VangelisAlexander

Moderatorzy: monsoon, fantomasz, spawngamer


tim
Zaawansowany
Posty: 131
Rejestracja: 21 lut 2005, 17:10
Lokalizacja: Rybnik (okolice)
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #6630 autor: tim » 21 lut 2005, 18:10

Ostatni post z poprzedniej strony:

Witam
Plusem wszystkich wartościowych filmów jest to , że z biegiem lat - procentują ( Rozkwitają niekąńczącą się spiralą czasu..) żyją własnym życiem.
Myślę że tym V się kierował przy pisaniu muzyki do Alexandra.
Sam film jest dobry.
i po prostu.
Bliżej dokumentu niż (konkurencyjnie porównywalna przez niektórych) Troja.
Troja - Jest filmem bardziej komercyjnym. (Kasa)...
Ale to wyłącznie moje zdanie i niechciałbym TU kogoś urazić do obu tytułów.

Pozdrawiam.

tim.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Magnes
Ekspert
Posty: 157
Rejestracja: 12 gru 2004, 22:17
Lokalizacja: wiocha na Śl.
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #6636 autor: Magnes » 22 lut 2005, 11:01

Troja jest mistrzowska pod tym względem, że jest jeszcze gorsza od Alexandra :lol:. Ale ja muzę z 1492 uwielbiam, a filmu nie zdołałem obejrzeć do końca...
Tomasz 'Magnes' Kucza
http://wieza.org - o grach fabularnych, serialach

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
toslink
Zaawansowany
Posty: 114
Rejestracja: 18 sty 2005, 13:55
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #6643 autor: toslink » 22 lut 2005, 13:49

1492 - jako film, uważam , że jest rewelacyjny :P W końcu reżyserem jest Ridley Scott ( Blade Runner, Obcy I, Gladiator - szkoda, że V. nie napisał muzy do tego filmu ) Muzyka w 1492 jest idealnie wkomponowana w obraz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

pw
Beton
Posty: 929
Rejestracja: 15 gru 2004, 19:30
Lokalizacja: Lubelskie, wieś
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Jarre, Namlook, Schulze, Jenssen
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #6927 autor: pw » 03 maja 2005, 19:34

Witam

Chyba jeszcze nie wypowiadałem się na forum poświęconym Vangelisowi, bo i z jego muzyką mam nie za często do czynienia. Nie będąc fanatykiem jego muzyki chciałem jednak napisać o swoich wynurzeniach po przesłuchaniu muzyki z CD Alexander ost.

Filmu nie oglądałem, ale wg mnie, słuchając muzyki w pewnych momentach łatwo się domyślić, że ma się do czynienia z muzyką filmową, bo pewne efekty są już nieźle utarte. Nie jestem zapalonym kinomanem i nie lubię w filmach przyciężkawej symfonii ani popu, więc nie wiele zostaje. Muzyka Vangelisa jest właśnie tą przyciężkawą symfonią: zdecydowanie do słuchania z Hi-Fi, nie do filmu. Jednak zdaję sobie sprawę, że w przeważającej liczbie filmów jest wykorzystywana muzyka symfoniczna i widzowie pewnie to akceptują i im się to podoba, a ja jestem w skrajnej mniejszości.

Na temat samej muzyki, to moja kopia (niestety nie oryginał) jest cicho nagrana i da się usłyszeć kilka artefaktów, ale być może na oryginale ich nie ma.

Płyta zdecydowanie silnie akustyczna, sporo symfonii. Miejscami brzmi bardzo atrakcyjnie, znaczy ładnie słychać z kolumienek i można nieraz posłuchać, byle nie za często, bo znudzi. W końcu jestem fanatykiem brzmień syntetycznych.

Płyta mało odkrywcza, właściwie nie odkrywająca czego kolwiek. To wszystko już było. (Czy przypadkiem w którymś miejscu nie jest bardzo podobnie to Mythodei?). Na pewno zagrane na wysokim poziomie i można od czasu do czasu posłuchać, ale dla mnie to wygląda tak, jakby filmowcy zapłacili i dostali to czego się spodziewali. Roboty nie skopał, ale po prostu odrobił pracę domową i koniec. Rewelacji brak.

Najlepszy moment tej płyty, to wg mnie ścieżka zdaje się dziesiąta (to co zaczyna się pohukiwaniem ptaka i charakterystycznym sopranowym podzwaniem). Może gdyby podążył Vangelis tym tropem, to bardziej trafiłby do mnie.

W skrócie: poprawnie, akustycznie, nic odkrywczego.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

monsoon
Habitué
Posty: 1584
Rejestracja: 12 sty 2005, 10:21
Lokalizacja: z Gdańska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #6972 autor: monsoon » 06 maja 2005, 10:32

pw pisze:...Roboty nie skopał, ale po prostu odrobił pracę domową i koniec. Rewelacji brak...


ech.... brak rewelacji... ale nie skopał... chociaż cięzkawo... symfonicznie...no i na kilometr śmierdzi filmem...

ja nie twierdzę, że A to szczyt twórczości V, niemniej... ciut mało konstruktywna jest twoja recenzja, pw
A new life awaits you in the off-world colonies!
A chance to begin again in the golden land of opportunity and adventure.


Vangelis - strona bardzo nieoficjalna...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

pw
Beton
Posty: 929
Rejestracja: 15 gru 2004, 19:30
Lokalizacja: Lubelskie, wieś
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Jarre, Namlook, Schulze, Jenssen
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #6989 autor: pw » 06 maja 2005, 19:37

monsoon pisze:ciut mało konstruktywna jest twoja recenzja, pw


... nie rozumiem szczerze mówiąc co chcesz przez to powiedzieć ... :oops:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

monsoon
Habitué
Posty: 1584
Rejestracja: 12 sty 2005, 10:21
Lokalizacja: z Gdańska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #7032 autor: monsoon » 11 maja 2005, 13:40

posłużę się kilkoma cytatami z twojej recenzji, a ty mi powiesz co miałeś na myśli, oki?

1. bo i z jego muzyką mam nie za często do czynienia - to skąd wiesz czy jest lepiej czy gorzej niż gdzie indziej?

2. Filmu nie oglądałem - to skąd wiesz, czy V. wywiązał się z zadania?

3. ma się do czynienia z muzyką filmową, bo pewne efekty są już nieźle utarte - a te efekty to....? wykorzystanie instrumentów muzycznych? pewna spójnośc dzieła? okreslona zmienna dynamika całości?

4. w przeważającej liczbie filmów jest wykorzystywana muzyka symfoniczna - to zarzut, pochwała czy suchy fakt? w każdym razie klisza.

5. Miejscami brzmi bardzo atrakcyjnie, znaczy ładnie słychać z kolumienek i można nieraz posłuchać, byle nie za często, bo znudzi - no tu mi ręce opadły. niezwykle błyskotliwa ocena muzyki.

6. Płyta mało odkrywcza, właściwie nie odkrywająca czego kolwiek - kolejna perełka. odkrywcza muzyka to była na filmie o odkryciu ameryki, 12 lat temu 8)

7. to wygląda tak, jakby filmowcy zapłacili i dostali to czego się spodziewali - ale skucha, powinien był im był nagrać odgłos konia paszczą i mlaskanie z jedzenia spaghetti, to by sie nie spodziewali

8. Może gdyby podążył Vangelis tym tropem, to bardziej trafiłby do mnie - poinformujemy więc go listownie, żeby lepiej trafiał.


i żeby nie było nieporozumień - ja się czepiam treści recenzji, a nie jej wymowy. sam nie uważam Aleksandra za opus magnum V. niemniej, jest to solidna, oryginalna i dobra muzyka, szkoda, że tak porżnięta na płycie
A new life awaits you in the off-world colonies!
A chance to begin again in the golden land of opportunity and adventure.




Vangelis - strona bardzo nieoficjalna...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

pw
Beton
Posty: 929
Rejestracja: 15 gru 2004, 19:30
Lokalizacja: Lubelskie, wieś
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Jarre, Namlook, Schulze, Jenssen
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #7041 autor: pw » 12 maja 2005, 19:39

Monsoon, jesteś jedynym który nie czai tego co napisałem?

monsoon pisze:1. bo i z jego muzyką mam nie za często do czynienia - to skąd wiesz czy jest lepiej czy gorzej niż gdzie indziej?

bo nie za często nie oznacza słów "nigdy", "prawie nigdy" itp.

2. Filmu nie oglądałem - to skąd wiesz, czy V. wywiązał się z zadania?

bo doskonale wiem jaką muzykę głównie nagrywa się teraz do filmów. Goście pewnie słyszeli ostatnie dokonania Vangelisa i pewnie wiedzieli co się mogą spodziewać, więc wybrali jego i on to im zrobił - zakładam, iż z dużym prawdopodobieństwem tak było. Poza tym przemysł filmowy jest bardzo skostniały i nie odważyliby się do filmów quasihistorycznych walnąć ambientalnej elektroniki, a wg mnie to byłby strzał w 10.

3. ma się do czynienia z muzyką filmową, bo pewne efekty są już nieźle utarte - a te efekty to....? wykorzystanie instrumentów muzycznych? pewna spójnośc dzieła? okreslona zmienna dynamika całości?

wykorzystanie nawet nie tylko instrumentów, ale nawet brzmień złożonych z wielu instrumentów, ogólny wygląd kompozycji. W sumie wszystko...

4. w przeważającej liczbie filmów jest wykorzystywana muzyka symfoniczna - to zarzut, pochwała czy suchy fakt? w każdym razie klisza.
Gdybyś przeczytał dokładnie co napisałem, to byś wiedział, że dla mnie to jest zarzut. Fakt też, ale nie suchy.

5. Miejscami brzmi bardzo atrakcyjnie, znaczy ładnie słychać z kolumienek i można nieraz posłuchać, byle nie za często, bo znudzi - no tu mi ręce opadły. niezwykle błyskotliwa ocena muzyki.

dzięki, można porównać z tanią błyskotką, która może jest fajna, ale nie za głęboka i szybko się znudzi.

6. Płyta mało odkrywcza, właściwie nie odkrywająca czego kolwiek - kolejna perełka. odkrywcza muzyka to była na filmie o odkryciu ameryki, 12 lat temu 8)
no comment.

7. to wygląda tak, jakby filmowcy zapłacili i dostali to czego się spodziewali - ale skucha, powinien był im był nagrać odgłos konia paszczą i mlaskanie z jedzenia spaghetti, to by sie nie spodziewali

Po prostu nie zabłysnął - wiesz po co w szkole są oceny celujące? Vangelis dostał 3+.

8. Może gdyby podążył Vangelis tym tropem, to bardziej trafiłby do mnie - poinformujemy więc go listownie, żeby lepiej trafiał.

no comment.

i żeby nie było nieporozumień - ja się czepiam treści recenzji, a nie jej wymowy. sam nie uważam Aleksandra za opus magnum V. niemniej, jest to solidna, oryginalna i dobra muzyka, szkoda, że tak porżnięta na płycie

właśnie oryginalność, to ostatnia rzecz, której bym się na tej płycie spodziewał. Trochę Vangelisowego kolorytu do utartych motywów.
Słowa czepiam treści doskonale oddają treść Twojej wypowiedzi. Nie wiem czy dobrze, że dałem się sprowokować. Dla mnie EOT.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Versatis
Niedoświadczony
Posty: 41
Rejestracja: 21 sty 2005, 22:11
Lokalizacja: Southern Lands
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Vangelis / Andreas Vollenweider / ...
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #7052 autor: Versatis » 14 maja 2005, 17:24

monsoon pisze:a ja lubie patos (...)

patos jest OK :)


Popieram! Dlaczego ma go nie być wtedy gdy wymaga tego obraz, czy pewne emocje szukające wyrazu.

Druga sprawa to odkrywczość w muzyce. Zauważam, że gdy artysta nagrywa drugi album w pewnym 'stylu' przymyka się oko ze słowami "kontunyacja sprawdzonej stylistyki", ale jak się pojawia album trzeci to juz jest "nuda, niedokrywczość, serwowanie do bólu ogranych dźwięków". W przypadku Vangelisa i tego co on już odkrył nie ma potrzeby wymagać czegoś nowego, zresztą łatwo mówić... (wymagam sprecyzowanych życzeń w takich wypadkach) tym czasem należy się zastanowić czy artysty nie fascynuje dana stylistyka i czy czasem nie widzi on w niej najlepszej ekspresji i możliwości.

"Próba nagrania przebojowej płyty to porażka
próba bycia szczerym wobec siebie to sukces"* (V.)

*or samfink lajk dat
[ The light by which we see in this world comes out from the soul of the observer. ]

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
toslink
Zaawansowany
Posty: 114
Rejestracja: 18 sty 2005, 13:55
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #8202 autor: toslink » 22 lip 2005, 14:17

Nareszcie, pod koniec lipca zostanie oficjalnie wydana płyta DVD "Alexander". Mam nadzieję, że będzie sporo dodatków np : wywiad z V., lub prace przy muzyce do filmu, itp. Pozdrawiam

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Anna Możejko
Stary wyga
Posty: 259
Rejestracja: 29 sie 2005, 12:03
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #9799 autor: Anna Możejko » 31 sie 2005, 14:07

Nie miałam okazji ogladać filmu "Alexander", natomiast mam soundtrack i najbardziej przypadł mi do gustu utwór "Gardens Of Delight". Generalnie jest dobrze :)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
toslink
Zaawansowany
Posty: 114
Rejestracja: 18 sty 2005, 13:55
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #9886 autor: toslink » 31 sie 2005, 23:08

Hej, !!!
Czy ktoś z was ma dwupłytowe wydanie DVD Alexandra ?
Jakie są dodatki ? Jest coś więcej o realizacji muzy do filmu ? Bo nasze wydanie, bardzo mnie zawiodło, poprostu tragedia !!!!!
Pzdr

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Giovanni
Nowicjusz
Posty: 11
Rejestracja: 22 wrz 2005, 19:50
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11708 autor: Giovanni » 22 wrz 2005, 20:26

Przesłuchałem niedawno Alexandra i bardzo się wkurzyłem, bo jak się okazuje Vangelis po raz kolejny serwuje nam chłam w najbardziej ordynarnej postaci. Ta muzyka nie została skomponowana, tylko bezmyślnie zaimprowizowana, co się boleśnie odczuwa praktycznie przez cały czas. Takie cyrki to pan Vangelis może sobie robić na koncercie, a nie rejestrować na albumie, gdzie wszystko powinno być dobrze przemyślane. Poza tym odczuwa się tu to, że jest on zrobiony na zasadzie "utrzymamy wszystko w patetycznym tonie, zrobimy orkiestrację, chóry, soprany i ludzie będą się zachwycać". Tylko, że pod tą maską kryje się bezczelna prymitywność. Patetyczność Alexandra jest tak wyolbrzymiona, że aż razi. Tym bardziej, jeżeli zauważa się tą pustą improwizację - to może oddziaływać na wyobraźnię kogoś, kto z muzyką symfoniczną ma niewiele do czynienia, ale człowiek, który trochę tego gatunku się osłuchał dostrzega, że to kicz podany w pięknym opakowaniu, przerost formy nad treścią. Tym bardziej mnie to zdenerwowało, że już w Mythodei mieliśmy do czynienia z taką tanią, pustą improwizacją. Zero myślenia. Latanie palcami po fortepianie rozpisane na orkiestrę i chóry. Ścieżki melodyczne Alexandra nie są zresztą przystosowane do tego, żeby były wykonywane symfonicznie - i to stąd bierze się to wrażenie "przyciężkawej symfonii", jak to określił jeden z forumowiczów. Po prostu to w ogóle się nie nadaje do tego rodzaju aranżacji. Niestety Vangelis już od długiego czasu spada w dół. Co mnie dobija to to, że tworząc płytę za płytą (mówię również o bootlegach) zapomina, że nie liczy się ilość tylko jakość. No i jeszcze wracając do patetyczności - jest ona tutaj paradoksalnie zniszczona przez samą siebie. Jest jej tak dużo i jest ona tak wyostrzona, że staje się cukierkowa, sztuczna.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Zaxx
Doświadczony
Posty: 76
Rejestracja: 28 sie 2005, 20:01
Lokalizacja: Danzig/Lądek Zdrój
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11760 autor: Zaxx » 24 wrz 2005, 13:51

Vangelis po raz kolejny serwuje nam chłam w najbardziej ordynarnej postaci.


A podasz przykład kiedy to poprzednio wcisnął nam chłam??a może ty go z kims mylisz?

Ta muzyka nie została skomponowana, tylko bezmyślnie zaimprowizowana, co się boleśnie odczuwa praktycznie przez cały czas. Takie cyrki to pan Vangelis może sobie robić na koncercie, a nie rejestrować na albumie, gdzie wszystko powinno być dobrze przemyślane


Przeczysz sam sobie-każda improwizacja jest kompozycją.Vangelis jest w improwizowaniu jednym z lepszych.Muzyka do tego filmu była nagrywana własnie metoda "na żywo"-Vangelis grał patrząc na obraz.Rozumiem, że muza nie przypadła ci do gustu ale twoja krytyka jest nieuzasadniona.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

eMJey
Habitué
Posty: 1647
Rejestracja: 17 gru 2004, 2:42
Lokalizacja: Warszawa
Jestem muzykiem: Nie
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #11767 autor: eMJey » 24 wrz 2005, 14:51

Giovanni pisze:Tym bardziej mnie to zdenerwowało, że już w Mythodei mieliśmy do czynienia z taką tanią, pustą improwizacją. Zero myślenia. Latanie palcami po fortepianie rozpisane na orkiestrę i chóry.


Mythodea - piękne dzieło Vangelisa. Oglądałeś koncert ? Czy tylko wysłuchałeś raz albumu i stwierdziłeś, że
Giovanni pisze:to może oddziaływać na wyobraźnię kogoś, kto z muzyką symfoniczną ma niewiele do czynienia, ale człowiek, który trochę tego gatunku się osłuchał dostrzega, że to kicz podany w pięknym opakowaniu, przerost formy nad treścią.

Czy dla ciebie liczą się jakies szufladki typu "symfonia" czy klimat ? Dla mnie zdecydowanie najaważniejszy jest klimat, a nie technika.
Polecam obejrzenie tego :
http://sonyclassical.com/videos/89191/M ... id_300.asx (odtworzyć w Windows media player)
Może poczujesz ten piękny klimat ?

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Giovanni
Nowicjusz
Posty: 11
Rejestracja: 22 wrz 2005, 19:50
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11779 autor: Giovanni » 24 wrz 2005, 19:15

Mythodea - piękne dzieło Vangelisa. Oglądałeś koncert ? Czy tylko wysłuchałeś raz albumu i stwierdziłeś, że


To prawda, że piękne. Ale nie wszystko złoto co się świeci. Koncertu nie oglądałem, ale widziałem zdjęcia i wydaje mi się, że faktycznie była atmosfera. Tylko, że ja mówię konkretnie o muzyce. Dla mnie ważna jest całość - zarówno treść, jak i aranżacja. Nie wiem do końca o co chodzi z tymi szufladkami.

Przeczysz sam sobie-każda improwizacja jest kompozycją.Vangelis jest w improwizowaniu jednym z lepszych.Muzyka do tego filmu była nagrywana własnie metoda "na żywo"-Vangelis grał patrząc na obraz.Rozumiem, że muza nie przypadła ci do gustu ale twoja krytyka jest nieuzasadniona.


Jeżeli chodzi o improwizację to formalnie masz rację, ale tylko niewielka część improwizacji może dorównać starannie przygotowanym kompozycjom. Improwizacje często daje się rozpoznać po zastosowaniu pewnych czynników ucieczki, jednym z nich jest rozciąganie tła. Alexander jako muzyka improwizowana trzyma rzeczywiście wyższy poziom, jeżeli jednak porównać go z nieimprowizowanymi kompozycjami to niestety wypada blado.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Zaxx
Doświadczony
Posty: 76
Rejestracja: 28 sie 2005, 20:01
Lokalizacja: Danzig/Lądek Zdrój
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11819 autor: Zaxx » 25 wrz 2005, 11:18

Giovanni pisze:

Jeżeli chodzi o improwizację to formalnie masz rację, ale tylko niewielka część improwizacji może dorównać starannie przygotowanym kompozycjom. Improwizacje często daje się rozpoznać po zastosowaniu pewnych czynników ucieczki, jednym z nich jest rozciąganie tła.
Alexander jako muzyka improwizowana trzyma rzeczywiście wyższy poziom, jeżeli jednak porównać go z nieimprowizowanymi kompozycjami to niestety wypada blado.

Nadal nie rozumiem dlaczego "tylko niewielka część improwizacji" może dorównać starannie przygotowanym kompozycjom? Improwizacja jest podparta pewnym planem, zamysłem muzycznym ale realizuje się w trakcie grania-jest nieprzewidywalna ale w pewien sposób uporzadkowana.Ale to nie świadczy o wyższości kompozycji wcześniej napisanej i zagranej wstudio.
Pzatym stwierdziłeś że Vangelis po raz kolejny wciska nam chłam-pytam kiedy go już zdąrzył wcześniej wcisnąć??

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Giovanni
Nowicjusz
Posty: 11
Rejestracja: 22 wrz 2005, 19:50
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11838 autor: Giovanni » 25 wrz 2005, 17:33

Nadal nie rozumiem dlaczego "tylko niewielka część improwizacji" może dorównać starannie przygotowanym kompozycjom?


Bo improwizacja to trudna sztuka. Tak samo raczej trudno aby przedstawienia improwizowane dorównywały przedstawieniom planowanym. Zdarza się tak, owszem, ale to wyjątki.

Improwizacja jest podparta pewnym planem, zamysłem muzycznym ale realizuje się w trakcie grania-jest nieprzewidywalna ale w pewien sposób uporzadkowana


No właśnie. Częstokroć improwizacja to po prostu realizacja planu. Wtedy możemy mieć do czynienia z bardzo dobrze wykonanym rzemiosłem, ale nie z czymś odkrywczym.

Ale to nie świadczy o wyższości kompozycji wcześniej napisanej i zagranej wstudio.


To nie. Ale większość kompozycji zaplanowanych jest lepsza od kompozycji zaimprowizowanych. Dlaczego tak się dzieję wytłumaczyłem wyżej.

Pzatym stwierdziłeś że Vangelis po raz kolejny wciska nam chłam-pytam kiedy go już zdąrzył wcześniej wcisnąć??


Np. Rydwany Ognia, Mythodea... Po 1492 w ogóle Vangelis leci w dół.

[/quote]

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Zaxx
Doświadczony
Posty: 76
Rejestracja: 28 sie 2005, 20:01
Lokalizacja: Danzig/Lądek Zdrój
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11849 autor: Zaxx » 25 wrz 2005, 21:22

Gio
Nadal nie rozumiem dlaczego "tylko niewielka część improwizacji" może dorównać starannie przygotowanym kompozycjom?


Bo improwizacja to trudna sztuka.

No i chociażby dlatego można improwizowanie postawić na równi z utworami komponowanymi nie?
Częstokroć improwizacja to po prostu realizacja planu. Wtedy możemy mieć do czynienia z bardzo dobrze wykonanym rzemiosłem, ale nie z czymś odkrywczym.

A dlaczego nie?Improwizacja może być odkrywcza jak najbardziej.A jeśli chodzi o plan to ja powiedziałem, że jest podparta pewnym planem-artysta ma jakiś szkic tego co chce przekazać, ale realizuje to nieco na żywioł.
Rydwany Ognia, Mythodea... Po 1492 w ogóle Vangelis leci w dół.

Rydwany były chyba przed 1492?No i dziwne, że oskarowy soundtrack jest dla ciebie zbiorem głupich melodyjek czy jakos tak.Może po prostu ci sie nie podoba?
tanią, pustą improwizacją. Zero myślenia.Latanie palcami po fortepianie rozpisane na orkiestrę i chóry.

Niektórzy nazywają to twórczym uniesieniem.A niektórzy i tak.
Wiem, że Vangelis prawdopodobnie ma już najlepsze lata za sobą.Od artystów tego formatu oczekuje się genialnych i wiekopomnych dzieł w nieskończoność.Ale pewne rzeczy nagrywa sie tylko raz.Rozumiem, że czujesz się rozczarowany ostatnimi albumami V ale to na pewno nie jest puste i tanie.I chcociażby ze względu na jego dorobek nie wypada pisać o wciskaniu przez niego kolejnego chłamu itp.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

monsoon
Habitué
Posty: 1584
Rejestracja: 12 sty 2005, 10:21
Lokalizacja: z Gdańska
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #11879 autor: monsoon » 26 wrz 2005, 15:39

Zaxx, mamy do czynienia z bojownikiem, który zapewne nie jest w stanie dostrzec fenomenalnego błysku voices, syreniego oceanic czy sennego bitter moon. jego prawo nie dostrzec. jego prawo ferować niepodważalne acz błahe wyroki.

tak nawiasem mówiąc... uzyłes zwrotu "wiekopomne i genialne dzieła" - raczej nie ma artysty, który całą swoją twórczością mógł sie znaleźć w tej strefie. michał anioł i da vinci, mozart i haendel, bach i chopin tez mieli słabsze momenty.

to przecież jest bardzo naturalne i bardzo ludzkie.
A new life awaits you in the off-world colonies!
A chance to begin again in the golden land of opportunity and adventure.




Vangelis - strona bardzo nieoficjalna...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Zaxx
Doświadczony
Posty: 76
Rejestracja: 28 sie 2005, 20:01
Lokalizacja: Danzig/Lądek Zdrój
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #11892 autor: Zaxx » 26 wrz 2005, 19:44

Hmmm.,.,.,.,.,.,.
mamy do czynienia z bojownikiem

Może nie wywołujmy kolejnej burzy-ja rozumiem, ze nie podobaja mu sie pewne albumy-nie rozumiem tylko dlaczego nazywa to od razu ordynarnym chłamem.Uważam więc, że po prostu sie zapędził.Mi osobiscie "fenomenalny błysk" Voices bardzo się podoba ale Oceanic juz nie czuję.Cenię utwór Syreni Śpiew ale album mi nie wchodzi. Ale mimo to nie nazywam go kiczem itp.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Vangelis”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia