Rock ProgresywnyElektronika w muzyce.

Droga do Rocka Elektronicznego

Moderatorzy: fantomasz, yeske


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Clara Rockmore

Post #85056 autor: esflores » 29 mar 2010, 17:13

Ostatni post z poprzedniej strony:

Clara Rockmore (właśc. Clara Reisenberg, ur. 9 marca 1911 w Wilnie, zm. 10 maja 1998 w Nowym Jorku) - rosyjska thereministka.

Jest uważana za najlepszego wykonawcę muzyki na tym instrumencie od jego powstania do dnia dzisiejszego. Skrzypaczka, obdarzona słuchem absolutnym, przeniosła theremin ze sfer muzyki elektroniczno-eksperymentalnej do klasyki, nadając mu brzmienie smyczkowo-wokalne. (wiki)

A stało się to przez przypadek raczej los. Clara zachorowała na nieuleczalną chorobę kości, która uniemożliwiła jej karierę, ktoś życzliwy podsunął jej theremin. Klasyczne wykształcenie i słuch absolutny to atuty, które uczyniły młodą kobietę wirtuozem tegoż instrumentu. Theremin, bardzo trudny w obejściu, wielokrotnie modyfikowany przez konstruktora z którym Clara utrzymywała serdeczne relacje. Rockmore opanowała grę do perfekcji, jej system palcowania przy grze pasaży przeszedł już do legendy.

Obrazek

Opracowała własną metodę i szkołę gry

Clara Rockmore Method for Theremin

Wydała kilka płyt

Obrazek

Obrazek


Tu gra Wieniawskiego

http://www.youtube.com/watch?v=HSBReO4MOo4

Zaglądaj na Muzyczny Esflores - wkrótce obszerniejsze opracowanie, w tym całość wywiadu Roberta Mooga z Clarą Rockmore
Ostatnio zmieniony 29 mar 2010, 19:43 przez esflores, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

EMO
Stary wyga
Posty: 301
Rejestracja: 03 paź 2008, 14:16
Lokalizacja: Chodzież
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 49
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85067 autor: EMO » 29 mar 2010, 23:15

Witam!Pamiętacie The Twins?I ich występ w Sopocie w 80-tym,którymś roku?Nawey fajnie brzmiała ich elektronika.No i wielki ich przebój-"Tancerka baletowa"
pitek

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85093 autor: esflores » 30 mar 2010, 14:07

Oliver Messiaen
To wybitny kompozytor i organista, posługujący się własnym oryginalnym językiem muzycznym. Stosował własny system skal tzw. 7 modi. Jego utwory charakteryzują się swobodnym rytmem z nierównymi wartościami, rytmy symetryczne z wartością dodaną, duże wpływy hinduskie.

Obrazek

Messiaen tworzył kompozycje na kolejny instrument elektroniczny, któy jest mało znany do dziś.

Fale Martenota (ondes martenot) – drugi znany instrument muzyczny z grupy elektrofonów elektromechanicznych skonstruowany przez francuskiego skrzypka Maurice Martenota.
Prototyp instrumentu zbudowany był z linki dołączonej do pierścienia zakładanego na palec grającego, który ruchami ręki i ciała sterował dźwiękiem. Instrument miał wyraźne podobieństwa do thereminu skonstruowanego przez Teremena w 1921. Na bazie tego instrumentu skonstruowano właściwe fale Martenota, których premiera odbyła się w roku 1928. Instrument ten odniósł natychmiastowy sukces. Został powszechnie zaakceptowany jako instrument orkiestrowy. Powstało też wiele kompozycji specjalnie nań stworzonych. Używany jest do czasów współczesnych (początek XXI wieku).
Fale Martenota były jak większość instrumentów elektronicznych owych czasów oparte na technologii lampowego oscylatora. Podobnie jak w poprzednim instrumencie Theremena, możliwość zakłócania pracy oscylatora poprzez umieszczanie w jego polu ciała ludzkiego została wykorzystana jako element tworzenia dźwięku. Fale Martenota były instrumentem homofonicznym, lecz możliwość modelowania dźwięku poprzez ruchy ciała nadawała mu oczekiwaną przez instrumentalistów elastyczność. Fale Martenota wyposażone były w klawiaturę oraz dodatkowe urządzenia pozwalające na tworzenie efektu glissando i vibrato. We wczesnych wersjach instrumentu klawisze były niestrojne. Dopiero w 1938 zaczęto produkować model ze strojoną klawiaturą ćwierćtonową. (wiki)

Obrazek

Przykłady wideo na blogu i rewelacyjny koncert
Takashi Harada's 2002 recital for Ondes Martenot and piano at The Other Minds Music Festival 8 in San Francisco California.
W całości - Zapraszam

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85116 autor: esflores » 31 mar 2010, 17:31

Pierre Schaeffer to jedna z najbardziej interesujących postaci w muzyce współczesnej. Człowiek o wykształceniu technicznym i słuchu absolutnym a także niezwykłej wizjonerskiej inteligencji. Fascynacja techniką i pochodzenie muzyczne doprowadziło do sformułowania nowej koncepcji i ekspresji w tworzeniu muzyki. Poprzez technologie i tworzenie gotowych zamkniętych na taśmie utworów, twórca chciał całkowicie uniezależnić się od wykonawcy. Przedstawiał dzieło całkowicie skończone.

Obrazek

Jego sposób myślenia, pionierski i całkowicie oryginalny miał swe niezaprzeczalne znaczenie dla przyszłości muzyki. Schaeffer jako inżynier dźwięku miał bezpośredni dostęp do wszystkich nowości technicznych związanych z zapisem dźwięku. Nagrywał, montował – to on wymyślił pętle (loopy), które sam konstruował, manipulując - tworzył nowe struktury. To on skonstruował pierwszy mellotron. Klawisze sterujące pętlami – fonofon i morfofon.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85403 autor: esflores » 12 kwie 2010, 20:53

Hugh Le Caine to człowiek wykształcony w dwóch przeciwstawnych dla wielu kierunkach. Muzyka i nauka. To punkt wyjścia dla życia i dokonań tego niezwykłego człowieka, któremu udało się pogodzić różne sposoby myślenia i spostrzegania. Oczywiście takie postępowanie nie przysporzyło mu sławy, uznania, ba nie był nawet tolerowany przez środowisko muzyczne. To musiało boleć ale Hugh zrealizował swoje marzenie o tworzeniu pięknych dźwięków.

Pełny skład orkiestry symfonicznej dla wielu kompletny - dla kanadyjskiego pioniera stanowił swoistą "bazę" do eksperymentów nad dźwiękiem. Le Caine w swoich projektach instrumentów kierował się - "usability i playabilty" – użytecznością i grywalnością - dla grających muzyków. Chodziło o swobodę wykonawczą i kompozytorską z zachowaniem integralności muzycznej. W skrócie – o możliwie największy stopień kontroli nad instrumentem.


"Muzyk nie musi znać się na meandrach technicznych, powinien raczej skupić się na naturze dźwięku i wyrobić sobie subiektywne rozumienie barwy sonicznej". Elektronika daje większą swobodę muzycznego myślenia. Nasz bohater nie uważał się za profesjonalnego kompozytora, ale swobodna gra na instrumentach klawiszowych sprawia, że jego demonstracje, pokazy, czy krótkie humorystyczne zapisy – słucha się zapartym tchem.
Jego dokonania (kilkadziesiąt instrumentów i akcesoriów elektronicznych –pierwszy syntezator - Electronic Sackbut (El puzon), miksery, vocoder, sekwencer, multi-track, oczywiście wtedy prototypy, kilka prac naukowych, i nagrania) przetarły szlak następcom jak np. Robert Moog.

Polecam wszystkim ciekawskim tę postać do samodzielnego "zbadania" - dla otwartego umysłu raj. To naprawdę niezwykłe doznania "muzycznych paraleli czasowych" – bowiem wiele rzeczy możemy usłyszeć współcześnie a minęło już ponad półwieku.

Obrazek

Elektroniczny puzon (mp3 do posłuchania)
Ostatnio zmieniony 12 kwie 2010, 20:54 przez esflores, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85481 autor: esflores » 14 kwie 2010, 20:23

Dzisiaj wyjątkowo o instrumencie. Trautonium, bardzo podobny do ondes martenot lecz dużo ciekawszy brzmieniowo i zaawansowany w obsłudze. Produkowany w Niemczech jako klawesyn amplifikowany (1936), Electronic Bells (1947) i w końcu jako Mixturtrautonium. O ile pierwsze egz. były zbudowane na bazie lampowych oscylatorów, wzbogaconych później o filtry to do dzisiaj dotrwały egzemplarze na półprzewodnikach. Dla fanów technikaliów polecam dokładniejsze zbadanie.
http://www.doepfer.de/traut/traut_e.htm
Ludźmi zaangażowanymi byli – budowniczy Friedrich Trautwein i
Oskar Sala (muzyk i modernizator instrumentu). Sala budował też różne odmiany w zależności od potrzeb:
Mixture Trautonium - oparte na technologii półprzewodnikowej oraz z tak dobraną charakterystyką opornika, że była ona liniowa a nie wykładnicza jak w innych modelach.
Radio Trautonium - wersja bez wzmacniacza, przeznaczona do bezpośrednich transmisji radiowych
Trautonium koncertowe - ze wzmacniaczem o większej mocy i rozwiniętym zestawem głośników.
(Wiki)

Obrazek

To naprawdę potężny samowystarczalny "retro syntezator" - gra nie jest prosta, gdyż instrument nie posiada klawiatury, podobnie jak przy pierwszych ondes martenot mamy tu listwę "oporową" a nawet dwie, pozwalające na wydobywanie vibrato, portamento i ćwierćtonów. Elektronika pozwala na dodawanie pogłosu, echa. Pedałem nożnym sterujemy głośnością co pozwala na kontrolę np. ataku dźwięku.

Przykłady wideo i audio na blogu.
Ostatnio zmieniony 14 kwie 2010, 21:23 przez esflores, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85849 autor: esflores » 27 kwie 2010, 17:37

Vladimir Ussachevski to postać niemal kluczowa w amerykańskiej muzyce współczesnej i elektronicznej. Niezwykle silna osobowość pozwoliła na przyciągnięcie do siebie osób, które go wspomagały i które się niezwykle owocnie rozwijały przy jego boku jak - Otto Luening. To on jest właściwym ojcem Columbia Princeton Electronic Music Center. To on na tyle zaintrygował innych i otrzymał spory grant od Rockefeler Foundation.
Kreator. Kreator nowych brzmień. Przed wojną komponuje jakieś neoromantyczne kawałki, ale spotkanie z magnetofonem i jego możliwościami zmienia jego życie. Manipulacja dźwiękiem to jest to, początkowo tworzy niezwykłe i awangardowe utwory, gdzie taśma przyśpiesza, jest cięta, dźwięk filtrowany, "pogłosowany", efekty feedback między dwoma magnetofonami.

Jednak nie daje się zdominować maszynom i komponuje na chóry i tradycyjne instrumenty z dodaniem elektroniki. Zdarza mu się często wpleść jakiś znany motyw jak np. z Parsifala Wagnera.
Three scenes from creation to niesamowity mikst, gdzie słyszymy też dźwięk stworzony poprzez elektroniczną syntezę. Niespodziewanie wraca do akustyki. Komponuje swoje Missa Brevis na sopran, chór i 10 instrumentów blaszanych, później dodaje jednak elektronikę w studiu. Zresztą tworzy tylko w studiu przetwarzając uprzednio nagrane partie. Znacie to?

Innym rozdziałem jest jego romans z filmem, radiem, teatrem i nawet telewizją. Vladimir ma swoje sposoby, wybiera kilka tematów i umiejętnie nimi żongluje. Orson Welles - No exit - Ussachevski robi kapitalny podkład który podkreśla akcję, czasem dominuje i "ciągnie" cały film do przodu. W kolejnym filmie jako pierwszy używa efektów: wiatru, odgłos kroków, pluskająca woda, telefon, skrzypiące krzesła, zwierzęta, zaśpiewy gregoriańskie, żydowskie - kapitalne manipulacje ludzkim głosem, śmiechem i innymi odgłosami.

Każdy instrument ma określoną skalę w której dobrze brzmi, Ussachevski wybiera te inne a jakże.
Z obserwacji świadków - jego praca to swoisty balet z wystudiowaną choreografią, radosny gdy osiągnął cel, potrafi każdą maszynę przeobrazić w pełno prawny instrument.

Dzięki - Alice Shields i Eric Salzmann.
Media na blogu.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85865 autor: esflores » 28 kwie 2010, 19:45

Babbitt to umysł ścisły, który odważył się penetrować obszary zarezerwowane dotychczas dla abstrakcjonistów. Matematyczny umysł szukający uwolnienia znajduje swoisty katalizator w postaci syntezatora RCA Mark II. Wkrótce zostają najlepszymi przyjaciółmi – pracujący w samotności i izolacji od otoczenia. Babbit mówi; jak można w ogóle słuchać muzyki w sali koncertowej. Odbiór to sprawa zbyt prywatna i osobista aby opierać się elementom rozpraszającym, jak zapach, śmieci akustyczne w postaci czyjegoś kaszlu czy smarkania.

Milton to mistrz serializmu, musimy wrócić na chwilę do istoty – cała sprawa polega na bardzo precyzyjnym układaniu poszczególnych elementów jak: wysokość, rytm, barwa, artykulacja, dynamika - w precyzyjne struktury. Struktury te rządzą się swoimi prawami, gdzie poszczególne elementy na zasadzie równouprawnienia są wysuwane na plan pierwszy lub odsuwane. Muzyk zafascynowany rytmem komponuje utwory polirytmiczne, zresztą niemal cała jego twórczość to rytm. Elektronika znosi całkowicie wszystkie ograniczenia interpretacyjne a granice tejże percepcji zostają przerzucone na odbiorcę.


Milton Babbitt to programista wykorzystujący taśmy tylko do rejestracji i podkładania dla innych instrumentów. Komputer jest wdzięczny i wykona niemal każde polecenie. To rozkosz tak manipulować czasem trwania, zmiennością. Można zmieniać pewne cechy dźwięku przy zachowaniu innych - w nieskończoność, metodą prób i błędów.

Jego współpraca z sopranistką Bethany Beardsley przechodzi do legendy. Śpiewaczka doskonale rozumiała intencje kompozytora . Razem stworzyli rewelacyjną i odjazdową 18 minutową wersję Philomel na sopran i nagrany wcześniej wielowarstwowy podkład, wokalno-komputerowy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85944 autor: esflores » 04 maja 2010, 14:11

Jeśli Wam się wydaje, że muzyka mechaniczna i sekwencyjna to wynalazek niemców to jesteście w błędzie. Jeśli Wam się wydaje, że Brian Eno jest pionierem ambientu, to też się mylicie. Nie twierdzę, że Kraftwerk i Tangerine Dream to plagiatorzy. Ale taką muzykę można już usłyszeć dużo wcześniej za oceanem. A to za sprawą kolejnego "szaleńca i freak'a", czyli Raymonda Scotta. Raymond początkowo grał jazz ilustracyjny ale potem poszedł w stronę, która go bardziej interesowała. Zamienił swoją kamienicę w wielkie laboratorium, fabrykę i pracował.

Gdy posłuchamy - Soothing sounds for baby - potrójnej kolekcji ambientowych kompozycji przeznaczonych dla dzieci (wynalazca bowiem dostrzegł, że nawet zwykłe tykanie zegara uspokaja), to od razu pojawi się nam uśmiech na twarzach - to czysty Kraftwerk i Eno, ino w bardziej sauté ;))). Podobieństwo jest szokujące i zastanawiające. Ale mam wrażenie, że to tylko specyfika komponowania za pomocą sekwencerów. Raymond bardzo niespokojny duchem, jeszcze za czasów przed elektronicznych, manipuluje utworami, usuwa, dodaje fragmenty do gotowej kompozycji, wplata fragmenty klasyki.

Młody Robert Moog wraz z ojcem odwiedzają zapaleńca w swym labolatorium, wypożyczają Raymondowi swój theremin, który ten przerabia. Powstaje Clavivox – przeróbka theremina z układami elektronicznymi Mooga i podwójnym sterowaniem klawiaturą i manipulatorem przebiegu czyli ataku, trwania i wybrzmienia dźwięku a także wibrato.

Ale Scott idzie dalej, buduje pierwszy polifoniczny, całkowicie programowalny sekwencer. Electronium to potężna maszyna zbudowana z 16 oscylatorów, organów Hammonda, fal martenota i
2 clavivoxów. Bóg wie czego jeszcze, bo Raymond Scott był bardzo tajemniczy i strzegł swych patentów starannie.

Chociaż starannie wykształcony muzycznie, komponuje ad hoc, na klawiaturze, intuicyjnie . To nie jest wybitna muzyka, ale jej prostota i niezwykłe brzmienia, zostają natychmiast zaanektowane do filmu i reklamy. I tu można tych kompozycji posłuchać. Na przykład w Loony Tunes.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


DeLong
Habitué
Posty: 1167
Rejestracja: 01 paź 2006, 9:23
Lokalizacja: Dokąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #85951 autor: DeLong » 04 maja 2010, 16:01

EsieFloresie, niecierpliwie wyczekuję postaci Pierra Henry w Twojej galeryjce E-osobliwości/osobistości. Wprawdzie mozna juz było o nim nadmienić jak o najblizszym współpracowniku wspomnianego juz Pierra Scheffera, ale bardziej interesujący wydaje mi sie jego E-impact z perspektywy współpracy jegomościa z rockowym bandem Spooky Tooth i realizacją albumu Ceremony.

:hi:
No hay caminos, hay que caminar...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85956 autor: esflores » 04 maja 2010, 18:57

Na omawianej składance V A - Ohm - The Early Gurus Of Electronic Music - Go nie uwzględniono ale stale przewija się jego nazwisko przy lekturze o muzyce współczesnej.
Oczywiście znajdziemy dla niego miejsce. ;)

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #85982 autor: esflores » 06 maja 2010, 16:47

Amerykanie są dumni, mają jednego z największych żyjących kompozytorów muzyki współczesnej. Obsypują Go wieloma nagrodami, wyróżnieniami. Czy słusznie? - może Reich to zwykły hochsztapler. Jedno jest pewne – jest bardzo oryginalny i wyjątkowy. Niektórzy twierdzą, że wyprzedził swój czas i swoją twórczością sięga głęboko w podświadomość zbiorową. Wskazują też na jego ogromny wpływ na jazz, rock, pop, muzykę elektroniczną, hip hop.

W kontakcie osobistym bardzo komunikatywny i skromny w nieodłącznej czapce z daszkiem. Czujny, słyszy każdy dźwięk – jest uczulony na dźwięk. Fascynacje rytmem tłumaczy częstymi jazdami koleją w dzieciństwie. Otwarty na różne kierunki, słuchający aktywnie modalnych solówek Coltrane'a, afrykańskich bębniarzy, azjatyckich gamelanów czy psychodelicznych odjazdów hipisów z końca lat 60-tych. Rytm, zależności rytmiczne, przesuwanie fazy określonego fragmentu, zapętlanie, tworzenie struktur, ludzkie głosy nawet tyrady, przemowy, sprzężenie zwrotne. Poszukiwania i badania rytmu w kulturze ogólnoświatowej. Wokalizy hebrajskie, utwory na wszystkie instrumenty perkusyjne z całego świata. Wszystko to niezwykle długie, pulsujące zmieniające charakter, mieniące się różnymi barwami. Wprowadzają odbiorcę w trans, w odmienny stan świadomości. Repetytywność i minimalizm to przeciwieństwo obfitości serializmu. Do uzyskania określonego efektu nie trzeba wiele, wystarczy czasami, nagrana taśma i instrument solowy. To wszystko eksperymenty; modulacje, permutacje, synchronizacje, desynchronizacje, rezonans, nieskończoność, manipulacje składem akordów - wydłużanie i skracanie czasu trwania.

Reich to czas, energia, spokój, niepokój, To człowiek, który udowadnia, że czas to pojęcie względne, niestałe. 10 minut dla jednego wlecze się, dla innego przemyka - takie uczucia wyzwala jego twórczość. Czas może być subiektywny, psychologiczny. Przemyślenie formy to tylko część procesu tworzenia, często spontaniczne efekty nagrane na taśmę służą do rozwinięcia dzieła w nowe niespotykane rejony, idące w kierunku syntezy albo rozpadu.

Niektórzy mówią, że tego nie da się słuchać zbyt długo, bo zbyt prymitywne. Bicie serca też jest prymitywne, tętno i oddech także.

Gdy słucham Reicha to mój wewnętrzny puls natychmiast wchodzi w reakcje i interakcje z tą muzyką. Te krótkie powtarzające się motywy, tańczą w mojej głowie aż następuje cisza. Ale musi upłynąć wiele czasu aby się wszystko uspokoiło. Reich to katalizator nie do końca zrozumiałych procesów zachodzących u odbiorców. Reich to tajemnica.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


DeLong
Habitué
Posty: 1167
Rejestracja: 01 paź 2006, 9:23
Lokalizacja: Dokąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #85983 autor: DeLong » 06 maja 2010, 16:54

W temacie Reicha, wiele jego utworow można sobie odpuscić, ale jest jeden ktory jest wręcz koniecznością. Mówię/pisze o "Drumming". Cos niesamowitego.
No hay caminos, hay que caminar...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

spawngamer
Habitué
Posty: 2313
Rejestracja: 23 gru 2004, 15:33
Lokalizacja: Bydgoszcz
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #85986 autor: spawngamer » 06 maja 2010, 21:14

Właśnie powoli oswajam się z cała jego dyskografią. Jedno jest pewne - ma charakterystyczny styl który prowadzi nas ku przewidywalności kolejnych nagrań. Drumming powiadacie? Jeszcze niesłuchałem muszę jutro rzucić uchem.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #86139 autor: esflores » 11 maja 2010, 14:33

Tym razem przenosimy się na wschodnie wybrzeże USA. Lata 60-te San Francisco Pauline Oliveros staje na czele nowopowstałej San Francisco Tape music center. Początkowo eksperymentuje z taśmą ale wkrótce dochodzą do tego te wszystkie elektroniczne badziewia, oscylatory, filtry i inne, zresztą zobaczcie sami czego tam używali przy nagraniu prawie 30 minutowego kawałka –

"The equipment consisted of twelve sine-tone square-wave generators connected to an organ keyboard, two line amplifiers, mixer, Hammond spring-type reverb and two stereo tape recorders. Eleven generators were set to operate above twenty thousand cycles per second, and one generator at below one cycle per second. The keyboard output was routed to the line amplifiers, reverb, and then to channel A of recorder 1. The tape was threaded from recorder 1 to recorder 2. Recorder 2 was on playback only. Recorder 2 provided playback repetition approximately eight seconds later. Recorder 1 channel A was routed to recorder 1 channel B, and recorder 1 channel B to recorder 1 channel A in a double feedback loop. Recorder 2 channel A was routed to recorder 1 channel A, and recorder 2 channel B was routed to recorder 1 channel B. The tape repetition contributed timbre and dynamic changes to steady state sounds. The combination tones produced by the eleven generators and the bias frequencies of the tape recorders were pulse modulated by the sub-audio generator.

Mała Pauline dorastała w świecie pełnym odgłosów natury i sporo słyszała. Szybko nauczyła się grać na akordeonie. Ale zwykła gra jej nie interesowała, zauważyła, że w zależności gdzie gra to instrument brzmi inaczej. Także uwielbiała grać z innymi muzykami w nietypowych składach i oczywiście w nietypowych rejestrach tegoż instrumentu. Elementem przełomowym jej przygody z muzyką było spotkanie z magnetofonem. Wielokrotne odsłuchiwanie dowolnego obszaru dźwiękowego przynosiło coraz to inne doświadczenia. Fascynacja barwą, współbrzmieniem doprowadziło do bardzo odważnych eksperymentów w grze na żywo z taśmą na przykład. Jej koncepcje są zbliżone do myślenia Satie czy Eno. Oliveros rozwinęła tę koncepcje trochę dalej, rozgranicza bowiem słyszenie od słuchania. Słuchanie jest skupione na danym obiekcie lub całościowo na całej określonej czasoprzestrzeni. Jej Deep Listening to stan idealnej równowagi, dochodzą do tego elementy medytacji, wyciszenia i całkowite zespolenie słuchacza z dźwiękiem. Wszystko obraca się wokół centrum tonalnego, kompleksu masy dźwiękowej, które w skupieniu tworzą jedność, wchodzimy w wyższy stan świadomości.

To może być zgubne, bo słuchanie aktywne trudno wyłączyć, sam się o tym przekonałem. Nie przełączony słyszałem wszystkie śmieci akustyczne, ujadanie psów, ubijanie kotletów, bijatyka u sąsiadów, jakaś pieprzona koparka z oddali, syreny karetek – to wszystko o mało mi nie rozsadziło czaszki. Świadomość dźwięku ma więc dwie strony medalu. Prace Pauline Oliveros nabierają innego wymiary przy współpracy z innymi muzykami

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


DeLong
Habitué
Posty: 1167
Rejestracja: 01 paź 2006, 9:23
Lokalizacja: Dokąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #86155 autor: DeLong » 12 maja 2010, 14:30

@ esflores
Odnosze wrażenia ze podczas tej swojej gonitwy po Hall of Electronic Masters traktujesz wszystkich za bardzo po łebkach. Chcesz ich na szybko zaliczyc i po drodze gubisz to co najwazniejsze....Ja przykladowo taka Oliveros trawilem przez dobrych kilka/kilkanascie lat i wciąz nie czuję konfortu by "cos wiecej" na temet jej tworczości napisać. Podobnie zresztą z Messiaenem - jego organowe oeuvre stoi u mnie zaraz po bachowskim, o muzyce orkiestrowej nie wspominajac...
No hay caminos, hay que caminar...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #86156 autor: esflores » 12 maja 2010, 15:03

@DeLong
Zapraszam do współpracy :grin:

1. W moich postach chodzi raczej o zachętę do dalszych eksploracji, piszę więc krótko (długich nikt nie chce czytać),
2. Piszę jak najbardziej zrozumiałym językiem (język fachowy odstręcza)
3. Chcę tylko pokazać skąd się co wzięło.
4. To co robię traktuję jako hobby, ponieważ jak wiesz czas to pieniądz. Zapłacisz to Ci napiszę wielostronicowy elaborat. :razz:
5. Staram się koncentrować na meritum. To jest topic otwarty - każdy może coś uzupełnić.

Rozumiem Twój dyskomfort - jeśli masz czas i ochotę to możesz założyć osobny wątek albo nawet bloga na temat muzyki współczesnej, chętnie coś pomogę.
Pozdrawiam

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


DeLong
Habitué
Posty: 1167
Rejestracja: 01 paź 2006, 9:23
Lokalizacja: Dokąd?
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #86157 autor: DeLong » 12 maja 2010, 15:24

Hehe, czesciowo zazdroszcze Ci rownież takiego przerobu, tez tak kiedys miałem, taką zachłanność, nienasycenie... Oraz możliwości ich spełniania. Teraz niestety nawet czas na "zwykłe" słuchanie mam mocno ograniczony i cieszę się z każdej odkrytej płyty, która moge w pełni nasiąknąć.
A co do pisania, to wiesz, ja jestem typem perfekcjonisty, jak juz za coś sie poważniej zabieram to cyzeluje to w nieskończoność... (i nic ostatecznie z tego nie wychodzi, w znaczeniu nie jest skończone). Wiec jeżeli juz zdecyduję się czegoś podjąć to jest to raczej takie "na szybko" wklepanie wyrwanych mysli, wrazeń, bez wiekszego dbania o składnie, literówki ect.
Ale kto wie, może wreszcie uda mi się znaleźć jakąś rownowagę...
Ostatnio zmieniony 12 maja 2010, 15:28 przez DeLong, łącznie zmieniany 1 raz.
No hay caminos, hay que caminar...

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #86391 autor: esflores » 26 maja 2010, 13:32

Kolejna niezwykła postać w galerii pionierów muzyki współczesnej i elektronicznej. Morton Subotnick to człowiek o niezwykłej naturze poszukiwacza i odkrywcy w muzycznym świecie. Otwartość charakteru uzasadnia jego bardzo szerokie spektrum działania. Początkowo działa przy San Francisco Tape Center – wspomina -właśnie spalił się jakiś sklep z elektroniką, poszliśmy tam – właściciel zarządał 600 dolców za wszystko co ocalało, wiesz taki elektroniczny szmelc. Nie mieliśmy kasy ale ktoś zastawił samochód i przytaszczyliśmy to do studia. Don Buchla miał smykałkę do tego, ja też coś kumałem i zrobiliśmy pierwszy syntezator - Buchla 100 - to była połączona kupa złomu, próbowaliśmy jakoś tym sterować, powstała nawet pierwsza płytka sensorowa do sterowania dźwiękiem.

Mortona interesowało przede wszystkim granie na żywo - dlatego Buchla stworzył pierwszy syntezator mobilny, dużo mniejszy i łatwiejszy w obsłudze niż potężne szafy Mooga. Subotnick też wspomina, że był pomysł aby każdy mógł sobie coś takiego kupić do domu!!! Aby zainteresować publikę Nonesuch proponuje nagranie czegoś na płytę - powstaje słynne - Silver Apples on the moon i Wild Bull. Niezwykła muzyka jak na ten czas – wyszukane brzmienia, kontrapunktowe tekstury i dość wyraźny rytm. Powstał nawet jakiś balet do tej muzyki. Zresztą Morton był bardzo zainteresowany, używając dzisiejszego terminu multimedialnością swojej sztuki. Współpracuje więc z różnymi szkołami muzycznymi , baletowymi, aktorskimi, próbując wręcz na żywo łączyć te wszystkie przejawy sztuki w sensowną całość.

W latach 70-tych opracowując nowe urządzenie elektroniczne, wpada na niezwykły pomysł aby manipulować sygnałem wstępnym czyli brzmieniem klasycznych instrumentów, czy nawet ludzkim głosem. Służy do tego Ghost machine – powstaje 14 niewiarygodnych kompozycji , większość wydanych na płytach. Lata 80 – przynoszą zainteresowania pozycjonowaniem dźwięku, eksperymenty z kwadrofonią. Granie na żywo zwróciło też jego uwagę na swoiste sprzężenie zwrotne – sposób artykulacji wpływa znacząco na osiąganie zamierzonych efektów. A więc wykonawca może być niejako współtwórcą dzieła. Lata 90-te przynoszą dalsze wykorzystywanie techniki – powstają pierwsze multimedialne i interaktywne projekty wydawane na cd-romach .
Morton Subotnick stworzył niezwykły interaktywny system do kształcenia dzieci i młodzieży jego Creating music jest warte poznania . Oczywiście nasz innowator jako wykształcony muzyk ma na koncie szereg konwencjonalnych dzieł a jako, że cieszy się dobrym zdrowiem wciąż jest aktywny i w roku 2010 ma się odbyć Eclipse Quartet Performs Morton Subotnick's 'A Fluttering of Wings;' Chamber Opera 'Jacob's Room' to Premiere at Bregenz Festival in August.
Ostatnio zmieniony 26 maja 2010, 20:04 przez esflores, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #86759 autor: esflores » 09 cze 2010, 12:29

Początek lat 60-tych, Riley organizuje wielogodzinne koncerty. Muzyka jest grana od rana do wieczora, odbiorcy pod wpływem niesamowitych struktur wpadają w odmienny stan świadomości. Hipnoza spowodowana repetytywnością, wielowarstwowością, polirytmicznością. Dopóki gra muzyka jesteśmy w innej krainie, oprócz manipulowania rytmem - kilka instrumentów stopniowo zmienia tempo w obrębie jednego utworu. Muzyka jest uzupełniona o zupełnie nowatorskie podejście do skal. Muzyka mikrotonowa jest alternatywą dla klasycznej skali 12 stopniowej. Mamy tu inne podziały w oktawie, często tylko ćwierćtony. Skala ma indywidualne zależności toniczne, typowe dla danego instrumentu. Riley jest zafascynowany wschodem, indyjska muzyka klasyczna, w połączeniu z chłodnym minimalizmem stanowi ten niesamowity pomost międzykulturowy. To nowa synteza. Kapitalnie orkiestruje swoje utwory, właśnie w oparciu o hinduskie wzory.
Kompozytor jest przesympatycznym człowiekiem. W 2003 wraz z chórem wystawia niezwykłe multimedialne widowisko - Sun Rings to 2 godzinny spektakl powstały przy współudziale NASA. Wcześniej formuje małą teatralna trupę w której oprócz muzyków, są tancerze i mimowie, poeci, elektronicy, matematycy!!
Ta oryginalna muzyka zwraca uwagę bardziej otwartych na nowości muzyków rockowych, klasycznych i jazzowych. The Who, Soft Machine, Curved Air, Don Cherry, Kronos Quartet, John Cale, Chet Baker, La Monte Young. Gdy posłuchamy uważniej muzyki Tangerine Dream, czy Klausa Schulze to wpływy Riley'a są ogromne. W którymś z wywiadów Terry Riley zwrócił też uwagę na leczniczy wymiar muzyki, szczególnie u osób z niestabilną psychiką, muzyka może być bardzo ważnym czynnikiem uzdrawiającym , normalizującym chaos, wprowadzającym nowy porządek.
London Sunday Times umieszcza go na swojej liście twórców wszechczasów.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Autor tematu
esflores
Beton
Posty: 756
Rejestracja: 13 kwie 2006, 13:09
Lokalizacja: Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #86908 autor: esflores » 18 cze 2010, 15:32

Czukay to eksperyment. Jednak postawą jego muzyki jest logika. Prawie trzyletni kontakt z Stockhausenem pozwolił na wypracowanie specyficznego modelu pracy. A więc pomysł, idea, nawet bardzo dziwna, następnie zbieranie odpowiednich materiałów, przemyślenie konstrukcji. I co dziwne, ten człowiek nie pracuje na wielośladach w sposób konwencjonalny. Niczego nie dogrywa, nic nie miksuje. Wielośladu cyfrowego używa jako pewnego rodzaju orkiestry - którą dyryguje w czasie rzeczywistym. Jeśli sesja zostanie zagrana w sposób zadowalający to wchodzi na płytę. Są próby - nie ma manipulacji.

Zapytany o Can mówi – tak było właśnie na początku, pełny spontan, gdy zaczęło się dogrywanie ścieżek, cała przygoda zaczęła się sypać. Holger przestał grać na basie, gdy zespół odmówił eksperymentów na żywo (używanie żywych połączeń telefonicznych podczas koncertów i nagrań) - Twórca odchodzi.

Pomimo, że tworzy muzykę ilustracyjną, jego pogląd na sposób tworzenia i relacje muzyka – film, jest bardzo oryginalny. Wzorem Morriccone i Sergio Leone, muzyka i film powinny powstawać w tym samym czasie, reżyser i kompozytor powinni pracować razem, wzajemnie się uzupełniając. Czasami reżyser przewartościowywuje swe pomysły , czasem muzyk zmienia swoje. Dogrywanie muzyki do gotowego zmontowanego filmu to błąd.

Holger Czukay - Moving Pictures

Moving Pictures to gotowa muzyka do nieistniejącego filmu. Niech ktoś spróbuje nakręcić do tego film – uśmiecha się muzyk. Choć muzyk bardzo chętnie współpracuje z innymi - współpracował z Jah Wobble, Davidem Sylvianem, The Edge, Petrem Gabrielem, Eurytmics, Brianem Eno. Jednak najszczęśliwszym dniem jego życia było wynalezienie właśnie cyfrowego multitrackera, na cyfrowych śladach "Czukay'ą" ukryte sample, czekające na uwolnienie. Pod magicznymi palcami Holgera, udadzą się w niezwykłą podróż po światach nieistniejących ale jakże realnych. Tu nie ma granic, nie ma manipulacji, nie ma kalkulacji - to nie jest produkt – tu nikt nie liczy ilości sprzedanych płyt - tu się liczy wolność. Jeśli jej szukasz zaproś Holgera Czukay'a do siebie.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Rock Progresywny”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

Studio Nagrań : Zastrzeżenia