krytykowanie takiego sposobu pracy jest zwykłem czepianiem się i już.
Nagrana płyta bez wykorzystanych wcześniej materiałów - pośpiech aby zarobić kasę bo termin goni, a zaraz potem, nie miał pomysłu na płytę więc korzysta z wcześniejszych kompozycji - czytaj "śmieci". O co w tym chodzi bo nie rozumiem?
Jak na początku - każdy powód do krytyki jest dobry. Nie bronię JMJ, ale też nie czepiam się, a płyta podoba mi się. A według mnie oto chodzi by słuchanie muzyki sprawiało przyjemność słuchaczowi.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 979
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113915 autor: jman » 08 gru 2016, 9:59

Wielu wykonawców korzysta z wcześniejszych swoich prac które z takich czy inny powodów nie znalazły się na innych wydawnictwach.


Zgoda. Bardzo wysoko ceniona tegoroczna płyta Radiohead składa się w większości z kawałków znanych już wcześniej. Jeden z nich powstał bodaj 16 lat temu.

Na "Rendez-Vous" JMJ korzystał z kompozycji powstałej jeszcze przed Oxygene oraz z sesji Zoolook / Supermarkets.

Jeżeli Kraftwerk jest uznawany za lepszy niż wczesny JMJ, to tylko świadczy o postępującej barbaryzacji muzyki i jej odbiorców.


Nie za lepszy, tylko za bardziej wpływowy. Za istotniejszy. Wpływ Kraftwerk słychać w wielu nurtach elektroniki lat '90 i współczesnej. Tymczasem wpływ Oxygene jest niezauważalny. I wierz mi, nie świadczy to o żadnej "barbaryzacji" kogokolwiek.

I już nie chodzi o jakieś uwielbienie wobec muzyki takiego starego JMJ czy Schulze - ale o brak wiedzy, który wynika z takiego, a nie innego przedstawiania muzyki elektronicznej.


Myślę, że wiedza na temat JMJ jest odpowiednia. Problem w tym, że jest ona negatywna. JMJ może bywał kiedyś bardzo ciekawy jako eksperymentator, ale jednak w pewnym momencie wybrał fajerwerki i wygłupy.

Skończyło się tym, że odhumanizowane koncerty Kraftwerk uznawane są dziś za artystycznie interesujące, a bombastyczne koncerty JMJ ze świecącymi klawiszami uznawane są za jeden z synonimów żenady lat '80.

Pozdrawiam,
Krzysiek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Stary wyga
Posty: 376
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode, Tangerine Dream, Boards Of Canada, Autechre, Arcane
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #113916 autor: Sublime » 08 gru 2016, 16:06

seth pisze:(...) pośpiech aby zarobić kasę bo termin goni, a zaraz potem, nie miał pomysłu na płytę więc korzysta z wcześniejszych kompozycji - czytaj "śmieci". O co w tym chodzi bo nie rozumiem?


Teraz wypowiedź brzmi dość klarownie, bez tego wtrącenia na początku, którego nawet nie miałem na myśli. Ten argument w takim brzmieniu nie jest IMO żadnym czepianiem się - to po prostu wyrażenie pewnego lenistwa, jakie ogarnęło JMJ.

jman pisze:Myślę, że wiedza na temat JMJ jest odpowiednia. Problem w tym, że jest ona negatywna. JMJ może bywał kiedyś bardzo ciekawy jako eksperymentator, ale jednak w pewnym momencie wybrał fajerwerki i wygłupy.

Skończyło się tym, że odhumanizowane koncerty Kraftwerk uznawane są dziś za artystycznie interesujące, a bombastyczne koncerty JMJ ze świecącymi klawiszami uznawane są za jeden z synonimów żenady lat '80.


Nie oznacza to zaraz, że w swojej karierze nie wydał kawałka dobrego grania. Nie jesteśmy dziećmi, możemy oddzielić całą tę żenadę od całej składnej i dobrej muzyki. Koncerty koncertami, tutaj tylko wspominam o wydawnictwach. Ignorowanie sporego kawałka elektroniki z lat 70' i lat 80' przy siłowaniu się na znawcę tak szeroko rozumianego gatunku muzycznego to objaw ignorancji.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 979
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113917 autor: jman » 08 gru 2016, 19:09

Nie oznacza to zaraz, że w swojej karierze nie wydał kawałka dobrego grania.


Dlatego napisałem, że bywał kiedyś ciekawy jako eksperymentator.

Ignorowanie sporego kawałka elektroniki z lat 70' i lat 80' przy siłowaniu się na znawcę tak szeroko rozumianego gatunku muzycznego to objaw ignorancji.


Elektroniki lat 70 nie ignoruje się. Raczej zwraca się uwagę na inne zjawiska: Kraftwerk, współpracę Eno z Clusterem i Harmonią, produkcje Can czy nawet Morodera.

JMJ jest oczywiście bardzo znany, ale nie wpływowy. Nawet kiedy pisze się o początkach samplingu w muzyce popularnej zwraca się uwagę na Eno, a nie Zoolook.

Oczywiście - cytując Cię - nie oznacza to zaraz, że w swojej karierze nie wydał kawałka dobrego grania.

Pozdrawiam,
Krzysiek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 868
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113918 autor: PM7 » 08 gru 2016, 20:35

jman pisze:
Wielu wykonawców korzysta z wcześniejszych swoich prac które z takich czy inny powodów nie znalazły się na innych wydawnictwach.


Zgoda. Bardzo wysoko ceniona tegoroczna płyta Radiohead składa się w większości z kawałków znanych już wcześniej. Jeden z nich powstał bodaj 16 lat temu.

Na "Rendez-Vous" JMJ korzystał z kompozycji powstałej jeszcze przed Oxygene oraz z sesji Zoolook / Supermarkets.
[/quote]

Jeżeli pomysł jest dobry, to nie widzę powodu żeby skorzystanie z niego uważać za coś złego.

jman pisze:Nie za lepszy, tylko za bardziej wpływowy. Za istotniejszy. Wpływ Kraftwerk słychać w wielu nurtach elektroniki lat '90 i współczesnej.


Odbieram to jako dorabianie ideologii do własnej indolencji, ze strony tych twórców. Inspirowana była może część (przypuszczam że nie więcej niż 30%).
Cała reszta to zapewne wynik ograniczeń sprzętowych tamtej dekady (Jak powiedział JMJ, "Digital synthesizers were not advanced enough, and analogue synthesizers were not existant anymore), i tego że ktoś chciał był muzykiem choć nie miał po temu podstaw poza tupetem i jakimiś pieniędzmi, a po dekadach serwowania coraz gorszej muzyki, młoda publika o nieukształtowanym guście była podatna na byle co. Oczywiście jest też możliwość że ktoś się inspirował i jednocześnie był ograniczony. To się nie wyklucza.

jman pisze:Tymczasem wpływ Oxygene jest niezauważalny.

Oczywiście że nie. Byle młot nie będzie w stanie zrobić z tymi barwami nic sensownego (a w latach 90. nie mógł nawet ich przyzwocie odtworzyć bez zdobycia analogowego sprzętu).


jman pisze:I wierz mi, nie świadczy to o żadnej "barbaryzacji" kogokolwiek.


Nie jestem człowiekiem wiary, muszę dostać dowód albo sensowny argument który jest na czymś oparty.

jman pisze:Skończyło się tym, że odhumanizowane koncerty Kraftwerk uznawane są dziś za artystycznie interesujące, a bombastyczne koncerty JMJ ze świecącymi klawiszami uznawane są za jeden z synonimów żenady lat '80.


Teraz wszystko jest artystycznie interesujące, jak jest nudne, niezrozumiałe albo jest żelazkiem w sedesie na wystawie, ale za to od renomowanego artysty. Nie rozumiem, dlaczego udawanie robota należy uważać za mniej kiczowate, od kolorowej bajki w stylu lat 80. To co robił Kraftwerk, było dobrym przedstawieniem w latach 70. zwłaszcza na tle ówczesnej sceny muzycznej. Dzisiaj mając do wyboru pójście na pokaz fajerwerków, a pójście na czterech facetów stojących przy stolikach, wybrałbym to pierwsze.

Życzyłbym sobie gorąco, żeby ci wszyscy recenzenci, sami przepracowali co najmniej kilkaset godzin (a lepiej kilka tysięcy), przy dziedzinach które opisują, bo te opisy które się czyta, wydają się być oparte na jakichś mglistych i oderwanych od rzeczywistości wyobrażeniach.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


vous_24
Nowicjusz
Posty: 15
Rejestracja: 03 gru 2016, 15:08
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113919 autor: vous_24 » 09 gru 2016, 6:46

jman pisze:Skończyło się tym, że odhumanizowane koncerty Kraftwerk uznawane są dziś za artystycznie interesujące, a bombastyczne koncerty JMJ ze świecącymi klawiszami uznawane są za jeden z synonimów żenady lat '80.


Co Ty bredzisz ,koncerty jarre z lat 80 są klasą sama w sobie nawet jak na dzisiejsze czasy robią ogromne wrażenie oprawą audio wideo .pewnie twoim zdaniem lepiej oglądać teraz w tv ten syf typu idol itp......

jedenym z synonimów żenady lat '80.to było
Koto .laser dance itp......ale nie jarre

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

jman
Beton
Posty: 979
Rejestracja: 26 wrz 2005, 18:19
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113920 autor: jman » 09 gru 2016, 8:21

Nie jestem człowiekiem wiary, muszę dostać dowód albo sensowny argument który jest na czymś oparty.


A czy ja otrzymałem sensowny argument potwierdzający tezę o barbaryzacji? Jedyne, co od Ciebie otrzymuję to nieustanne opieranie się na tezie "kiedyś było lepiej", która niestety pozbawia Cię wiarygodności - każe w końcu dojść do wniosku, że się po prostu starzejesz.

Jeśli swoją wiedzę o muzyce opierasz na tym, co w telewizji i komercyjnym radio - to pełna zgoda. Ja każdy dzień staram się zaczynać od muzycznej prasówki - Pitchfork, Resident Advisor, Nowamuzyka. Do pracy słucham radia NTS. Właśnie wyszła reedycja płyt GAS - czy to dowód na barbaryzację?

A nie, przepraszam, jest jeden argument za barbaryzacją: "Dzisiaj mając do wyboru pójście na pokaz fajerwerków, a pójście na czterech facetów stojących przy stolikach, wybrałbym to pierwsze."

Byle młot nie będzie w stanie zrobić z tymi barwami nic sensownego (a w latach 90. nie mógł nawet ich przyzwocie odtworzyć bez zdobycia analogowego sprzętu).


No i znów nie wiem czy Ty nie masz wiedzy o tym, co było w latach 90 czy po prostu to wszystko przekreślasz jak leci?

Scena Detroit i nurt acid oparte były na analogach - i do dziś jest to jedno z najciekawszych zjawisk w elektronice ostatniej dekady XX wieku. Problem w tym, że oni nie chcieli "robić czegoś sensownego" z barwami JMJ, tylko tworzyć własne.

Wszędzie indziej toczyła się intensywna eksploracja nowych brzmień, z którymi JMJ nie umiał sobie poradzić: w Niemczech Basic Channel, Scape, Mille Plateaux (to są wytwórnie, nie artyści), na wyspach rave, trip hop i IDM (to z kolei gatunki), we Francji tzw. French Touch (Daft Punk, Air), w Skandynawii ambient (scena norweska i islandzka).

Twój problem polega na tym, że elektronika poszła w kierunku minimalizmu. Dla Ciebie - wymagającego tradycyjnych struktur i warsztatu - jest to dowód na "barbaryzację" i "młotów". Dla mnie - odwrotnie.

Pozdrawiam,
Krzysiek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Skydancer
Niedoświadczony
Posty: 39
Rejestracja: 07 kwie 2007, 11:08
Lokalizacja: Polska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113922 autor: Skydancer » 09 gru 2016, 12:34

A ja uważam, że kwestia leży w tym jak kto postrzega muzykę i co sobie w niej ceni najbardziej. Jeden bedzie za wzor stawial muzyke epoki romantyzmu. Inny dodekafonie. Jeszcze inny co innego. I stad biora sie roznice. Dla mnie np. ta plyta jest beznadziejna z kilku powodow. Wezcie sobie obojetnie jaki koncert skrzypcowy Vivaldiego. I uslyszycie tam wiecej harmonii i melodii niz na calym Oxy 3. Wiec w ujeciu klasycznie rozumianej muzyki ten album to nieslychane dno. Co prawda JMJ tworzyl i zaslynal wlasnie od czego? Od muzyki o prostej zrozumianej tresci w nowoczesnej wowczas kosmicznej formie. Rdzeniem jego muzyki byla jednak tresc czyli melodyka. Z tego zaslynal. No i harmonia tez stala na fajnym poziomie jesli by ja rownac z dzisiejsza muzyka rozrywkowa popy i inne disco pola. Dlatego jesli on teraz rezygnuje z tego wszystkiego idac w kierunku minimalistycznym to jest to po prostu nie do zrozumienia i jest to dla mnie obraza dla pierwszego oxy nazywac tak tę nowa plyte. Mogl sobie to nazwac geometry of love 2 i by nie bylo problemu.
Paul M
Mój profil z moimi kompozycjami - https://soundcloud.com/user-111038119

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 868
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113923 autor: PM7 » 09 gru 2016, 12:36

Z racji nieustalonej awarii sieci, odpowiedź bardzo krótka: Duża część sceny Detroit, oraz cały gatunek rave, hip-hop, a nawet część nurtu IDM jest właśnie przykładem tego o czym mówiłem.
Niezależnie od motywacji, twory minimalistyczne są zawsze łatwiejsze do zrobienia niż skomplikowane- to się tyczy także muzyki. To jedna przesłanka.
Drugą jest to, że instrumenty elektroniczne, ich oprzyrządowanie, oraz komputery, dały możliwość muzykowania bez nabycia umiejętności od nauczyciela, w stopniu znacznie większym niż pozwalały na to instrumenty tradycyjne. W efekcie mogło nastąpić niemal całkowite zerwanie z muzyczną tradycją i wiedzą zdobywaną w tej materii przez ludzkość, śmiało można powiedzieć że przez tysiące lat.
Trzecią przesłanką jest to, jaka ta muzyka jest: dominującą rolę odgrywa nachalny podkład perkusyjny, na ogół albo wywodzący się brzmieniem z TR-707 albo brzmiący jak obcięty przester, całość jest bardzo repetytywna, barwy śmiało idą od kwasu do kiczu, harmonia jest upośledzona w wyborze środków, względnie wybrana na chybił-trafił, brak jest też wyraźnych tematów- ale to pomińmy.

Muzyka pozwala oddać emocję, a także opisywać świat. Co i jak opisuje techno, rave czy trip-hop? Jak opisuje, to z uprzejmości pominę, a jeżeli chodzi o to co opisuje- to mam poważny problem żeby żeby jakąś treść w tym znaleźć, niemniej pierwsze co przychodzi mi na myśl to dewastacja i trucizna.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PM7
Beton
Posty: 868
Rejestracja: 15 wrz 2012, 22:28
Lokalizacja: z nienacka
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #113924 autor: PM7 » 09 gru 2016, 12:41

Skydancer pisze:Co prawda JMJ tworzyl i zaslynal wlasnie od czego? Od muzyki o prostej zrozumianej tresci w nowoczesnej wowczas kosmicznej formie. Rdzeniem jego muzyki byla jednak tresc czyli melodyka. Z tego zaslynal. No i harmonia tez stala na fajnym poziomie jesli by ja rownac z dzisiejsza muzyka rozrywkowa popy i inne disco pola. Dlatego jesli on teraz rezygnuje z tego wszystkiego idac w kierunku minimalistycznym to jest to po prostu nie do zrozumienia i jest to dla mnie obraza dla pierwszego oxy nazywac tak tę nowa plyte.


Owszem. Pierwszy Oxygene, nie byłby w połowie tak dobry, gdyby nie zaskakujące modulacje (w sensie harmonicznym), a w Oxygene 3 tego środka nie ma w ogóle! W pod tym względem JMJ upodobnił się do swoich amatorskich naśladowców oraz "wannabe artists" z najpodlejszych dzielnic, przeważnie USA.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Jean Michel Jarre”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia