VangelisAlexander

Moderatorzy: monsoon, fantomasz, spawngamer


Zaxx
Doświadczony
Posty: 76
Rejestracja: 28 sie 2005, 20:01
Lokalizacja: Danzig/Lądek Zdrój
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11892 autor: Zaxx » 26 wrz 2005, 19:44

Ostatni post z poprzedniej strony:

Hmmm.,.,.,.,.,.,.
mamy do czynienia z bojownikiem

Może nie wywołujmy kolejnej burzy-ja rozumiem, ze nie podobaja mu sie pewne albumy-nie rozumiem tylko dlaczego nazywa to od razu ordynarnym chłamem.Uważam więc, że po prostu sie zapędził.Mi osobiscie "fenomenalny błysk" Voices bardzo się podoba ale Oceanic juz nie czuję.Cenię utwór Syreni Śpiew ale album mi nie wchodzi. Ale mimo to nie nazywam go kiczem itp.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST

Autor tematu
toslink
Zaawansowany
Posty: 114
Rejestracja: 18 sty 2005, 13:55
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11924 autor: toslink » 27 wrz 2005, 13:05

Jednym Alek przypadł do gustu ( np mi baaardzo ), innym nie - każdy z nas inaczej odbiera muzę. Dziwi mnie tylko fakt, że niektórym słuchaczom nie przypada do gustu twórczość po 1492.....Oceanic, Voices, El-Greco, Bitter Moon ( muza, film - rewelacja ), mythodea i omawiany Alexander ---- Dziwne :shock: :? 8)
"I saw the cities of many men, and learned their manners" - Homer`s "Odyssey"

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

monsoon
Habitué
Posty: 1584
Rejestracja: 12 sty 2005, 10:21
Lokalizacja: z Gdańska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #11962 autor: monsoon » 27 wrz 2005, 17:50

no i ucichło - czyli Giovanni wpadł, rzucił paroma błyskawicami, zniknął z sykiem jak meteor w oceanie... w oceanic?? :wink:

wiedziałem

cheers
A new life awaits you in the off-world colonies!
A chance to begin again in the golden land of opportunity and adventure.


Vangelis - strona bardzo nieoficjalna...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Zaxx
Doświadczony
Posty: 76
Rejestracja: 28 sie 2005, 20:01
Lokalizacja: Danzig/Lądek Zdrój
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11976 autor: Zaxx » 27 wrz 2005, 18:37

Uciszyły go zapewne Sireny..albo zaszył się w hiszpańskim porcie z flaszeczką rumu i kontempluje. :wink:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

maius
Twardziel
Posty: 665
Rejestracja: 01 sty 2009, 15:52
Lokalizacja: Czarnylas
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #73548 autor: maius » 12 sty 2009, 20:23

Właśnie oglądnąłem sobie Alexandra i jedyne co mogę powiedzieć o tym filmie to to, że był dobry. Znacznie lepszym filmem, jeżeli można porównać, jest film o innym Wielkim Wojowniku Attyla - jest opowiedziany znacznie lepiej, sceny bitew lepiej ukazane...

Natomiast co do muzyki to wiadomo Vangelis.
Nie ma chyba takiego artysty który by stworzył tyle patetycznych utworów jak on (m. in. ...dużo by wymieniać... napisze tylko Conquest of Paradise), które poruszają z miejsca i zapadają na długo w pamięć. Dlatego też utwór Titans jest dla mnie najlepszym dziełem z tej płyty - przez ostanie dwa tygodnie puszczałem sobie go gdy chciałem się wprowadzić w wojowniczy nastrój :twisted: :lol:
Na wyróżnienie zasługują również
bardzo spokojny rozluźniający:
One Morning At Pella
Eastern Path
Gardens Of Delight
Tender Memories
Roxane's Dance - fajny bliskowchodni rytm
no i specjalne wyróżnienie dla Roxane's Veil urzekający - no ale ile to urzekających kompozycji to on już stworzył .............................................................. i jeszcze za mało kropek :grin:
Pax Vobiscum

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


anonim007
Konto zawieszone
Posty: 168
Rejestracja: 02 sie 2007, 17:08
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #73589 autor: anonim007 » 13 sty 2009, 19:00

Vangelis powiedzial w jednym z wywiadow ze prawdziwy proces tworczy zaczyna sie w momencie kiedy wylacza sie myslenie. Tak powstaje najlepsza muzyka, wiec ne rozumiem o co chodzi z tym utyskiwaniem na improwizacje.

Mythodea pusta improwizacja? To dla mnie jest genialne dzielo na rowni z wczesnymi dokonaniami V. Te dwa glosy operowe, jakby wijace sie wokol siebie, szczegolnie w Movement V, to po prostu mistrzostwo tak samo jak mglawicowo-portamentowe tlo do tytulowego utworu w Albedo 0.39. Niesamowite emocje zawsze towarzysza mi sluchaniu Mythodei.

Stawianie granicy na 1942, czy gdziekolwiek indziej jest pusta gadanina. Voices sa fantastyczne, najbardziej podoba mi sie Come to Me i Messages, Oceanic to dalszy ciag innowacji w tworczosci Vangelisa a co z El-Greco?. Po tym albumie zaczal na dluzej grac symfonicznie ale nie mozna zapominac o nowym Blade Runnerze.

Vangelis juz nie jest tworca muzyki elektronicznej - on ten gatunek rozwinal i pociagnal za soba w takim kierunku ze jego muzyka od dawna wykracza poza ten gatunek. Teraz mozna sie spodziewac po nim wszystkiego - Vangelis zawsze eksperymentowal z glosem. Moze bedzie to opera w polaczeniu z syntezatorami i perkusja chromatyczna.

Alexander jest pieknym albumem, chociaz osobiscie uwazam motywy bliskowschodnie i etniczne zaspiewki z tego rejonu za zbyt wyeksploatowane w muzyce filmowej o tej tematyce aby album Vangelisa mogl sie wyrozniac i zdobyc miano dziela egzotycznego jak np. Soil Festivities.

Co do filmu, jestem przeciwny ukazywaniu wojny w filmach w sposob naturalistyczny. Nie rusza mnie widok krwi na ekranie ale ogranicza to dla mnie przyjemnosc z filmu. Doskonale potrafie sobie wyobrazic skutek ciecia miecza i ogolnie czym jest wojna ale wiedzac ze to bedzie pokazane we wszystkich szczegolach i doslownosci nie moge np. na taki film zabrac zony, ktora nie znosi takich widokow. Mam nadzieje, ze niedlugo przemysl filmowy przestanie sie zachlystywac mozliwosciami wspolczesnej technologii i zauwazy ze pokazanie czegos w sposob metaforyczny i niedopowiedzenia maja o wiele wieksza sile oddzialywania na widza.
Ostatnio zmieniony 13 sty 2009, 19:05 przez anonim007, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #73600 autor: fantomasz » 13 sty 2009, 20:40

martinp268 pisze:Co do filmu, jestem przeciwny ukazywaniu wojny w filmach w sposob naturalistyczny. Nie rusza mnie widok krwi ale ogranicza to dla mnie przyjemnosc z filmu. Doskonale potrafie sobie wyobrazic skutek ciecia miecza i ogolnie czym jest wojna ale wiedzac ze to bedzie pokazane we wszystkich szczegolach i doslownosci nie moge np. na taki film zabrac zony, ktora nie znosi takich widokow. Mam nadzieje, ze niedlugo przemysl filmowy przestanie sie zachlystywac mozliwosciami wspolczesnej technologi i zauwazy ze pokazanie czegos w sposob metaforyczny i niedopowiedzenia maja o wiele wieksza sile oddzialywania na widza.

Uważam inaczej - jeśli film historyczny ma być choć w części wierny rzeczywistości dziejowej, także zatem batalistycznej, szczegóły winny być zachowane przynajmniej w stopniu, w jakim jest to czynione. Mocniej raczej nie, a to ze względu na rzeczywiste okrucieństwo. To bowiem, co pokazują nawet najkrwawsze filmy historyczne, jest tylko namiastką prawdziwego okrucieństwa.
Film na motywach życiorysu Aleksandra Macedońskiego nie może nie być krwawy i okrutny. Chyba, że ubierzemy Macedończyka w garnitur i posadzimy wewnątrz współczesnego budynku, każąc mu zmagać się z ubranym w koszulę w kwiatki Dariuszem. Niechaj toczą bój na argumenty. Ale nie nazywajmy tego filmem historycznym.
Kraftolog f.
--
Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

maius
Twardziel
Posty: 665
Rejestracja: 01 sty 2009, 15:52
Lokalizacja: Czarnylas
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #73605 autor: maius » 13 sty 2009, 21:59

martinp268 pisze:Vangelis powiedzial w jednym z wywiadow ze prawdziwy proces tworczy zaczyna sie w momencie kiedy wylacza sie myslenie. Tak powstaje najlepsza muzyka, wiec ne rozumiem o co chodzi z tym utyskiwaniem na improwizacje.

Mythodea pusta improwizacja? To dla mnie jest genialne dzielo na rowni z wczesnymi dokonaniami V. Te dwa glosy operowe, jakby wijace sie wokol siebie, szczegolnie w Movement V, to po prostu mistrzostwo tak samo jak mglawicowo-portamentowe tlo do tytulowego utworu w Albedo 0.39. Niesamowite emocje zawsze towarzysza mi sluchaniu Mythodei.

Stawianie granicy na 1942, czy gdziekolwiek indziej jest pusta gadanina. Voices sa fantastyczne, najbardziej podoba mi sie Come to Me i Messages, Oceanic to dalszy ciag innowacji w tworczosci Vangelisa a co z El-Greco?. Po tym albumie zaczal na dluzej grac symfonicznie ale nie mozna zapominac o nowym Blade Runnerze.

Vangelis juz nie jest tworca muzyki elektronicznej - on ten gatunek rozwinal i pociagnal za soba w takim kierunku ze jego muzyka od dawna wykracza poza ten gatunek. Teraz mozna sie spodziewac po nim wszystkiego - Vangelis zawsze eksperymentowal z glosem. Moze bedzie to opera w polaczeniu z syntezatorami i perkusja chromatyczna.


to chyba tyczy gościa sprzed 4 lat a nie mnie :???:

martinp268 pisze:Alexander jest pieknym albumem, chociaz osobiscie uwazam motywy bliskowschodnie i etniczne zaspiewki z tego rejonu za zbyt wyeksploatowane w muzyce filmowej o tej tematyce aby album Vangelisa mogl sie wyrozniac i zdobyc miano dziela egzotycznego jak np. Soil Festivities.


To tak tylko on już tyle właśnie pięknych dzieł popełnił, że nie musi się wyróżniać przynajmniej całym albumem(to już jest stary wyga choć liczę na to że zaskoczy jeszcze), a te dzieła które wymieniłem (zwł. te 2) to się wyróżniają i to bardzo wg. mnie

martinp268 pisze:Co do filmu, jestem przeciwny ukazywaniu wojny w filmach w sposob naturalistyczny. Nie rusza mnie widok krwi na ekranie ale ogranicza to dla mnie przyjemnosc z filmu. Doskonale potrafie sobie wyobrazic skutek ciecia miecza i ogolnie czym jest wojna ale wiedzac ze to bedzie pokazane we wszystkich szczegolach i doslownosci nie moge np. na taki film zabrac zony, ktora nie znosi takich widokow. Mam nadzieje, ze niedlugo przemysl filmowy przestanie sie zachlystywac mozliwosciami wspolczesnej technologii i zauwazy ze pokazanie czegos w sposob metaforyczny i niedopowiedzenia maja o wiele wieksza sile oddzialywania na widza.


W sposób naturalistyczny czy bardziej śmieszno-naturalistyczny to ukazują filmy typu gore czy jakoś tak, w filmach pół-historycznych albo na motywach historii (ani Alexander ni Attyla nie są sensu stricte historycznymi filmami-wiadomo dla podkolorowania fabuły zmienia się dużo) nie jest dużo przemocy przynajmniej takiej odrażającej szczegółowej jak piszesz -wiadomo jak wojna to wojna szabelki muszą być zbroczone krwią, ażeby ukazać okrótności każdej wojny
Pax Vobiscum

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


anonim007
Konto zawieszone
Posty: 168
Rejestracja: 02 sie 2007, 17:08
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #73609 autor: anonim007 » 13 sty 2009, 22:20

Uważam inaczej - jeśli film historyczny ma być choć w części wierny rzeczywistości dziejowej, także zatem batalistycznej, szczegóły winny być zachowane przynajmniej w stopniu, w jakim jest to czynione.


Tak, szczegolow nie moze zabraknac, takich jak dopracowane kostiumy, bron, taktyka, teren czy techniki walki. Jednak eksponowanie scen gore w zwolnionym tempie nie jest konieczne do oddania realiow walki, bo to nietrudno sobie dopowiedziec. W 2001 A Space Odyssey nie pokazuja krwi a okrucienstwa jest tam pelno. No chyba ze powiesz ze chce posadzic Macedonczyka i Dariusza przy szachach ;-)

Mae: oczywiscie ze nie o Tobie pisalem. Kto w tym watku powiedzial, ze improwizacje sa puste? Sorry, ze nie zacytowalem, myslalem ze wiadomo bylo do czego sie odnosze.
Ostatnio zmieniony 13 sty 2009, 22:25 przez anonim007, łącznie zmieniany 3 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #73612 autor: fantomasz » 13 sty 2009, 22:30

Film Kubricka nie jest trafnym przykładem. Miał inne założenia i cele.
Gore także, to jest ex definitione wynaturzenie.
Rozpatrzmy sekwencję początkową Szeregowca Ryana, okropności tutaj nie brakuje, ale kombatanci D-day oglądając ten film, stwierdzili "tak to właśnie wyglądało".
Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, średniowiecze dobrze pokazano w lekko obrzydliwym Jabberwocky Monty Pythonów.
Zgadzam się, nie należy epatować przemocą. Ale bezkrwawa bitwa na celuloidzie jest żałosna. Nie róbmy z Aleksandra, Attyli, Czyngis Chana humanistów.
Kraftolog f.

--

Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


anonim007
Konto zawieszone
Posty: 168
Rejestracja: 02 sie 2007, 17:08
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #73616 autor: anonim007 » 13 sty 2009, 23:13

Film Kubricka nie jest trafnym przykładem. Miał inne założenia i cele.
Gore także, to jest ex definitione wynaturzenie.
Rozpatrzmy sekwencję początkową Szeregowca Ryana, okropności tutaj nie brakuje, ale kombatanci D-day oglądając ten film, stwierdzili "tak to właśnie wyglądało".


Hmmm, krwawe wydarzenia sa ponadczasowe, nie trzeba filmu historycznego czy batalistycznego aby to zobaczyc, mozna obejrzec Wiadomosci. Wiadomo ze krew jest nieodlacznym elementem walk ale film jako sztuka powinien przemawiac do czlowieka jak najglebiej a nie stawiac bariery dla tych ktorzy nie przepadaja za widokiem nadmiaru krwi.

Wydaje mi sie ze Kubrick w Odysei lepiej oddal kruchosc zycia i bezsens przemocy w scenie walki o sadzawke niz Stone w Alexandrze w scenie z przypadkowego spotkania i walki o konia. Mimo krwi w nowszym filmie, nie bylo w tej scenie takiego realizmu emocji, toku wydarzen i przejmujacej grozy po calym zajsciu jak u Kubricka. Mysle, ze Kubrick w tej scenie oddal bardzo dobrze to co moze obecnie kazdego czlowieka spotkac w miescie, wlacznie z towarzyszacymi emocjami ;-) Scena walki o konia w Alexandrze jakos sprawia wrazenie zwyklego wypelniacza.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

monsoon
Habitué
Posty: 1584
Rejestracja: 12 sty 2005, 10:21
Lokalizacja: z Gdańska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #73619 autor: monsoon » 14 sty 2009, 8:06

no, ale przeciez nikt nie twierdzi, że alex to dzieło wybitne kinematografii. jak dla mnie, to jeden z gorszych filmów stone'a

a i vangelis dał ładny głos, ale ponizej mozliwości i standardów, które sam wypracował
A new life awaits you in the off-world colonies!
A chance to begin again in the golden land of opportunity and adventure.




Vangelis - strona bardzo nieoficjalna...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


rickdeckard
Doświadczony
Posty: 98
Rejestracja: 02 paź 2006, 21:19
Lokalizacja: Kielce
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #74314 autor: rickdeckard » 14 lut 2009, 21:37

Zgadzam się z Monsonem że Alexander jest jednym ze słabszych obrazów Stone'a. A dywagacje nad "naturalizmem" w kinie osobiście mnie denerwują. Chociaż sam pozwolę sobie na wyrażenie pewnej opinii. Obraz przedstawiony przez Stona jest realistyczny? Ok. A film 300 na podstawie F. Millera? Antyk opiewał w okrucieństwo. Przykładowo Eschyl (antyczny tragipisarz) brał udział w wojnach perskich, w bitwie pod Maratonem i Platejami. W ostatnich latach życia, wskutek konfliktu z władzami Aten, uszedł na Sycylię. Za co? Gość zajmował się problematyką moralną i religijną, tajemnicą losu i postępowania człowieka, walczącego z przeznaczeniem, namiętnościami i wolą bogów. Podkreślał rolę pychy i cierpienia. W swych utworach zdradzał tajemnicę misteriów i stosował zbytni realizm życiowy. Prawdę mówiąc czyta się faceta jak komiksy Millerra. Więc dlaczego nie przyjmiemy że 300 jest realistyczny? Przesadzony napewno ale realizmu w nim nie brak. Podobnie jak w Aleksandrze. Pamiętajmy że antyk był dziwnym okresem, pełnym kultury, monumentalnych budowli wznoszonych przez pokolenia bezlitośnie zażynanych niewolników. Czytając utwory pochodzące z Rzymu czy z Grecji patrzymy na nie przez pryzmat 2000-3000 tysięcy lat. Nie jest rzeczą łatwą zrozumieć mentalność tamtego człowieka. Człowiek Antyczny,ten ponadczasowy, nie różni się od człowieka XX w. Większość „wartości ponadczasowych” uważam za utopię. Np. Biblia, powoli ale stopniowo, zatraca swój wyjątkowy charakter. Jest to spowodowane powiększającą się wiedzą o otaczającym nas świecie, oraz faktem że wolimy czuć twardy grunt pod nogami. Ucieczka w mistycyzm jest różnie interpretowana: człowiek jako tchórz, lub wybitny myśliciel. Jedna rzecz jest zastanawiająca: mimo wielu lat my wcale się tak od siebie nie różnimy, jakby mogło wynikać z powyższych faktów. Po prostu Homo Sapiens jest prawie niezniszczalne, zmieniają się religie, władcy i zwyczaje, człowieka jeszcze nikt nie unicestwił, chociaż wielu próbowało to czynić.
Wracając do Alexandra. Muzyka jest urywana. Widać ingerencję Stona. A właściwie jego schematowość. Dawał V. kawałki obrazów i do nich mistrz miał komponować. Przez to słychać poszczególne kompozycje ale brak całości. I to irytuje gdyż wszystkie płyty V. cechuje pewma kompozycja całościowa. Kiedyś widziałem na e-bay bootleg z Alex. Były tam utwory trwające nawet ok 20 min. Może ten soundtrac własnie jest tym ktróry powstał gdy V. znał już cały obraz Stone'a? Czy ktoś z Was może powiedzieć więcej nt, owego bootlega?

[ Dodano: 2009-02-15, 14:29 ]
Poszperałem trochę ws. bootleg'a i znalazłem taką informację.

Płytę wydał: Storm Records w ilości limitowanej 300 szt.
DISC ONE
Movement 1 (15:21)
Movement 2 (11:26)
Movement 3 (25:01)
Movement 4 (17:32)
Movement 5 (8:35)
DISC TWO
Movement 6 (23:20)
Movement 7 (22:10)
Movement 8 (20:30)
Movement 9 - Bonus Track (11:53)

Odpowiedziałem sobie na własne pytanie ale zawsze proszę o więcej info....
rickdeckard

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Antalix
Stary wyga
Posty: 372
Rejestracja: 02 maja 2005, 20:49
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #74755 autor: Antalix » 05 mar 2009, 23:07

Dla mnie Stone to przede wszystkim "Natural Born Killers" (dla mnie cudo :hi: choć w sumie całą historię napisał ten wariat Tarantino :razz: ) i jego trylogia o wietnamie. Reszta jak dla mnie jest mocno przeciętna. Może jeszcze parę starszych filmów z lat 80'tych jest dobrych, ale nie za dużo.

Mam w sumie jeszcze w życiu takie marzenie aby usłyszeć muzykę Vangelis'a w jakimś klimatycznym i pięknym filmie tak jak w latach 70/80. Niestety o takie filmy już ciężko. Jedyny film na który czekam to tylko "Avatar" Cameron'a.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Vangelis”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia