KraftwerkWesoła twórczość z serca płynąca

Moderatorzy: monsoon, fantomasz

Awatar użytkownika

Autor tematu
fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Wesoła twórczość z serca płynąca

Post #69494 autor: fantomasz » 02 paź 2008, 22:43

Zapraszam
Ostatnio zmieniony 02 paź 2008, 23:05 przez fantomasz, łącznie zmieniany 2 razy.
Kraftolog f.
--
Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

 
TEST
Awatar użytkownika

scaramouche
Doświadczony
Posty: 75
Rejestracja: 28 wrz 2008, 19:01
Lokalizacja: MW / Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #69496 autor: scaramouche » 02 paź 2008, 22:49

Osz kurcze, takiego czegoś się nie spodziewałam xd
W związku z zaistniałą sytuacją obiecuję jutro wsadzić tu moje wypociny (:

edit
jeśliby jednak miały być tu osamotnione, to chyba lepiej usunąć ten wątek, wrzucę je gdzieś na majspejsa którego od roku nie używam (:
Ostatnio zmieniony 02 paź 2008, 22:52 przez scaramouche, łącznie zmieniany 1 raz.
"mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis "

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

halb*ding
Stary wyga
Posty: 206
Rejestracja: 23 wrz 2008, 21:41
Lokalizacja: Huta Katowice
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #69497 autor: halb*ding » 02 paź 2008, 22:57

scaramouche pisze:Osz kurcze, takiego czegoś się nie spodziewałam xd
W związku z zaistniałą sytuacją obiecuję jutro wsadzić tu moje wypociny (:

edit
jeśliby jednak miały być tu osamotnione, to chyba lepiej usunąć ten wątek, wrzucę je gdzieś na majspejsa którego od roku nie używam (:


Nie martw się, nie będziesz sama. :smile: Jutro może też coś tu wsadzę z mojej radosnej twórczości. Czekam na Twój tekst! :handup:
Ostatnio zmieniony 02 paź 2008, 22:58 przez halb*ding, łącznie zmieniany 1 raz.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #69498 autor: fantomasz » 02 paź 2008, 23:05

Kraftolog f.

--

Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

halb*ding
Stary wyga
Posty: 206
Rejestracja: 23 wrz 2008, 21:41
Lokalizacja: Huta Katowice
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #69532 autor: halb*ding » 03 paź 2008, 20:51

fantomasz pisze:Tak dla rozgrzewki, coś sprzed lat
Wspomnienia niebieskiego mundurka... i czerwonej koszuli

Dla mnie bomba. Brawa dla a_tomka! :eek: :rofl:

Teraz zgodnie z obietnicą, kilka moich produktów chałupniczych: :mrgreen:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Obecnie pracuje nad Ralfem, mam nadzieję niedługo skończyć. Może się do czegoś kiedyś komuś przydadzą takie grafiki :hi: A jak nie to będzie dla potomnych :eek: Jeśli ktoś ma jakąś propozycję, ideę albo jakieś dobre słowo krytyki, chętnie wysłucham znawców :yes:
Ostatnio zmieniony 03 paź 2008, 20:55 przez halb*ding, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #69535 autor: fantomasz » 03 paź 2008, 21:06

Kobieto, chylę czoła w podziwie.
:hi:
Kraftolog f.

--

Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

piątyZczterech
Habitué
Posty: 2005
Rejestracja: 08 kwie 2007, 12:00
Lokalizacja: Elbląg/Gdańsk
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #69536 autor: piątyZczterech » 03 paź 2008, 21:13

Świetnie. Sugeruję Ci jako plastyczne...no może nie beztalencie, popracować nieco nad profilem Ralfa, bo pozostali trzej są jak żywi ;).
Największym błędem Kraftwerku było odejście od Wolfganga Flüra.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Aktion_T4
Doświadczony
Posty: 69
Rejestracja: 21 wrz 2008, 10:49
Lokalizacja: Kraftwerk Godulla
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #69537 autor: Aktion_T4 » 03 paź 2008, 21:47

Holy dog shit!!!
Rysunki są genialne!
To jest kawał naprawdę dobrej graficznej roboty.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

scaramouche
Doświadczony
Posty: 75
Rejestracja: 28 wrz 2008, 19:01
Lokalizacja: MW / Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #69541 autor: scaramouche » 03 paź 2008, 22:05

Wrzucam tu tą swoją pseudo recenzję( w okrojonej wersji), jako że się zadeklarowałam wcześniej. Zdecydowanie pod względem artystycznym nie umywa się to do tego co tu przedstawiła halb*ding (chylę czoła przed prawdziwym talentem :hi:), ale no cóż, no coż, no czus ;)

Tak sobie myślę, że można by stworzyć jakąś kontynuację wspomnień niebieskiego mundurka i czerwonej koszuli, bo to co przeczytałam jest rozbrajające :mrgreen:


Nowicjuszki wspomnienia z koncertu
czyli jak to do Kraftwerk miłością zapałałam

Zacząć wypada od przyznania się do niezbyt rozległej wiedzy na temat zespołu. Pomimo wielkiego szacunku do twórczości Krafwerk, znajomość płyt „Computerwelt” i „Radioactivity” całkowicie mi wystarczała. Jednak jako że muzyka jest dla mnie równie ważna co oddychanie, nie mogłam odmówić sobie przyjemności pojawienia się na jednym z trzech koncertów grupy zagranych w ramach krakowskiego festiwalu Sacrum Profanum (można powiedzieć, że były to takie trzy wisienki na festiwalowym torcie).
Zakupiony przeze mnie bilet uprawniał do uczestnictwa w pierwszym występie. Pod bramę sendzimirowskiej huty dotarłam wraz z moim szanownym tatą (ze względu na podobną pasję do muzyki) około godziny 20. Lało jak z cebra, a my jak zawsze przezorni, nie zabraliśmy z auta parasola. Po niedługim jednak czasie oczekiwania zostaliśmy wpuszczeni na teren zakładu – i tu widać już profesjonalizm organizatorów – pod halę ocynowni (tudzież ocynkowni) zostaliśmy przewiezieni specjalnie do tego celu przeznaczonymi autobusami. Pod samym obiektem dało się zaobserwować pokaz ludzkiej pomysłowości i zaradności. Otóż stało tam, w wiadomo jakim celu, 15 tojtoji. Kilkunastometrowa kolejka przed jednym, reszta pusta. W sumie to nie moja sprawa, jak chcą moknąć to niech mokną.
Wystrój wnętrza, a właściwie jego brak, robił piorunujące wrażenie. Wielka hala produkcyjna z surowego betonu, metalowe konstrukcje i ten namacalny wręcz industrializm…Wchodząc do swojego sektora (C1, przed sceną, oczywiście na stojąco, bo nie uznaję przesiedzianych koncertów) czułam, że TO będzie coś niezwykłego. Muszę zauważyć, że z powodu rozentuzjazmowania nie odczuwałam w najmniejszym stopniu chłodu, który niewątpliwie panował w środku, co dało się zaobserwować, bowiem wszyscy chodzili wyzapinani pod samą szyję. Tradycyjne przedkoncertowe rozmowy umilkły w momencie, gdy z głośników dało się słyszeć instrumentalne intro, a zaraz po nim tradycyjną (jak się później dowiedziałam) zapowiedź zespołu. Kurtyna przybrała odcień czerwieni i dało się zobaczyć cienie czterech sylwetek. Man Machine, pierwszy utwór, dosłownie zwalił mnie z nóg, zupełnie nie spodziewałam się czegoś podobnego. Obraz, dźwięk, zupełnie odmienne od tego do jakiego przywykłam zachowanie muzyków sprawiło, że nie mogłam wyjść z podziwu, czułam się wręcz przytłoczona, ale w bardzo pozytywnym sensie tego słowa. Nie podejmę się opisania wszystkich przedstawionych kompozycji, jednak z pełną szczerością stwierdzam, że na było wśród nich takiej, która nie podobałby mi się lub była poniżej moich oczekiwań. Słysząc utwory takie jak Nummeren nie mogłam powstrzymać się ( z całą moją nieznajomością niemieckiego) od odliczania: eine, zwein, drei. Nie muszę chyba nadmieniać, że polska wersja Taschenrechner totalnie mnie rozbroiła („i melodia wygriwam” do dziś brzmi w moich uszach). Tour de France, Autobahn i Das Modell zdecydowanie były utworami, które wręcz przeniosły mnie w inny wymiar. Zadziwiające jest, że tak proste melodie potrafią przeniknąć człowieka na wskroś. Większość setu była dla mnie całkowitą nowością, utwory takie jak Trans Europa Express czy Neon Lights słyszałam w Krkowie po raz pierwszy. Pierwszy i zdecydowanie nie ostatni, bo w dużej mierze przez nie wpadłam teraz w Kraftwerkomanię. Przy Radioactivity czułam, że doświadczam czegoś naprawdę nie z tego świata, byłam w stanie, który bardzo trudno mi opisać, nie mogę go porównać z żadnym innym stanem podniecenia jaki kiedykolwiek przeżyłam. To jest to, po prostu MUZYKA, sztuka, która przenika i oddziaływuje na każdy, najmniejszy zakamarek umysłu.
Momentem najbardziej zaskakującym było pojawienie się robotów na scenie. Dla mnie, osoby nieobeznanej zupełnie z koncertowymi tradycjami zespołu, był to niemały szok. Pozytywny oczywiście. Jakież to było inne od tego, do czego przywykłam, utartego schematu koncertowego.
Ten jakże wspaniały występ ukazał mi jak wiele piękna można stworzyć minimalistycznym podejściem do rytmu, melodii, tekstów piosenek uświadamiających uzależnienie człowieka od techniki i postępu, nawet w tym najmniejszym wymiarze. Usłyszałam wszytsko, co chciałam usłyszeć. Więcej – przekonałam się o wielkiej sile, pięknie i aktualności muzyki granej przez ludzi-robotów.
Ostatnio zmieniony 03 paź 2008, 23:33 przez scaramouche, łącznie zmieniany 2 razy.
"mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis "

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #69542 autor: fantomasz » 03 paź 2008, 22:22

Wreszcie coś innego!*
Ależ podobają mi się zwierzenia nowicjuszki, porównuję je ze swoimi.
W niedzielę, obok nas (raafa i mnie) stała para, dwoje studentów, chłopak i dziewczyna. Obserwowałem ich chwilami, mam wrażenie, że podpisaliby się pod Twoim tekstem.

* dotyczy to i tekstu, i grafik.
Kraftolog f.

--

Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

piątyZczterech
Habitué
Posty: 2005
Rejestracja: 08 kwie 2007, 12:00
Lokalizacja: Elbląg/Gdańsk
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #69551 autor: piątyZczterech » 04 paź 2008, 20:06

Scaramouche, witaj w gronie zarażonych. Właściwie czytając Twoją recenzję, miejscami łapałem się na tym, że ja zarówno jak i-przypuszczam- kilka innych osób, jesteśmy już tak "utopieni" w Kraftwerku, że niekiedy możemy zapomnieć o tej niesamowitej odmienności ekipy z Duesseldorfu od całej reszty muzycznego świata. Nie chciałbym chodzić na koncerty, których najświetniejszymi momentami są te, w których lider rozbija gitarę o sprzęt nagłośnieniowy...
Największym błędem Kraftwerku było odejście od Wolfganga Flüra.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #69552 autor: fantomasz » 04 paź 2008, 20:11

piątyZczterech pisze:jesteśmy już tak "utopieni" w Kraftwerku

O tym myślałem czytając tę relację.

Byleby ktoś nie biegł z kołem ratunkowym. Stanowczo odmawiam :wink:
Kraftolog f.

--

Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

scaramouche
Doświadczony
Posty: 75
Rejestracja: 28 wrz 2008, 19:01
Lokalizacja: MW / Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #69557 autor: scaramouche » 04 paź 2008, 23:14

piątyZczterech pisze:Nie chciałbym chodzić na koncerty, których najświetniejszymi momentami są te, w których lider rozbija gitarę o sprzęt nagłośnieniowy...


Ja też, o ile faktycznie sam moment destrukcji byłby najlepszym momentem koncertu. Jednak nie zawsze rozwalanie instrumentów towarzyszy miernocie i rozpaczliwej chęci zwrócenia na siebie uwagi, czasem to wynika z... jakby to rzec, zatracenia się w muzyce. Taki np. Hendrix (może niezbyt trafnie bo na wiekszej części koncertów był naćpany jak ta lala), ale choćby The Who - totalna rowałka, w zasadzie to był taki znak firmowy zespołu. Trzeba zaakceptować fakt, że scena rockowa dużo ma w sobie takich "elmentów" :smile: Wtedy to było nowatorskie, teraz już nie bardzo. Przepraszam za offtopa, ale musiałam stanąć w obronie moich muzycznych korzeni :grin:
"mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis "

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

halb*ding
Stary wyga
Posty: 206
Rejestracja: 23 wrz 2008, 21:41
Lokalizacja: Huta Katowice
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #69947 autor: halb*ding » 14 paź 2008, 11:04

scaramouche pisze:
piątyZczterech pisze:Nie chciałbym chodzić na koncerty, których najświetniejszymi momentami są te, w których lider rozbija gitarę o sprzęt nagłośnieniowy...


Ja też, o ile faktycznie sam moment destrukcji byłby najlepszym momentem koncertu. Jednak nie zawsze rozwalanie instrumentów towarzyszy miernocie i rozpaczliwej chęci zwrócenia na siebie uwagi, czasem to wynika z... jakby to rzec, zatracenia się w muzyce. Taki np. Hendrix (może niezbyt trafnie bo na wiekszej części koncertów był naćpany jak ta lala), ale choćby The Who - totalna rowałka, w zasadzie to był taki znak firmowy zespołu. Trzeba zaakceptować fakt, że scena rockowa dużo ma w sobie takich "elmentów" :smile: Wtedy to było nowatorskie, teraz już nie bardzo. Przepraszam za offtopa, ale musiałam stanąć w obronie moich muzycznych korzeni :grin:


Ralf rzucający syntezatorem po scenie... dla mnie bomba :rofl: Taki mały powiew świerzości (albo i nie) :eek:

scaramouche pisze:Wrzucam tu tą swoją pseudo recenzję( w okrojonej wersji), jako że się zadeklarowałam wcześniej. Zdecydowanie pod względem artystycznym nie umywa się to do tego co tu przedstawiła halb*ding (chylę czoła przed prawdziwym talentem :hi:), ale no cóż, no coż, no czus ;)

Wcale nie pseudo, recenzja ekstra, pozwala mi przypomnieć sobie koncert (bo do dziś zastanawiam się, czy mi się to wszystko nie przyśniło, na koncercie siedziałam z rozdziawionymi ustami i oczyma utkwionymi w muzyków)
Z tymi względami artystycznymi to jest tak, że jestem tylko hobbystą, po takich przeżyciach jak koncert Kraftwerk, dużo łatwiej jest mi przelać uczcia na papier ołówkiem niż piórem, duże uznanie dla Ciebie za umiejętność nazwania i wyrażenia uczuć w Twojej recenzji. :handup: Pozdrawiam :hi:

Aktion_T4 pisze:Holy dog shit!!!
Rysunki są genialne!
To jest kawał naprawdę dobrej graficznej roboty.

Dziękuję :hi:

fantomasz pisze:Kobieto, chylę czoła w podziwie.
:hi:

Jakby kiedyś było coś potrzebne z tego typu robót chałupniczych na Twoją stronę albo do czegoś innego kraftwerkowego i nie tylko, "polecam się" :hi: i dziękuję :smile:

piątyZczterech pisze:Świetnie. Sugeruję Ci jako plastyczne...no może nie beztalencie, popracować nieco nad profilem Ralfa, bo pozostali trzej są jak żywi ;).

Dziękuję! Z tym Ralfem to tak już chyba mam, zawsze jakiś problem, niby ma taką *zwyczajną* twarz, ale jak przychodzi co do czego, to można zjeść ołówek :lol: Postaram się jeszcze coś z nim zrobić :hi:

[ Dodano: 2008-10-14, 11:11 ]
Z tym Ralfem to jest właśnie tak:
Obrazek
Nie wiem, czy wygląda "podobnie". Mam nadzieję że w sumie tak. :roll:
Ostatnio zmieniony 14 paź 2008, 12:13 przez halb*ding, łącznie zmieniany 2 razy.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Autor tematu
fantomasz
Habitué
Posty: 8148
Rejestracja: 02 kwie 2004, 15:14
Lokalizacja: Uniejów
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Kraftwerk, Laibach, 2+1, ABBA
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #72407 autor: fantomasz » 10 gru 2008, 19:11

Obrazek
Malował konfrater, kraftjacek :handup:
Kraftolog f.

--

Ostatnio z propozycją współpracy zwrócił się do nas sam Michael Jackson. Oczywiście odmówiliśmy (Kraftwerk, 1985).

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

halb*ding
Stary wyga
Posty: 206
Rejestracja: 23 wrz 2008, 21:41
Lokalizacja: Huta Katowice
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #72409 autor: halb*ding » 10 gru 2008, 20:17

No ładne cacko, tylko tak dalej :wink: :yes:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Gwrhkhsh
Niedoświadczony
Posty: 26
Rejestracja: 16 kwie 2008, 21:13
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #72412 autor: Gwrhkhsh » 10 gru 2008, 20:31

Gapiłem się na ten obraz i gapiłem, a jak zauważyłem pewien szczególik...

Chylę czoła, Kraftjacku. :smile:

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

scaramouche
Doświadczony
Posty: 75
Rejestracja: 28 wrz 2008, 19:01
Lokalizacja: MW / Kraków
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #72418 autor: scaramouche » 10 gru 2008, 22:24

Wspaniałe. Ten szczególik, jak się go juz wypatrzy, ma moc \m/ :handup:
"mam plan tak szczwany, że można mu doczepić ogon i powiedzieć, że to lis "

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

piątyZczterech
Habitué
Posty: 2005
Rejestracja: 08 kwie 2007, 12:00
Lokalizacja: Elbląg/Gdańsk
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #72420 autor: piątyZczterech » 10 gru 2008, 23:05

Nie wiedziałem, że nasz "big fan" Jacek ma takie zdolności. Co do szczgółu-również go wychwyciłem. Sprytnie wpleciony :)
Największym błędem Kraftwerku było odejście od Wolfganga Flüra.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Kraftwerk”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia